Witajcie ![]()
Dostałam klucze do Kawiarenki więc otwieram szeroko marcowe okno i zapraszam do środka trochę wiatru wymieszanego ze słońcem. Niech ten miks zapachów wiosennego powietrza pozwoli nam uwierzyć, że to zwiastun czegoś dobrego, zwiastun dobrej energii. Niech taki będzie początek tej wyjątkowej pory roku, którą kochają wszyscy.
Po takim wstępie nie sposób nie zajrzeć do kawiarenki ![]()
Witaj Smakosiu nasza marcowa Gospodyni
U Ciebie czuć wiosnę z daleka i jeszcze te piękne tulipany, buzia się uśmiecha z daleka
Zatem marcujmy razem ,niech inni też się dołączą
Dobra niedzielka ![]()
Skoro okno szeroko otwarte, to włażę /drabinka i drabiny stoją w gotowości od wczoraj
/.
Marcujmy razem z kotami, tylko bez ich wrzasków - są wyjątkowo drażniące;(
Fajnego dnia
Jak energetycznie się zrobiło.
U mnie wczoraj i dzisiaj po 20 stopni.
Jutro i pojutrze zimowo, ledwie 5, a potem w górę, na weekend nawet 25.
Czyli w marcu jak w garncu.
Domowy dzień wczoraj, ponad połowa prania zrobiona, mieszkanie prawie ogarnięte.
Na dzisiaj dokończyć.
Zdjęcie z mojej pracowej miejscówki, czyli z tarasu.
Ale widok - jak z okna na urlopie
Tylko pozazdrościć.
Witam poniedziałkowo ![]()
Przychodzę z poranną kawą
Dziś mija tydzień jak jestem na zwolnieniu lekarskim. Nie pamiętam kiedy miałam tyle czasu dla siebie. Absolutnie nie nudzę się i dzień zlatuje mi bardzo szybko. Hm... może ja tego potrzebowałam...?
Jest tylko taki minus, że poranne budzenie się jest wymuszone "ciągnącymi" mięśniami pleców. Zawsze śpię na boku a teraz nie mogę i takie leżenie na wznak, to dla mnie wyzwanie.
Jak dobrze, jest wypić poranną kawę w spokoju ![]()
Chyba dziś na obiad będę jadła pierogi z kapustą. Na śniadanie mam twarożek z papryką czerwoną. Póki co zakupów mam jeszcze sporo więc nie martwię się o zaopatrzenie lodówki.
Nie patrzyłam na dzisiejszą prognozę pogody, ale poranek jest pogodny. Nawet prześwituje słońce zza chmur.
A jak aura u Was? Jakieś ważne plany na ten tydzień?
Zrobiłam dla Was kawę. Częstujcie się.
Dobrego poniedziałku i startu w nowy, pierwszy tydzień marca
O jak dobrze ,że jest kawa i to jaka pyszna,dziękuję
Tego mi było trzeba,bo noc jakaś nieprzespana i potrzebuję energii ![]()
Pogoda u nas coraz bardziej wiosenna .Co do planów ,to zamierzam kupić wiosenną kurtkę
Witam
została filiżanka jeszcze ??
Wcinam się bo mam pytanie dotyczące wykopanego przez Ciebie wątku smakosi -
'Ulubione potrawy. Chciałam dodać wpis, ale go nie widać, podobnie jak i twojego, poprzedniego, który widziałam na ekranie ale w treści, drzewku już go nie ma.
To możliwe, że wątek jest zamknięty i nie przyjmuje nowych wpisów.
Dziwne, to dlaczego widać w spisie treści na forum a w samym wątku już nic?
Dobrego i ciepłego dnia
z zagadkami i pracą, u mnie domową i ogrodową.
Obiad dzisiaj prościuch - surowa polska z cebulą czerwoną i metka wołowa z cebulą i papryką
Smosiu, spróbowałam zrobić wpis do tego wątku i faktycznie nie jest widoczny. Czyli jest dokładnie tak, jak to odpisałaś. Jest nas tak mało, że spokojnie możemy sobie opowiedzieć o naszych ulubionych potrawach w Kawiarence.
Twoja Kicia tak słodko śpi, że aż chciałoby się położyć obok niej
On i jego Mamunia tak cały dzień polegują, a my tylko dbamy o ich spokój i zadowolenie ![]()
Obok poleżeć?? nic z tego, jak zechce to sam przyjdzie - na kolana lub do łóżka by zająć poduszkę ![]()
W Kawiarence pogaduchy są tak różne, że trudno wyłowić te kulinarne, giną w natłoku ogólnego gwaru. Taki wątek jak ten z dawien dawna ułatwia, pomaga znaleźć najciekawsze i najsmaczniejsze przepisy. Fajny pomysł, można co jakiś czas odnowić, otworzyć podobny
Wątek jest wyraźnie okrojony.Było tam o wiele więcej wpisów a jest zaledwie 8. Niby są a ich nie ma.Poleciały w eter.Ciekawe tylko czemu?
Hej, hej.
W przeciwieństwie do Smakosi, ja muszę do pracy. Przez cały tydzień komplet w domu, ferie wiosenne. W innym terminie niż szkoły panstwowe.
Dzisiaj dzień domowy będzie, bo ma porządnie padać, do tego zimno.
Kawa jak najbardziej potrzebna.
Ale mówiłam Ci, że będziesz miała okazję odpocząć, fajnie masz. Korzystaj na maksa.
Plan nam się wyklarował na przyjazd męża. Rodeo w sobotę wieczorem, przed południem zakupy, lunch na wychodnym. A w niedzielę jedziemy moczyć tyłki do ciepłych źródeł. A potem góry, o ile pogoda pozwoli, bo tam ma padać.
Witam wtorkowo ![]()
Widzę delikatny szron na autach, ale już pięknie wyszło słońce więc zapowiada się wspaniały dzień.
Wreszcie wymyłam głowę , po tygodniu. Miałam zakaz, ale dziś idę ściągnąć szwy więc już czas.
Wczoraj oglądałam stare odcinki Kuchennych rewolucji i nagle miałam takiego smaka na pizzę, że musiałam sięgnąć do zamrażarki
A planowałam zjeść pierogi. Nic to, będą na inny dzień, bo dziś mam ochotę na sałatkę grecką czyli micha warzyw z fetą
Jak ja to lubię! Noooo chyba, że znowu coś mi wskoczy do głowy i zmienię plany ![]()
A co u Was na obiad?
Zostawiam kawę. Częstujcie się.
Dobrego dnia
Jaka jesteś odważna, aż mnie z podziwu w gardle ściska - szwy, nawet dla kontraktu milionowego, kosmetycznego /który mi nie grozi
/ nie poszłabym na podobny zabieg.
Skalpel, głębokie zabiegi medycyny estetycznej odpadają, muszę starzeć się naturalnie, taki ze mnie tchórz.
Z podziwem czytam o silikonowych Barbie - wszędzie już go sobie wstrzykują, implanty wszywają
i to z własnej, nieprzymuszonej woli, chyba ...
Powodzenia ![]()
Foto-bukiecik za odwagę :))
Bukiecik, istne cudo. Dziękuję ![]()
Czaiłam się z tym zabiegiem jakieś dwa lata. Okulistyka jedna, potem drugi lekarz i znowu okulista mówili, że to konieczność a nie fanaberia więc wreszcie się zmobilizowałam. Ściąganie szwów nie boli więc cieszę się, że dziś jest ten dzień. To kolejny krok do wygojenia
O to już jesteś na finiszu leczenia,to super. Pewnie czujesz się świetnie,że to masz już za sobą. Teraz tylko cieszyć się wiosną i zbliżającym wyjazdem na urlop
Co u mnie na obiad? Zupa z czerwonej soczewicy i placki ziemniaczane u nas zwane tartymi
O kurczę! To ja się wpraszam na obiad. Jedno i drugie bardzo lubię. Fotkę placków poproszę
Niech sobie chociaż popatrzę
Skoro wątek Smakosiowy o rankingu potraw już nie aktywny,to powtórzę tutaj ![]()
Otóż ulubionych to ja mam dużo,ale napiszę jakie potrawy robię najczęściej.
Gyros jak z knajpy Renatyz36, Pulpety z indyka w sosie ogórkowym Bahusa, Barszcz czerwony wiejski Niebieskiej Różyczki, Dorsz selerowy ekspresowy Smosi, Sernik Idealny od Ciebie Smakosiu, Szarlotka ulubiona Miluni.
Tak jak wspomniałam,te potrawy robię najczęściej,ale zawsze staram się zrobić coś nowego by urozmaicić menu domowe. W końcu Wielkie Żarcie to źródło inspiracji
A ty Smakosiu dalej jesteś zwolenniczką pasztetu z selera od Alman?
O taaaak
Ten pasztet jest doskonały. Oczywiście, jak to w życiu bywa, już go zmieniałam na wiele sposobów, bo czasami coś dokładam dla odmiany smaku.
Dawno nie robiłam tego, swojego setnika. Chyba czas upiec. Może na święta...?
Muszę zerknąć na ten przepis od Bachusa czyli pulpety z indyka w sosie ogórkowym. Brzmi smakowicie.
Ciągle zimna pogoda, jeszcze dzisiaj. Wczoraj lało, bardzo zimny deszcz. Po dwóch 20 stopniowych dniach, idąc do samochodu po pracy nogi mi zmarzły. Bardziej niż w mrozy.
U mnie bardzo rzadko potrawy się powtarzają w odstępach, które można uznać za regularne. Wyobraźnia karze mi eksperymentować, wymyślać nowe, inspirować się tym co gdzieś zobaczę. Jak nie zapiszę zaraz zapomnę, nawet jak mi bardzo smakuje. Często nawet jak mam ochotę na coś, to w tym samym czasie znajdę nowe, które bezpardonowo wciska się do kolejki.
Już bardziej powtarzalne są śniadania, bo nie mam czasu oraz lunche, bo muszę to zabrać ze sobą i zjeść na stojaka. W pracy nie celebruja jedzenia, nie ma na czym usiąść przy wyspie w kuchni. Po ponad pół roku dalej nie mają pasujących krzeseł. Dzieci mają swój stolik albo postawione dwa krzesła od stołu (za niskie), a na nich schodki łazienkowe dla dzieci.
Stół (z krzesłami) to graciarnia wszystkiego, sprzątają jak mają mieć gości.
Smakosiu narobiłaś mi smaka na sałatkę grecką, jutro będzie, dzisiaj muszę dokończyć szaszłyki. Chyba, że wymyślę coś innego.
Pasztet z selera, choć lubię, to nie robię, bo za dużo go wychodzi, potem trzeba męczyć do końca. Tak samo jak szpinakowa roladę z łososiem.
I była rolada z sera żółtego, też bardzo dobra, ale za dużo.
Ty to faktycznie masz ułańską fantazję w kuchni. Lubisz eksperymentować, ale zakładam, że zwyczajnie czujesz to i sprawia Ci przyjemność, bo zwyczajnie jest smaczne. Super!
U mnie z gotowaniem jest tak, że ponoć zawsze smaczne, ale nigdy nie jest to coś skomplikowanego. Nie mam cierpliwości do dań z długą listą produktów i jeszcze dłuższym opisem. To nie moja bajka. Najchętniej bym gotowała dania jednogarnkowe. Im mniej smażenia, tym lepiej. Jak smażenie, to raczej w formie rękawa w piekarniku. Myślę, że nie mam cierpliwości do szczegółów. Chcę mieć szybko efekt, posprzątać i cieszyć się smakiem.
Ja czytam tylko listę składników.
Albo zobaczę obrazek.
Reszta to moja wyobraźnia, która widzi efekt końcowy. A mózg ustala kolejność działań, żeby było jak najmniej do mycia. I żeby warzywa doszły w kolejności jędrnosci, jak lubię.
Praktycznie nie smażę na patelni, poza kilkoma wyjątkami.
Zonki się trafiają, choć przyznam, że rzadko.
Moja koleżanka, która jest w Stanach 40 lat, ciągle gotuje po polsku. Ciągle ten sam smak.
Zawsze się śmiejemy, że jak chcecie stałości to do niej. A jak nowinek i eksperymentów to do mnie.
Ona się zawsze dziwi skąd ja to wiem, skąd znam.
Po amerykańsku też zawsze gotuje tradycyjnie. A u mnie z twistem, pod mój smak.
Witam środowo ![]()
Mróz na dachach, -2 na termometrze. Ot, marcowe poranki.
Wczorajsze zadanie zaliczone czyli pozbyłam się szwów. Teraz tylko trzeba zadbać o bliznę, która jak widzę i jak twierdzi pan doktor jest bardzo ładna. Z tym "bardzo", to można polemizować
No ale oczywista oczywistość, że tu o inny aspekt chodzi więc cieszę się z efektów.
Zrobiłam kawę i piję powoli łyk, za łykiem. Czuję jej smak i uświadamiam sobie, że kiedy robię to przed pracą, to w ogóle się nie zastanawiam nad tym . Człowiek jest jak maszyna. Każdego dnia wykonuje te same czynności, chwilami tak mechanicznie, że nawet czasem nie rejestruje tego faktu. Patrzę teraz jak sąsiad wychodzi z klatki i maszeruje do auta. Każdego dnia to samo... Jak się tak człowiek głębiej zastanowić, to przyznacie , że jesteśmy "grzeczni"
Jest w tym jakaś mądrość i sens, ale też coś dziwnego. Ale mnie wzięło na refleksję, co?
Mi osobiście rutyna nie przeszkadza, bo dzięki niej czuję większy spokój, odnoszę wrażenie, że panuję nad sytuacją, ale... Może coś tracę...? Nie wiem. A Wy zastanawiacie się czasami nad tą codzienna powtarzalnością?
Zostawiam kawę.
Dobrego dnia
Czasami się zastanawiam i jestem wdzięczna za każdy dzień i za wszystko co mam.Kiedyś na to nie zwracałam uwagi,po prostu brałam wszystko za pewnik,ale przedwczesna śmierć mamusi i choroba synka bardzo odmieniła moje myślenie i nastawienie do życia. Nie mam zbyt wielkich marzeń,każdego dnia zdaję się na los i na to co mi on przyniesie. Czasem potrafi pozytywnie zaskoczyć
Takie małe szczęścia,jak np niespodziewana wycieczka którą mąż zafundował w zeszłym roku do Czech
Ja sama z siebie nie lubię powtarzalności- jedzenie, miejsca, filmy, wszystko potrzebuje przerwy pomiędzy.
Z drugiej strony nie lubię zmian, nie lubię spontaniczności, działania bez planu.
W pracy mam powtarzalności, ale jakby jej nie było. Bo każdy dzień jest inny, każdy stwarza nowe, inne możliwości. Chyba od zawsze tego potrzebowałam. I od zawsze to miałam w ten czy inny sposób.
Pomysł domu dla mnie powrócił, znaczy kolejny trafił na rynek. Idę oglądać o 9.
Bardzo fajnie wygląda na obrazkach.
Bardzo blisko pracy, mniej niż 5 minut.
Wada bezpośredni wyjazd na drogę główną z długiego podjazdu. Z drugiej strony każda droga dojazdowa prowadzi do drogi głównej.
Pierwotnie miałam iść na 9, żeby dwa razy nie jeździć. Potem załatwili kogoś na godzinę, bo ona miała iść do pracy. Miałam być normalnie.
W nocy kolejne dzieci podłapały wirusa żołądkowego - Malutka wymiotowała w weekend, potem rozwolnienie. W nocy Mały wymiotował a Małą bolał brzuch (wczoraj też się skarżyła). Odwołali tamtą osobę, żeby czegoś nie złapała (a ja to mogę, hehehe. Mi kompletnie nie przeszkadza chorowanie dzieci, jak złapię coś od nich, to wyzdrowieję potem. I tak trafia się co trzecie - czwarte plus minus ich chorowanie, zazwyczaj w wersji łagodnej), a ja ponownie na 9. Tyle, że smsa zobaczyłam rano, po pobudce na budzik standardowej.
Mam dużo czasu teraz.
Telefon ma chyba funkcję nocny odpoczynek. Gdy wycisza wszystkie wiadomości, nie wiem czy telefony. Po jakimś czasie, po wieczornym odłożeniu go na półkę. I przychodzą powiadomienia dźwiękowe dopiero, gdy rano wezmę telefon do ręki. Godzina smsa jest nocna.
Raz widziałam informację o tym. Nie wiem czy to zrobiło się samo, wraz z aktualizacją, czy też dzieciaki albo mój tylek (z kieszeni) coś ponaciskaly nieświadomie. Nie mam pojęcia gdzie tego szukać w ustawieniach. Ale też za bardzo się nie staram. Bo to całkiem fajna funkcja.
Witam czwartkowo ![]()
To naprawdę już czwartek? Kiedy to zleciało?
Kolejny dzień z porannym mrozem. Nawet chodniki są oszronione. Jest pięknie, bo wychodzi słońce.
Dziś chcę założyć okulary przeciwsłoneczne, zakryć co nieco i pójść do sklepu. Biedy w lodówce nie ma, ale przydałoby się coś dokupić np. warzywa.
Patrzę na te moje okna i widzę, że wołają o litość
Zakładam, że gdybym teraz wymyła, to na święta na bank będą brudne. Hm... zobaczę, może dziś wieża nie zabiorę...?
Wczoraj na obiad była znowu salatka z owczą fetą, bo jak się otworzy opakowanie sera, to trzeba szybko zjeść. Natomiast dzisiaj muszę wymyślić coś na ciepło.
Zaparzyłam kawę na dobry start dnia. Częstujcie się.
Miłego!
Mniam,mniam ,ale smakowita sałatka. Kawy chętnie się napiję i na wio na zakupy,bo u mnie się ''przeludniło'' w lodówce. Co na obiad,jeszcze nie wiem. Na razie zjadłam śniadanie. Ot, zwykła kanapka z wędliną i rzodkiewką ![]()
Poza tym pogoda u nas ładna,choć na liczniku -4 Wczoraj zresztą też było podobnie a w południe 14 stopni. Niezły przeskok co? ![]()
A tymczasem dobrego dnia
To widzę, że mamy dokładnie taką samą pogodę
U mnie lato, z dnia na dzień. Dociągnie do 30 w ciągu najbliższych dni. Chyba muszę wymienić opony na letnie, może nawet w poniedziałek. Mąż będzie sobie pracował z domu, a ja pojadę mam blisko.
Wczoraj miałam niespodziewane wolne. W pracy szpital ze zwrotem na dwa końce, to mama została. Myślę, że po nieprzespanej nocy raczej nie była w stanie pracować.
Byłam oglądać potencjalne domy. Jeden blisko pracy. Bardzo mi się podobał (i im też).
Drugi - nówka w starej skorupie. Ładny. Ale poprzednie oferty też były od fliperow. Zawsze może coś wylezc w trakcie.
Generalnie daleko, jak w lesie, choć przy drodze. Bez garażu, wyjazd tyłem na kręta drogę główną.
Zobaczymy co wyjdzie.
Na zdjęciu widok domu blisko pracy. Z tej strony jest balkon. A z drugiej taras na poziomie gruntu, podniesiony trochę. Garaż jest na poziomie piwnicy.
Wczoraj na FB (do czegoś się przydaje) wyskoczyło mi zdjęcie azalea park (park azaliowy), bardzo blisko pracy (jadąc dalej ta samą drogą główną). Okres kwitnienia w kwietniu, park otwierają pierwszego.
Myślę podjechać z mężem w Wielkanoc, ocenić sytuację. I potem już pojechać sama i jeszcze z dzieciakami.
Dzięki FB też jedziemy moczyć tyłki. Pośrednio. Wyskoczył mi park stanowy w West Virginia. Patrzyłam na mapie jak daleko i którędy trzeba jechać. I zobaczyłam te gorące źródła (myśmy wiedzieli o nich, nawet przejeżdżaliśmy obok, tylko nigdy do tej pory nie było okazji), sprawdziłam ceny i terminy rezerwacji. Data - 8 marca. O to akurat na Dzień Kobiet.
Bardzo ładnie położony dom. To otoczenie ... wszechobecna przyroda z pewnością wspaniałe się prezentuje o każdej porze roku.
Witam piątkowo
Trochę mroźno z rana ,ale fajnie.Zaliczyłam już bazar.Kupiłam warzywa i świeże bułki.Dawno nie jadłam takich prawdziwych pszennych bułek,normalnych a nie nadmuchanych. Właśnie teraz konsumuję z pastą z makreli. Tylko połówkę,bo cała to dla mnie zbyt dużo ![]()
Wczoraj brakło mi weny co do obiadu.Pojechałam do mięsnego a tam była promocja na pierogi ruskie i z mięsem.Wzięłam po paczce.O dziwo były całkiem całkiem. Mężowski oczywiście nie jadł,bo on tylko domowe i tylko z jagodami.
Dziś dzień bez lenia.Ważę zupę kurkową (zamrażarkowe grzybki) i racuchy z jabłkami. Dla synka placki tarte (ziemniaczane) bo on nie lubi nic na słodko,poza tortem smietankowym z owocami
A u Was co dziś na obiad?
Oooo, widzę, że pisaliśmy w tym samym czasie
Z Ciebie poranna aktywistka. Już po zakupach i plany obiadowe też gotowe. Na dodatek same smaczności. Placki ziemniaczane, to mój numer jeden, ale te z jabłkami też bym zjadła
Piątek, piąteczek, piąteluniek ![]()
Tradycyjnie widać poranny szron i tradycyjnie świeci słońce. Jest pięknie.
Dziś ostatni dzień zwolnienia lekarskiego. Autentycznie odpoczęłam. Nawet nabrałam ochoty na mycie okien
. Poczekam żeby się ociepliło i jak mi ochota nie minie, to zabiorę się za pracę.
Wczoraj ugotowałam mięsa z dużą ilością warzyw. Zmieniłam, poprawiłam, zapakowałam w pudełka i zamrozilam. Będzie na święta pyszny pasztet. Zawsze robię trzy foremki, bo wszyscy na niego czekają. To w przepisie Kempola jest bardzo duża ilość warzyw. Okazało się, że to strzał w dziesiątkę, bo wówczas uzyskujemy delikatniejszą konsystencję.
Przy okazji kupiłam więcej wątróbki i miałam na obiad z dodatkiem żurawiny. Pyszne połączenie.
Blizny ładnie się goją. Jeszcze do końca tygodnia odpuszczę malowanie rzęs żeby nie obciążać skóry przy zmywaniu tuszu. Już jestem ciekawa tego efektu gdy zobaczę swój standardowy, delikatny makijaż w postaci przyciemnionych rzęs. Jednak oko zyskało, widzę to już teraz wyraźnie. Tak najbardziej, to odczułam po lekkości powieki. Nie miałam pojęcia jak bardzo mi ciążyła. Cieszę się, że się zdecydowałam na ten zabieg.
Co dziś planujecie? Jakieś zakupy na weekend? Co na obiad?
Kawa już wypita. Zaparzę herbatę.
Dobrego dnia