Zakaz nie daje gwarancji trzeźwości.Powinni jeszcze nakazac przeszukać wszystkie mieszkania i domy w poszukiwaniu ewentualnych zapasów!!
U mnie mieliby co konfiskować jeżeli chodzi o zapasy :o) Kiedyś (przed kolejną przeprowadzką) pośrednik przyszedł obejrzeć sprzedawane przeze mnie mieszkanie i zrobić zdjęcia... Strasznie się głowił jak zrobić zdjęcia kuchni bez baterii butelek a leżakach... "Bo wie Pan... żeby nikt nie pomyślał, że Pan nałóg"... Odparłem, że u "nałoga" raczej nie ma pełnych butelek, bo konsumpcja odbywa się na bieżąco, a u mnie to bardziej kolekcja niż zapas... a i tak jak widać nie ma kto, kiedy i z kim wypić ;o)
Uważam, że to niczego nie zmieni. Jeśli ktoś będzie chciał się koniecznie opić, zrobi to. Bez względu na to, czy przyjedzie papież, czy też nie. Inna sprawa, że prohibicja jest nie fair w stosunku do niewierzących bądź tych, którzy nie przeżywają duchowo wizyty papieża w naszym kraju. Sprawa dyskusyjna - bo - np. wg mnie Wielkanoc jest ważniejszym Świętem, a sporo Polaków "katolików" pije tego dnia często na umór.
Dodam jeszcze, że generalnie jestem przeciwna. Picie alkoholu w dzień wizyty Ojca Świętego to indywidualna sprawa sumienia każdego z nas.
Można dużo dyskutować wymieniając za i przeciw, ja powiem krótko zakaz w penym sensie popieram chociaż ci co będą się chcieli napić poradzą sobie w inny sposób. Poza tym szczerze wątpię żeby faktycznie tak wszystkie sklepy ten nakaz przestrzegały.
Również uważam, że zakaz sprzedaży nic nie da... organizmu nie da się oszukać... hipokryzja i zakłamanie społeczeństwa (a co za tym idzie rządzących) w kwestiach religii i tematów około religijnych sięga szczytów... gdyby na Pasterkę wpuszczać tylko po przebadaniu alkomatem to w pierwszych ławkach siedziałoby trochę starych babć, a w niektórych parafiach może nie byłoby komu jej odprowadzić... ale za to jak donośnie brzmią kolędy beczane po kielichu!... nadal dla mnóstwa ludzi podstawowym artykułem (zaraz po wędlinach) kupowanym "na święta" jest flaszeczka... a ja się przyznam (czym pewnie wiele osób zbulwersuję), że "organizacja kościelna" budzi we mnie ogromną niechęć... rozbudowane struktury... podwójna moralność... niejasne interesy... bleeee... religia tak, kościół nie... to moja prywatna opinia, która w znacznym stopniu przez blisko czterdzieści lat była kształtowana przez księży... oczywiście generalizuję i to jest niesprawiedliwie bo są w organizacji kościelnej wspaniali kapłani, ale ja już się nie uganiam w ich poszukiwaniu... nie upiję się w dniach wizyty papieża, ale myślę, że moja dzielnica będzie "nawalona" jak każdego innego dnia...
Sądzę, że nie chodzi tutaj o przekonania, czy wartości religijne bo to bardzo prywatna sprawa, kto i jak chce przeżywać ten dzień. Zakładam, że pod płaszczykiem "religijności" kryje się zwyczajna troska o bezpieczeństwo, obawa przed klasycznymi rozrubami podchmielonego "towarzystwa". Druga sprawa, to wcale nie mam pewności, czy takie rozwiązanie odniesie skutek, ale to już odrębny temat. Nie da się jednak ukryć, że większość tych osób, które stają się delikatnie mówiąc "dokuczliwe" po wypiciu, nie stać na to by robić sobie zapasy alkoholu przed przyjazdem papieża. Natomiast tacy, jak Jarek :-), którzy dysponują szeregiem "procentowych butelek" w domu są zwyczajnie ludźmi z pełną kulturą, którzy cenią sobie smak, gatunek itp. a nie ilość.
Nie wiem czy zauważyłaś ale moja wypowiedź o sprawdzaniu mieszkan była ironiczna.Zakazam jest tak jak ze sprawdzaniem i rejestrowaniem każdego kto wchodzi na mecz piłkarski.
No proszę pokrewna duszo! Wprawdzie nie mam baterii butelek ale za to mam baniaczki i uprawnienia winiarskie.
Co do opinii na temat kościoła również. Po kilku wyjazdach letnio zimowych z proboszczem tutejszej parafii, jak również ścisłej współpracy na polu szkolno- sportowym całkowicie zmieniłam zdanie o osobach duchownych.
Kolędy śpiewam nieodmiennie na trzeźwo . Pasterkowe babcie mogę ewentualnie porozwozić do domów .
Poza tym niezmiernie się cieszę , że już przestałeś uganiać się za kapłanami ... co prawda jestem tolerancyjna, ale wolę jednak bardziej tradycyjne podejście do pewnych spraw
...
Niepomiernie mnie irytuje, kiedy rząd zamiast zajmować się strategicznymi dla kraju problemami ( a jest ich przecież niemało) próbuje nas, czyli społeczeństwo, wychowywać, myśleć za nas i decydować o naszych normach moralnych, od aborcji zaczynając, na piciu alkoholu skończywszy. Od wychowywania miałam -dzieści lat temu Rodziców, którzy poradzili z tym sobie Bogu dzięki bez większych problemów i bez nakazów z góry. Mam własny dekalog wartości, własny światopogląd i na szczęście dużo tolerancji, by szanować inne.
Najwyraźniej rząd nie ma dobrego zdania o własnych wyborcach, mierząc nas wszystkich stereotypową miarką obowiązującą na świecie, wg której każdy Polak to pijak i złodziej. A do tego wykazuje jakże ohydną hipokryzję - pijane hordy zawstydzają go tylko w dniu wizyty papieża, bo w inne dni jakoś mu nie przeszkadzają. A ja nie mam zamiaru poddawać się w demokratycznym ( przynajmniej teoretycznie) państwie cenzurze i będę się delektować do obiadu kieliszkiem ulubionego wina. Czego i innym życzę!
Absolutnie się zgadzam z Jarkiemb i Beą 39. Gdyby faktycznie Kościół jako instutucja sprawował "rząd dusz" nad katolickim w 98 procentach społeczeństwem i cieszył się autorytetem, to nie byłoby chyba problemu pijanego Polaka i potrzeby wprowadzania odgórnych nakazów, zakazów i rozporządzeń? Jak widać, nauki kościelne a rzeczywistość to dwa różne światy, co chyba świadczy o wielkiej porażce instytucji kościelnych w kwestiach dydaktycznych. I wprowadzenie na siłę religii do szkół nic tu niestety nie zmieni....
Nic dodać nic ująć. Podpisuję się pod tym obiema rękami.
Domyślam się, że zakaz jest podyktowany względami bezpieczeństwa. pijana banda rozwydrzonych nastolatków, negujących wszystko co "czarne" i rozróba na pół miasta gotowa. Tak będą mieli utrudniony dostęp, będą musieli więcej czasu spędzić na poszukiwaniach źródełka niż na samym piciu. Niestety nie potrafimy sami się kontrolować, stwarzając sami okazję do stereotypów (nie biorą się one z powietrza tylko z obserwacji).
A normalni ludzie - im to nie zrobi żadnej różnicy - jak jest smakoszem, barek ma zawsze pełen i zawsze znajdzie lampkę wina do obiadu czy koniaku do kawy. Poza tym przy normalnym "używaniu" (a nie nadużywaniu) zakupy można zrobić wcześniej.
Widzę Ekkore, że mamy takie samo zdanie w tym temacie. Zastanawiam się czy Bea39 dobrze mnie zrozumiała...? No, trudno.
Myślę, że tak.Tylko, że ja na co dzien mam do czynienia właśnie z takimi osobami i nawet nie zdajecie sobie sprawy jacy sa przemyslni, żeby tylko źródełko nie pozostało suche.
W 100% jestem tego samego zdania co ekkore! Dla niektórych każde spotkanie jest pretekstem żeby się napić, niestety są tacy i jest ich sporo,a jeśli na trasie przejazdu papieża alkoholu nie będzie ,to jakby nie patrzeć zagrożenie mniejsze na jakąś "głupotę".
Szczerze mówiąc do głowy mi nie przyszło spijać się w tych dniach ale teraz to taki mini bunt sie we mnie odzywa i śmiech zarazem. Chore jest to ustalanie zakazów, no ale to na nasze życzenie tak sie dzieje i nie tylko o tę "prohibicję papiesko wizytową" chcodzi. A swoją drogą myślałam, że to żart, w życiu nie pomyślałąbym, że to jest możliwe :):):)
Nic nie działa bardziej zachęcająco na Polaka niz zakaz ...
tu masz rację!!! Ale wtedy trzeba się trochę nagłowić i nachodzić - nim się znajdzie napełnione źródełko trochę czasu uplynie i jest szansa, żę Msza się skończy bez rozróby.
Pamiętacie film "Pani minister tańczy"?Tam też była prohibicja i wszyscy pili oranżadę z mrugnięciem (czy jakoś tak podobnie).
dla mnie ten zakaz jest bezsensowny , kto będzie chciał w ten dzień się upić i tak to zrobi .
Szanowni Katolicy ! Jeśli tak samo myślicie jak Wasz Prawicowy Rząd-- lepiej zamilknę bo mnie jeszcze zamkną i kto będzie pisać wierszyki?
Dlaczego zastrzeżenia od razu do obecnego rządu? Przecież za komuny, nawet tej najgłębszej (ale to znam z opowiadań), jak przyjeżdżał papież też była prohibicja. I wtedy nikomu to nie przeszkadzało. Względy bezpieczeństwa. Gdyby Polak się napił i grzecznie poszedł spać nie byłoby problemu. Ale Polak wtedy idzie na wojnę - sam robi za trzech (a pijany Kurpś za 10).
Inna sprawa, że takie zakazy nie do końca są skuteczne- mnie jest obojętne czy w ten dzień bedzie można kupić alkohol czy nie.
Lajan , jakby w Polsce mieli zamykać tych co myślą inaczej , to nie wiadomo , kto zostałby na zewnątrz .... ;)))))
Wszyscy mamy już od urodzenia odrębne zdania, niezależnie od tematu .....
A ja w piątek idę na grilla, i co? Nie mogę sie napić piwa? A w sobotę tez jest grill...
Piwa się mozesz napić. O zakazie picia w zaciszu domowym czy wśród znajomych nic nie ma. I być może będziesz go mogła kupić - bo z artykułu wynika iż prohibicja dotyczy napojów wysokoprocentowych.
Witam serdecznie:)
Wczytałam się w obecny wątek, z nieukrywanym zaciekawieniem. Wiele możemy dowiedzieć się o sobie, a także naszych poglądach, z podobnych dyskusji. Zajrzałam na stronę, której link zamieścił tu Maniuś, jak domniemywam z nadzieją prowokacji. I faktycznie, cel został osiągnięty;) Sama nie omieszkałam zajrzeć i nie ukrywam, poczułam się gorzej psychicznie i fizycznie. Niejednokrotnie zastanawiam się, skąd się bierze w ludziach tyle jadu, złości i potrzeby krytykanctwa innych (wszak konstruktywna krytyka to nie była, tylko wbijanie szpili). Nie można za wszystkie winy, błędy i zło na świecie obwiniać jednej partii politycznej, jakiejś instytucji, czy Kościoła (łac. Ecclesia - to wspólnota ludzi wierzących, czyli nas).
Zdecydowanie odetchnęłam, kiedy wczytałam się w dyskusję na WŻ, gdyż była to po prostu wymiana poglądów, bez urażania innych (a każdy ma prawo do własnego zdania). Wg mnie, nie trzeba być super inteligentnym, żeby stwierdzić, iż ów zakaz spowodowany jest troską o porządek w czasie wizyty papieża. Po ostatnich wybrykach kibiców w Warszawie, rząd obawia się powtórki w momencie wizyty tak ważnego gościa. Tu nie chodzi o to, że nikt z nas ma w tym dniu nie wypić lampki wina, to jedynie jeden z elementów porządkowych. Ja na co dzień pracuję z młodzieżą, gdyż "cudze dzieci uczę" i wiem, jak młodzi ludzie potrafią być wspaniali, ale również dostrzegam gro dzieci i co gorsza rodziców, którym przydałoby się re-wychowanie. Nie oceniajcie z góry, próbujcie spojrzeć szerzej... pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że mnie nie zbojkotujecie;)hihi
Byłam dziś w Biedronce - sklep wygląda jak w likwidacji - wszystkie półki z alkoholem uprzątnięte - zostało tylko piwo mniej niż 4,5 %.
Musieli się napracować, aby wszystko poskładać, a pojutrze na nowo wyładować.
Dobrze, że Biedronka jest tak blisko....
najbliżej... reszta w dalszej odległości
To teraz handel alkoholem na jakiś czas stanie,-bo zanim to wypiją................