Mam te same problemy już od 12 lat i dopiero w tym roku lekarz (tylko jeden lekarz) odkrył że to kamień w nerce - nic przyjemnego, chodzę na rozbijanie ciągnie się to już ok. 10-ciu miesięcy i jak na razie ciągle cierpię, a jeśli chodzi o nospę to ponoć to nie jest lek przeciwbólowy tylko rozkurczowy, jak mnie boli (a teraz przez ostatnie 2 tygodnie) to biorę tabletki przeciw bólowe np. pyralgin, ibupron max itp. najlepiej idź do lekarza a nie lecz się sama, bo nie wiadomo czy to rzeczywiście nerka ( mnie mówili że to może być wątroba a okazało się że nerka) pozdrawiam i życzę Ci zdrowia.
dzięki Basiu , ide do lekarza ale to dopiero w poniedziałek:) a do poniedzialku troszku czasu jeszcze jest.
Ja jestem, "kamienicznikiem" nerkowym, jeśli to napewno kamień nerkowy(!) to możesz sobie ulżyć w bólu poduszką elktryczną, tylko nie za mocno rozgrzewaj.
A co do leków przeciwbólowych, to działają one rozkurczowo i w ten sposób "usuwają" ból.
W razie b. silnego bólu ("łazisz po scianach") ...natychmiast karetkę, nie czekaj, nie bądź bohaterką wytrzymałą na ból.
Wspólczuję, pozdrawiam.
Janek
P.S.
Przy najbliższej wizycie u lekarza poproś o wypisanie tabletek KETONAL, sa bardzo tanie, a pomagają na ból znacznie lepiej.
dzięki , no ostatnio mnie tak bolało , ze nie było inengo wyjścia tylko samochód i o 5 rano na pogotowie :( na szczęściepo zastrzyku przeszło :)
Z kamieniami na nerkach nie ma co " żartować". Wiem coś o tym, przeszłam już 2 operacje tradycyjne, a trzecia była PCNL. Zgłoś się koniecznie do lekarza.Pozdrawiam Kaśka
Olusiu! Mam nadzieję, że to jednak nie nerki i w ogóle nic poważnego. Wsparłaś mnie, wspieram ciebie.. Pozytywne fluidy idą....(kurcze, mam nadzieje, że działa)!!
uważaj na ketonal jest bardzo dobrym środkiem n a takie dolegliwosci ale niestety jest silny i uszkadza inne organy.wiem coś o tym
Hm dobry temat...Dzis a wlasciwie juz wczoraj moja druga polowka wyszla ze szpitala wlasnie bo lezala na kamienie nerkowe.Przez ponad 2 tygodnie bolal go brzuch pozniej w plecach a potem juz nie wiadomo gdzie co bolalo.Bol przychodzil i sobie mijal jakgdyby nigdy nic.Fakt rozgrzewanie poduszka pomoglo na krotka meta do pojawienia sie nastepnego bolu np.na drugi dzien.W koncu jak przycisnelo to sam poszedl do lekarza(choc wczesniej dziennie mowilam zeby poszedl)Ale niektorzy mezczyzni mozes sobie mowic ale i tak lepiej wiedza ,jak bol mija to nie ma problemu i zapominaja ze trzeba by bylo to sprawdzic.W tamten piatek byl u lekarza po skierowanie do urologa ale lekarz stwierdzil ze moze na miejscu to sprawdzic zrobil badanie moczu ,usg nerek i jamy brzusznej i stwierdzil ze tam nic absolutnie nie ma.W sobote zaczelo sie znowu bol ktory przychodzil i znow mijal w niedziele to samo.W poniedzialek z bolem nasilajacym sie coraz bardziej znowu do lekarza po skierowanie do urologa pani pielegniarka stwierdzila ze trzeba czekac okolo 3 godzin itd.W koncu wypisala skierowanie po ostrej wymianie zdan i prosto do urologa.Pan urolog zbadal mocz i stwierdzil ze krew w moczu musiala byc juz od dluzszego czasu(niestety golym okiem nie mozna bylo tego stwierdzil poniewaz mocz byl tylko ciemniejszv niz normalnie,ale w piatek tamten lekarz powinien to tez stwierdzic poprzez badanie moczu ktore przeciez wykonal) ponowne usg nerek ktore wykazalo 2 kamienie jeden wielkosci 9mm drugi troche mniejszy.We wtorek moja druga polowka juz lezala w szpitalu i przez kilka dni rozbijali kamienie w piatek ostatni raz i w sobote do domu.Teraz przez prawie dwa tygodnie co 3 dzien trzeba jezdzic do szpitala i robic badania czy tam jeszcze cos zostalo.Pozniej jak juz bedzie wszystko w porzadku to tylko zostanie wyciagniecie drenu ktory jest wsrodku zalozony i leci od nerki do cewki moczowej.Z kamieniami nie ma zartow jak przycisna lepiej isc niz sie meczyc.I to najlepiej od razu do specjalisty a nie do ogolnego lekarza tak jak bylo w naszym przypadku.Pozdrawiam i zycze powrotu do zdrowia
2 tygodnie wytrzymać? Mąż wytrzymuje dwie godziny, potem choć szpital po drugiej stronie ulicy wzywałam karetkę, bo nie był w stanie się ruszać. A raczej był - bo po mieszkaniu miotał się jak ranny zwierz w klatce, ale o ubraniu nie mogło być mowy. Za pierwszym razem dali zastrzyk rozkurczowy i jak przejdzie to Ok, a jak nie to ze skierowaniem do szpitala. Wytrzymał do rana, a potem sam poszedł, jak tylko zaczynało boleć.
Za drugim razm myślałam, że bedzie tak samo - dadzą zastrzyk i jak na nowo będzie brało to spokojnie pójdzie do szpitala. Tym razem lekarz zabrał go od razu - w piżamie (nie był w stanie się ubrać), kapciach. Za godzinę miałam ewentualnie przyjść z ubraniami na izbę przyjęć. Od razu wylądował na oddziale. I najgorsze, że nie chce puścić.
Oczywiście jeśli "żresz" ale nie wtedy gdy zażywasz tylko w razie bardzo silnego bólu, no i oczywiście przestrzegasz przeciwwskazań wg ulotki. Pyralgin działa jeszcze gorzej (np. przy chorobie wrzodowej). Witamina C w nadmiarze prowadzi do b. cieżkich zchorzeń ...etc.etc.
Janek
ja to włąsnie przerabiam z mężem - leży w szpitalu, już drugi raz w tym tygodniu. najpierw był 3 dni, przeszło, przyszedł do domu a następnego dnia złapało ponownie. I to dużo gorzej. Bo teraz kolka poraziła układ trawienny (nie trawi) - a już zaczęli podejrzewać nawet wyrostek.
Na ból nie ma rady - musi przejść. A przejdzie po zlikwidowaniu złogu, ustabilizowaniu się jego w jednym miejscu (jeżeli to spory kamień). i nie ma reguły czy wróci czy nie. Mąż od oststniego razu miał 6 lat przerwy. I nigdy ataku za atakiem.
Lekarz mówił, że generalnie się czeka aż samo zejdzie (piasek, kamień)> Jeżeli jest duży i male prawdopodobieństwo wydostania się to albo rozbijają laserem, albo usuwają operacyjnie. jeżeli mały, niewidoczny a oprowadzi do całkowitego zastoju moczu (mówił jak to się nazywa, ale nie pamiętam) i nic nie będzie działało to wtedy wprowadzaja sondę przez cewkę (nie wiem czy u kobiet jest tak samo) i szukają sprawcy zamieszania.
Na mojego męża nospa nie działa - tzn działa, ale odwrotnie. nasila ból.
Lekarstwem na nie bycie kolki jest filtracja nerek. Dziennie 2-4 litry płynów w siebie wlewać, także w nocy. I sikać.... Ale to też może niewiele pomóc jak masz mocz z endencją do tworzenia osadów (każdy inaczej przetwarza to co zjadł). jedni radzą dietę - zlikwidować sól, ostre, kawę itp. Inni uważają, że nie ma to najmniejszego wpływu.
Olusiu jeżeli CIę jeszcze mocno boli, to najlepiej nalej sobie do wanny gorącej (takiej jak będziesz mogła wytrzymać) wody dość dużo i siedź w niej, jak wystygnie dolewaj ciągle gorącej wiem że to pomaga, ale nie na stałe, a jutro do lekarza, pozdrawiam.
dzięki , Wam za wszystkie porady , dziś już jest lepij nie boli , wczoraj tez już było ok, mój tata tez ma kamienie , mama tez...............szwagier.....itd to chyba choroba powszechna pozdrawiam
I ci mają racje, żadna dieta nie działa.
Tendencje jeśli są to nic nie pomoże. Pierwsza rzecz to nie powstrzymywać wydalania moczu i w zależności od składu chemicznego kamienia spożywać mniej pokarmów zawierających te pierwiastki.Tylko ograniczyć. No i po "urodzeniu" tj. po wyjściu z nerki kamienia (wrogowi najgorszemu tego nie życze), bądź operacyjnym jego usunięciu, przynajmniej raz w roku robić USG nerek i w razie czego "tłuc"ultradźwiękami. Zabieg nie boli, a "poród" dużo lżejszy a czsem (mam doświadczeni), jest niezauważalny.
Janek
A mnie za pierwszym razem (bez znieczulenia) zabieg bolał, dopiero drugim razem jak prawie spałam (dostałam taką tabletkę i oprócz tego znieczulenie dożylne) to nie bolało, bo mało co pamiętam z tego byłam jak po sporej ilości wódy. Jutro znowu umawiam się na następny zabieg, bo po dwóch na razie oprócz bólu nic się nie działo (chyba jakiś oporny ten kamień). Pozdrówka dla wszystkich.
Zapomniałem , fakt, też dostałem tabletkę i przeciwbólowy zastrzyk, i też dożylny(jestem uczulony na pyralgin). Jak jest wielkie "bydlę" albo żle(?) umiejscowiony to trzeba dwa, trzy razy, jak słyszałem.
Janek