13 lipca ( dokładnie za tydzień ) wyjeżdżam do Anglii a dokładniej do Londynu z dziecmi - do męża. Mąż jest tam już prawie 3 lata i widząc lepsze perspektywy dla dzieci tam niż tu, postanowiliśmy po głębszych rozważaniach na jakiś czas zamieszkac w Londynie. Pozałatwiałam min.szkoły dzieciom ( tutaj ), żeby w razie czego miec do czego i do kogo wracac, czyli prosciej mówiąc zostawiłam sobie furtkę otwartą.Ciężko mi było zdobyc się na napisanie tych paru słów pożegnalnych na WŻ, ale wiem że czas mnie goni i niewiem czy potem dam radę cokolwiek napisac
. Na razie mamy tam wynajęte mieszkanie, czyli przysłowiowe 4 ściany no i materace do spania. Niewiem kiedy będziemy miec komputer i będę mogła znowu tu zaglądac....
Niewiem co mnie czeka, boję się nieznanego...ale muszę jechac - to wiem napewno i jeszcze wiem,że wrócę do Polski nawet gdyby to mialo byc za X lat...
Chciałam się spytac czy ktoś mieszka w Anglii i może coś opowiedziec o swoim pobycie?
Aż do wyjazdu będę z Wami i wcale nie zrzędząca ani smutna wręcz odwrotnie, bo w przeciwnym razie jakbym zaczęla sie " rozklejac " to niewiem czy dałabym radę cokolwiek jeszcze zrobic...
Chcę już na początku podziękowac za głębokie i cierpliwe rozmowy ze mną takim osobom jak: Luckystar i Dada
Jak tylko będę miec dostęp do komputera i internetu napewno się odezwę a krótkie pozegnanie ( jeśli zdążę ) wykonam 13 lipca....
Wszsytko bedzie dobrze. Nie martw sie na zapas.
W razie jakis watpliwosci pisz na moje gg, chetnie pomoge na tyle, ile dam rade. Nie jestem co prawda w Anglii a w Szkocji, ale zawsze na wyspach ;)
pozdrawiam
Shanna
Nadiu, jak to mawiają - "do odważnych świat należy" więc życzę Ci aby ten 13 lipca był dla Was początkiem czegoś bardzo dobrego i radosnego. Wcale mnie nie dziwi, że masz obawy i boisz się tych wszystkich zmian, ale najważniejsze jest to, że podjęłaś decyzję i już niedługo będziecie wszyscy razem, Ty bedziesz miała obok siebie męża a dzieci tatę. Życzę Wam z całych sił aby to nowe miejsce dało Wam poczucie bezpieczeństwa i szczęście a potem niech spełniaja się Wasze marzenia i jeśli nie zmienisz zdania wracajcie szczęśliwie do Polski. Trzymam kciuki. Uśmiechnij się i ruszaj w drogę po NOWE. Będziemy czekali na wieści od Ciebie. Ściskam - Emila.
A ja w Irlandii :)) Też dojechałam z dzieckiem do męża, i mimo że nie jest to nasze wymarzone miejsce na ziemi, nie żałuję tej decyzji, jest mi dobrze tu gdzie jestem, bo najważniejsze dla rodziny to być razem, wtedy nawet jeśli nieraz jest ciężko i nie tak jak byśmy chcieli to jest dużo łatwiej przetrwać ten czas wspólnie :))
Pozdrawiam, życzę powodzenia i szybkiej aklimatyzacji :))
libra
Cieszę sie,że ty masz taką możliwość,z dziecmi do męża.Rodzina jest najważniejsza,powinna być razem,a reszta sama sie ułoży.Pochwalam Twoją odwagę.Powiem Ci ,że jesteśmy w takiej sytuacji,że gdybyśmy mieli możliwość to od razu byśmy wyjeżdżali całą rodziną.Tylko nie mamy "punktu zaczepienia",a w ciemno chyba nie warto ryzykować.Także życzę Wam wszystkiego dobrego i trzymaj się cieplutko.Ciesz się tym,że będziecie razem.Nie ważne gdzie.
trzymam kciuki! bedzie dobrze ,ja jestem juz tutaj ponad 3 lata i nie zamierzam wracac do kraju! pozdrawiam serdecznie i zycze powodzenia!! jak cos to pisz na gg. Madziorek
Nadiu,należą Ci się słowa uznania nie tylko dlatego,że jedziesz właściwie w nieznane.
Trzy długie lata byliście rodziną od święta.Teraz to zmieni sie dzieci będą miały tatę na stałe a Ty męża.We dwoje łatwiej. I tego sie trzymaj.
Powodzenia Basia
Życzę Tobie i Twojej rodzinie powodzenia na nowej drodze waszego zycia. Pomimo pewnych obaw jakie masz, jestem przekonana, że razem (z męzem i tatą) dacie radę wszystkim przeciwnościom, jesli takowe sie pojawią. Będzie lepiej, a napewno szczęśliwiej dla Was, gdy będziecie razem. Trzymajcie się zdrowo i... czekamy na Ciebie na WŻ.
Ewa
ja tam w londynie nie mieszkam ale mam tam kolege -- sama sie zdziwisz ile polakow jest juz w londynie, nie zginiesz -- da sei zyc i nawet 3 szkoly polskie podobno maja, ucza dzieci polskiego i angielskiego -- mysle ze dasz rade. jak chcesz wiecej info to na www.prl24.net ........... pozdrawiam i powodzenia
Najważniejsze,że będziecie razem.Życzę powodzenia odwagi.Ruszajcie do ojca męża.Beata.
Ostatnio jak byłam w Londynie..to proszę mi wierzyć,że byłam mile zaskoczona
wszędzie słyszy się polską mowę!!!!
a łacina wykonaniu naszych rodaków...hoho..że hej..
!!!!!!!!!!!!trochę było mi przykro z tego powodu,
pozdrawiam kama
Nadia, Ty wiesz jakie jest moje zdanie, wiec nie bede sie powtarzac :)) Zycze Wam szczescia z calego serca. Jestes madra, rozsadna kobieta i podjelas wlasciwa decyzje, teraz tylko przyszedl czas wykonania - wszystko bedzie dobrze .......zobaczysz ........ jak tylko juz bedziesz miala mozliwosci to pisz.....
Buziaki i worek cieplych usciskow na droge ......maryla
Nadiu wiem, ze nie jest C latwo. Sama kilka miesiecy temu opuszczalam kraj i przyjechalam do meza. Mieszkamy razem w Islandii. Nadiu napoczatku na pewno bedzie Ci troche "dziko" ale to jest tylko poczatek. Zycze Wam aby podroz przebiegala szybko i lekko a powitanie by bylo niezapomniane. Zycze abys odnalazla swoj wlasny kat w Anglii. Powodzenia Ci zycze i :) uszy do gory :)
ja jestem tu z 6letnim synkiem i mezem od ponad 3lata.we wrzesniu rodze podobno dziewczynke. jak masz jakies pytania o szkole dla dzieci lub cokolwiek pisz .a zapisujac sie tu do biblioteki masz godz. intrnetu w tygodniu za darmo. powodzenia. mozna wiedziec w jakie okolice jedziesz Kryska
Łatwiej by mi było napisac jakbys zostawiła chociaż swoje gg ;) Oto moje gg: 6004977
Dołączm się do wszystkich, którzy Ci dobrze życzą, wszstko na pewno się ułoży, bedziecie razem, a wiesz dobrze że razem łatwiej! Trzymam mocno kciuki, jak tylko będziesz mogła daj znać co u Was! Pozdrowienia z całego serca!!! K.
Nawet nie wiesz jak ciepło mi się zrobiło na sercu, kiedy przeczytałam Twoje słowa![]()
Dziękuję
i nie żegnam się z Tobą, bo wiem, że to tylko chwilowe rozstanie.
Prędzej, czy później ( mam nadzieję, że prędzej) odezwiesz się.
Poza tym, wiem, że sobie tam poradzisz, jesteś energiczna i bystra, poza tym...
już nie będziesz sama.
Jak mówią : kłopoty będziesz dzieliła, a przyjemności mnożyła ![]()
Będę trzymała kciuki...
Pozdrawiam serdecznie...
Znac napewno dam jak tylko dorwe się do kompa, napisze jak tam przeżyłam te pierwsze chwile. Dzisiaj koleżanki mnie żegnały a potem przyjaciółka, jestem im naprawdę wdzięczna za klimat jaki stworzyły, nie było to typowe pozegnanie z łezką w oku, ale takie zwykłe z hihami i śmichami ;) Chociaż teraz jak już nikogo nie ma to czuję, że coś mnie zaczyna łapac, ale nie dam się dopóty dopóki mąż nie przyjedzie ( środa ) a wtedy wyleję na jego ramię tony łez...;) w końcu niech poczuje ten ciężar odpowiedzialnosci ;)
Dziękuję WSZYSTKIM za słowa otuchy, do niektórych jeszcze zapukam na gg, a tak w ogóle to od jutra wchodzę na WŻ aż do 13 lipca jakby nigdy nic się nie działo
nadiu , ja tez mialam chwile zwatpienia przed naszym wyjazdem do Stanow . Byl placz, rozpacz ,zlosc , przeklenstwa ,ciekawosc i w jedna wielka niewiadoma .
Dzis po dziewieciu latach pobytu tutaj tesknie za Polska ale bardziej jestem zzyta z Ameryka . Tutaj sa moi najblizsi ,moj dom i cale moje zycie .
Tobie zycze powodzenia i odnalezienia sie w nowym dla ciebie kraju i duzo,duzo optymizmu ...buziaki ...monika 
Twoje pozytywne myślenie i nastawienie bedzie tu bardzo potrzebne ,
bo od tego bedzie zależało jak faktycznie Wam to wszystko się ułozy !!
Nadiu - życzę Tobie i Twojej Rodzince wszelkiego powodzenia !!!!!!!
Pozdrawiam- Elek
Dołączam się do życzeń: powodzenia, wytrwałości, sukcesów i... powrotu kiedyś..
Mieszkam w Anglii od 2 lat jak bedziesz miala jakies pytania lub bedzie potrzebna ci pomoc to napisz do mnie. Wprawdzie nie mieszkam w Londynie ale moja mama jest tam od 3 lat.Bede czekac.Nie martw sie tu nie jest tak zle.Ja do kraju nie wracam tu juz jest moj dom choc tesknie
jak sie masz? powodzenia zycze jeszcze raz :):):)