masz tak jak ja .. ja rzucalem tyle razy ze hej... ale nie rzucilem -- :(
wiem ale ja powiedzialem ze rzuce -- pod warunkiem ze znajde odpowiednia stacje benzynowa :) i napewno to bedzie moj ostatni raz :) -- ja nie planuje poprostu sie poddalem -- a wiem ze jak sie nie ma silnej woli to nic nie da :)
Aga1,musisz mieć silną wolę,jak jej nie bedziesz miała to nic z tego nie bedzie.W mojej rodzinie palił mąż, ja i 2 synów.Wszyscy postanowiliśmy że nie będziemy już palić . Mąż palił 28 lat, ja i masi synowie po 7 lat .Teraz mija już 3 miesiące jak nie palimy.Wszyscy jesteśmy zadowoleni.Nigdy nie wrócimy do tego świństwa.Życzę Ci dużo silnej woli i wytrwałości.Jak ktoś chce to dojdzie do celu.Powodzenia.
Aga, moze to zabrzmieć złośliwie ale nie traktuj tego w ten sposób.
Zawsze mówię: żeby móc, trzeba chcieć.
I tak to właśnie jest. Ja po kolejnym problemie pompkowym tylko ograniczyłem bardzo mocno palenie. Gdy moja Naczelna W. zachorowała powiedziałem ( nie ślubowałem, bez przesady) , że całkowicie odstawiam papierosy, a jeśli bedzie wszystko OK ...nie zapalę do końca życia.
Czego potrzeba wiecej jako motywu: MIŁOŚCI. Dziewczyno, piszesz, że choroba córki ...i powróciłaś do nałogu. A może lepiej daj córce papierosa, niech pali czynnie, zamiast biernie. Też z miłości (?) do niej.
Silna wola, ...a co to jest silna wola? Głupie tłumaczenie własnych zachcianek. Prawdziwe uczucie do drugiej osoby, do Rodziny powinno wystaczyć, jest dowodem prawdziwości uczuć.
Może zbyt (jak zwykle?!) filozoficznie "mówię" ...może.
Pozdrawiam
Janek
P.S.
Paliłem 46 lat.Nie palę 2.
J.
Ja też niestety nie pomogę. Podobnie jak Ty, czuję ostatnio, że muszę rzucić to świństwo. Chciałam codziennie zmniejszać ilość wypalanych papierosów, ale to nie daje rezultatów
. Ograniczałam 4 dni, a 5tego nadrobiłam. Potrzebna jest chyba silna motywacja i dużo, dużo silnej woli. Mam nadzieję, że znajdę to w sobie wreszcie. Trzymam za Ciebie kciuki. Nie jesteś sama. Damy radę
Po 30-tu latach rzucilam, palilam paczke dziennie. Nie pale juz 7 miesiecy. Jesli na prawde chcecie to rzucicie, uda Wam sie. Ja tez bylam przypadkiem beznadziejnym, nie wierzylam, ze mi sie kiedys uda. Uwierzcie w siebie, skoro innym sie udaje, to czemu nie Wam??? Tym bardziej ze nastaje na calym swiecie moda na niepalenie. Palacze sa wszedzie dyskryminowani. Ja sobie powiedzialam, ze nie bede czekala az mi sie narzuci, gdzie i kiedy moge palic i czy w ogole, nie pozwole zeby mnie dyskryminowano i mna rzadzono. Dziewczyny badzcie nowoczesne, rzuccie natychmiast, trzymam kciuki. Uda sie, wiem o czym mowie. Pozdrawiam.
Nie bedzie lekko, ale czym jest zycie, jak nie jednym wielkim wyzwaniem.... Bedzie ciezko, ale z kazdym dniem coraz lzej. Spojrz w przyszlosc i wyobraz sobie siebie niepalaca, dumna, zdrowsza, bogatsza, bardziej sprawna (szczegolnie da sie to zauwazyc przy chodzeniu po gorkach, wedrowkach) itd... mozna by wyliczac. Czy nie warto? A jak rodzinka bedzie dumna. Powodzenia!!!!!
Paliłam wiele lat, no wystarczy jeśli powiem, że zaczęłam palić na II roku studiów a teraz jestem już na emeryturze. Przestawałam palić wiele razy / nie licząc okresów, kiedy byłam w ciąży a potem na urlopie macierzyńskim - trzy razy, bo wówczas nie paliłam i przestawałam palić jakoś tak instynktownie, sama nie wiem, nie smakowały mi zanim wiedziałam , że jestem w ciąży/. Okresy, kiedy nie paliłam były dłuższe lub krótsze, różnie to bywało, ale zawsze szukałam usprawiedliwienia i rozgrzeszenia na ponowne zapalenie papierosa /też były to przeważnie jakieś "poważne"sytuacje, a w nerwach trzeba przecież zapalić, to tak pomaga/. A poza wszystkim - uwielbiałam palić, lubiłam usiąść np. na balkonie rano lub wieczorem, kawka i papieros no i sama rozkosz. Albo na działce.
I nagle.... wstałam 1 czerwca rano, jak zwykle zasiadłam do wypalenia "na dzień dobry" papieroska /trzeba zacząć przecież jakoś przyjemnie dzień ! /, w paczce 1 papieros, wyjęłam go, ....a może by tak przestać palić - prebiegła mi myśl, ...no zobaczę, spalę tego jeszcze i może więcej nie kupię ?
Zapaliłam z wielkim namaszczeniem, zaciągnęłam się dymkiem raz i nagle......... do jasnej ch..... co to papierosy będą mną rządziły? o nie !!!!
wrzuciłam c a ł e g o i o s t a t n i e g o papierosa do muszli i spuściłam szybko wodę.
I cooooo? I nie palę już prawie 3 miesiące. Na początku brakowało mi czasem tych odruchów z papierosem w ręku, kiedy skończyłam coś robić, kiedy zasiadałam do kawusi, ale tylko mi przemykała ta myśl wraz z odpowiedzią, że już nie palę, że nie mam papierosów. Nie miałam nigdy głodu nikotyny /a dawniej to się zdarzało/.
Przez jakiś czas nie przyznawałam się nikomu, że przestałam palić, dopiero gdzieś po 2 tygodniach. Oczywiście mąż zauważył natychmiast ale milczał i udawał, że nie widzi.
Myślę, że już nigdy nie będę palić /tym razem/ i myślę też - to może głupie co powiem - że już swoją normę po prostu wypaliłam i już.
I chyba każdy tak ma.
Pozdrawiam wszystkich, którzy chcą rzucić palenie, którzy rzucili palenie i którzy nie wiedzą co to znaczy rzucać palenie również !!!!!
Witaj aga 1
nie martw się jesli naprawdę tego chcesz uda ci się.
Nie palę już 5 lat. Palilismy razem z mężem mnóstwo lat, po dwie paczki dziennie.
Pierwszy rzucił mąż ja po miesiącu. Niebyło lekko ale wspomagaliśmy się tabletkami TABEX.
Nie były one drogie i naprawde nam pomogły. jeszcze teraz czasami mam ochote na dymek
ale staram się trzymaĆ. Tobie też się uda . Trzymam kciuki
Odezwij sie potem jak ci idzie.
Aga1nie jesteś sama z tym problemem, bo ja też tak mam.Nie ten czas, nie ta okazja by to zrobić i dalej palę.Namawiałam kuzyneczkę ,byśmy razem przestały palić------
i mi wstyd, ponieważ ona nie pali już 3 miesiące, a ja dalej kopcę.Najgorsze jest to, że codziennie o tym myślę, a następnego dnia zaczynam ranek od kawy i papierosa,Mam nadzieję, że kiedyś to zrobię, że pozbędę się tego paskudnego nałogu.Wiem, że tak będzie.Bardzo dobry temat poruszyłaś.Dzięki.
Ostatnio moi znajomi rzucali papierosy w tym mój mąż , udało im się ,mąż już 2 lata nie pali , natomiast reszta od ok 8 miesięcy . Każda z tych osób brała tabletki TABEX , podobno rewelacyjnie pomagają . Są dość tanie i chyba ziołowe , polecam .
Niepalaca wita palacą.Paliłam 32lat i to więcej od męża ale pewnego dnia rano wstałam i powiedzialam sobie dosyć TY mną rządzić nie będziesz i całą paczkę popierosów pogniotłam i do kosza.Jest już 14 lat jak nie palę i mówię sobie jaka Ja byłam głupia i jak mi to świństwo mogło smakować.Było bardzo ciężko nie będę tego ukrywać ale tego naprawdę musisz chcieć.Jeżeli nadejdzi Ci ochota na papierosa to wyjdz na spacer albo otwórz okno i głęboko rób wdech i wydech napij się wody mineralnej niegazowanej zjedz paluszka ,kup sobie gnieciucha są takie dla dzieci i miej go zawsze pod ręką przy kawce zamiast papierosa gnieciucha do dłoni i mozesz wyżywać się nanim.Moim śladem poszedł mąż który też nie pali.Wieżę w to że UDA Ci się rzucić to co Tobą rządzi
Pozdrowienia
Wiesz trzymam za ciebie kciuki, ja nigdy nie palilam ale wiem jak to jest bo moje siostry i moj maz to zwalczyli ,mysle ze to wszystko siedzi w glowie ,moj maz sobie tak pomyslal szkodze sobie zdrowiu i bogace innych a reszta idzie w powietrze.Moja jedna siostra posluchala opin innych ze zle wyglada i jej papierosy szkodza ,przemyslala sobie i zucila palenie .Moja druga siostra zapalala co 3 minuty papierosa ,zagladalam na zegarek, mysle ze musial jej cos doktor powiedziec bo nagle przestala palic ,do dzis sie nie przyznala .Zastanow sie czy to wszystko jest warte, ja tak robilam dziennie odkladam pieniadze do skarbonki wartosci jednej paczuszki papierosow i co lato mielismy z mezem na urlop czyli dobre kieszonkowe a nawet wiecej.POWODZENIA
Aga ja też mam problem z paleniem, nie będę się rozpisywać ile razy próbowałam rzucić bo jest mi poprostu wstyd do tego się przyznawać!! Spróbujmy od dzisiaj nie palić, może będziemy się wspierać wzajemnie, wiem że to pomaga. Wypaliłam rano przy kawie trzy papierosy, zostały dwa. Wiam że jak nie mam papierosów to gdzieś wewnątrz się trzesie wszystko, więc zostawie te dwa i nie wypale ich. Zyczę Tobie i sobie powodzenia!!!!!
kilka rad ... może okazą sie pomocne:
1. pij dużo wody... bardzo dużo
2. oczyszczaj organizm z toksyn / pij herbatki oczyszczające/
3. kup sobie papierosy najgorszej marki jakie sa, bez filtra, naj najbardziej obrzydliwe - jak bedziesz je palila niech Cie skreca
4. kup gume do zucia, albo slonecznik albo pestki dyni cos co zajmie rece i bedzie zastepowalo papierosa
5. i najlepsze ;) .... ale zeby nie bylo, że kogos oskarzam o nie mycie sie :] ... nalezy sie kapac codziennie okolo pol h ...
komorki ciala oczyszczone, rece zajete a i papieros bedzie innego smaku niz normalnie ... + mocne postanowienie poprawy i bedzie lepiej...
po ZDRAWIAM vista
Włączyłam teraz kompa i tak myślę, że fajnie by było dołączyć do agi i dankarza.Razem to rażniej. Jutro się do Was odezwę.
Napiszcie czy naprawdę dałyście radę.
Ja probowalam kilka razy i nic....teraz sie troche przestraszylam,bo mam problemy z oddychaniem.I STRASZNY kaszel,ktory sie utrzymuje juz 2-gi tydzien
Mysle,ze nie mam wyboru i podejme kolejna probe.W koncu zdrowie ma sie tylko jedno!!!Guma NIKORETTE i do dziela.Trzymam kciuki za Ciebie i za siebie!Pozdrawiam
Aga, nic straconego. Przecież wszystko przed Tobą. Ja już zaczęłam wierzyć, że napiszesz: "NIE PALĘ" :-) Trzymam kciuki.
Paliłem ponad 20-lat a nie palę już 15 lat. Pewnego dnia postanowiłem że rzucam palenie i od tego czasu przestałem kupować papierosy. Nie stosowałem różnego rodzaju śodków zastępczych a także nie stawiałem sobie warunków że jak coś się stanie to przestanę palić. Jedynym warnkiem było to że od jutra nie palę i w tym postanowieniu trwam do dzisiaj.
Typowe babskie tłumaczenie, nie chcesz rzucić to pal i przestań się wygłupiać , że chcesz rzucić palenie. Nie wytrzymać jednego dnia?!!!
Kogo chcesz oszukiwać, masz chęć pogadać o niepaleniu, dobrze byłoby rzu=cić, a w głowie tylko: skończe klepać w klawiaturę, dam hasło, i do "smoczka"...pal i nie prtzejmuj sie , najlepiej min 20 szt dziewnnie, jeszcze w pokoju w którym spisz, nie wietrz pokopju, okna zabij gwoździami. Pal. Masz dzieci: kąz im wdychać, masz wnukli to samo a jak nie to nozem je...przecież i tak powoli je zabijasz..lepiej od razu, a i siebie też.
Żadna z was tak naprawdę nie kocha bliskiej osoby, bliskich osób, a tylko hasła rzucacie o niepaleniu. Czy bliskie wam osoby palą?
Jeśli chcecie rzucić to rzućcie, ale nie piszcie codziennie tych samych zobowiazań, (czytaj: bzdetów).
Palciei niech wam wyjdzie na zdrowie.
Ja wiem co to znaczy skutki palenia . Kaszel , brak tchu, i reszta ...męczenie się z krótkim oddechem i problemy z pompką.
Wy jesteście na najlepszej drodze do trumny i same się w nią pchacie, ...tylko dlaczego nie idziecie tam same, dlaczego zatruwacie rodzinę (palenie w kuchni i wietrzenie ??!!...bzdura totalna!!!).
Maż niepalący nie chce was całować ...a z jakiej racji w popielniczce ma usta kalać pójdzie do takiej której zapach przy pocałunku sprawia mu przyjemność.
Zdradził cię ...g..o prawda TY KAZAŁAŚ mu iść do innej!!!
Przemyślcie moje niezbyt ciepłe słowa i piszcie od jutra wieczór: dziś nie paliłam, pojutrze wieczorem: dziś też nie paliłam...to już dwa dni.
Przyjemnie bedzie się czytać, a nie ciągle chciałabym ...
Popatrzcie na ELEK ...nie pali...no przynajmniej tak pisała ostatnio, zamilkła, moze ...,
Skończyłem na dziś, jak przeczytałyście, wkurzyłyście się na mnie, no , to wpoporządku, macie powód do zapalenia.
Na zdrowie niech wam wyjdzie ten gwóźdź do trumny...
(to było pozdrowienie).
anek
Moje 2 papierosy sobie spokojnie leżą, nie pale i mam nadzieje że wytrzymam, baty sie należą i nie ma co sie obrażać za PRAWDE!!! Weź się w garść Aga i rzuć, no tak dobrymi radami jest piekło wybrukowane!! Ja nie pale dopiero pare dni i nie ma się czym chwalić, mocno się zawzięłam i nawet w nerwowowych sytuacjach nie sięgam a to już jak dla takiego nałogowca jest dużo, zobaczymy, mam nadzieje że się nie złamię, pozdrowienia danka
Danusiu, nawet nie wiesz jak się cieszę, że i Ty chcesz pozbyć się tego nałogu. Z Janka reprymendami będzie Wam łatwiej
Trzymam kciuki jak... nie wiem co.
Dziewczyny, ja 18 pazdziernika będę świętować 1 rocznicę niepalenia. Byłam przypadkiem beznadziejnym, obiecywałam sobie i bliskim , robiłam wielkie halo, ogłaszałam całemu światu i ... nic z tego nie wychodziło. Musiałam sobie pewne rzeczy jeszcze przemyśleć, poukładać w głowie i teoretycznie byłam przygotowana. Gorzej z praktyką. Palenie rzuciłąm nieoczekiwanie dla siebie , w jednym momencie.... Zrobiłam to razem z moją koleżanką a właściwie dla niej. Była po poważnej operacji, rokowania były złe ale w tym dniu wyniki badań po operacji brzmiały jak cudowna melodia... Trzeba to było jakoś uczcić - zanim zdążyłam pomyśleć - zaproponowałam rzucenie palenia. Nie mogło być lepszej intencji. Tym sposobem nie palę do dzisiaj - moja koleżanka po trzech miesiącach wróciła do nałogu i nadal pali. Nie potrafię zrozumieć jej argumentów, że się nie dało i szczerze mówiąc nie znajduje u mnie zrozumienia w tym względzie. Wiem, że można - trzeba tylko chcieć. Trudne ale proste !
Każdego dnia powtarzałam sobie w myślach, że ja nie chcę już palić (mogłabym ale właśnie nie chcę bo taki jest mój wybór).
Nie jestem teoretykiem i wiem, że można, trzeba sobie tylko we własnej głowie to wyryć i nie ma prawa się nie udać. To naprawdę zależy tylko od Was.
Ja w swoim domu nie zabraniam palić nikomu z gości (tak jak nikomu nie wręczam kapci), natomiast nie zniosłabym dzisiaj palącego domownika.
Pozdrawiam wszystkich przymierzających się do rzucenia palenia i życzę wytrwałości. Wierzę, że się uda ale przede wszystkim sami musicie w to uwierzyć....:)))))))))))))
Tak, trzeba wierzyć, że się uda i chcieć, aby się udało.
Ja dziś mam małe święto - nie palę 3 miesiące !!!!!!!!!!
Ja nie palę dziś trzeci dzień.Jest ciężko, ale jakoś się trzymam.W domu ZERO papierosów,za to dużo wody i pestek.Trzymajcie za mnie kciuki
Jasne, że trzymamy! I Ty się trzymaj! i nie daj się nałogowi ! co on ma zarządzać Twoim rozumem i ustaleniami??
Alman!!!!!!!Jak ja ci zazdroszcze tych 3 miesięcy.Ja póki co przeliczam godziny niepalenia i czekam az nałóg odpuści choć trochę.Palić chce mi się niemiłosiernie, ale narazie jestem TWARDA.
Jak tylko poczujesz, że już się "łamiesz", to zaraz siadaj przy komputerze i pisz do nas, PISZ!!! Trzymamy kciuki.
Mam momenty zwątpienia, ale na szczęście nie mam w domu papierochów a do slepu daaaaaaleko.Trzymajcie kciuki mocno,bo jutro rano będę przechodziła obok sklepu,gdzie robiłam zaopatrzenie
.
Wiesz, a u mnie było odwrotnie... Ja bardzo długo miałam w domu tę otwartą a nie skończoną paczkę - lepiej się z tym czułam, gdy miałam pewność, że to ode mnie zależy. One sobie leżą a ja ich nie chcę.... Życzę wytrwałości, to nie jest takie trudne...:)))
Nie palę szósty dzień!Jest coraz lżej znosić brak nikotyny i samopoczucie również się poprawia.Dobrze, że wracam do pracy /jestem belfrem,więc miałam 2 m-ce wolnego/.Myślę, że czas spędzony poza zasięgiem papierosów pozwoli zapomnieć o nich na zawsze!
Brawo tym co zrywają z nałogiem, pozostawcie ten wątek słabym ... silni, odważni, przejdźcie do nowego WASZEGO wątku...
Pozdrawiam
Janek
Jeśli się nie obrazisz, powiem krótko: rzuć wreszcie i przestań się ze sobą certolić.
Wiem, że przeważnie rzucanie palenia kończy się pojadaniem i tyciem w konsekwencji.
Zastosuj więc pojadanie czegoś, co nie za barzdo tuczy, np.suszonych owoców.
Pozdrawiam i życzę wytrwałości:-)