Chciałabym brać udział w dyskusjach.Nie być posądzaną o kłócenie się.Proszę więc o zaprzeczenie jeżeli sie mylę...Jest dyskusja,piszemy i w pewnym momencie mam coś do napisania tylko tej jednej osobie biorącej udział w dyskusji i to jej odpowiadam...Rozmawiamy,tak jakby na stronie...Tworzy sie drzewko...Wypowiedzi później napisane znajdują się wyżej od wcześniejszych...Czytając wypowiedzi trzeba chyba zwracać uwagę pod czyim postem jest coś napisane i do kogo.Nie można odpowiadać za kogoś na zadane pytanie.Można tylko napisać swoje zdanie...Może znowu się mylę?
Mam też apel do otwierających wątki,jeżeli nie macie czasu na obserwowanie jak toczy się dyskusja i branie w niej udziału,to zastanówcie sie po co było go zakładać...
Nie lubię się kłócić .
Dobranoc Basia (dopiero rano będę mogła tu zajrzeć)
Czuję się wezwana do tablicy.
Czytam i czytam i nie widze żebym wypowiedziała się za kogoś.
Napisałam swoje zdanie.
Naprawdę przepraszam, pozwoliłam sobie na małą ironię w tamtym wątku pod Twoim adresem, ale nie złośliwą! oberwałam epitetem od Janka...
Zmykam.
Dobranoc
Dziękuję za zabranie głosu w dyskusji.
Aga 9999!!! Dlaczego mi to zrobiłaś?Dlaczego przeniosłaś tamten wątek tutaj?
Nie była moim zamierzeniem kontyuacja naszej "dyskusji" z innego wątku...Ktokolwiek czytał tamte nasze wypowiedzi ma nas juz dość.Ja też przerwałam dyskusję na tamtym wątku...
Tutaj chciałam porozmawiac o sposobach dyskutowania,o tym czy umiemy dyskutować i czy lubimy tylko wyrażać własne zdanie.
Chciałam tez przekonać się, czy dobrze pojęłam zasadę działania drzewka...Miałam kiedyś trudności w odczytywaniu...
Basiu, z tym "drzewkiem" to już tak jest, że czasami nas zaskakuje :-). Ty podpisujesz się pod czyimś komentarzem a potem nagle odpowiedź widzisz w zupełnie innym miejscu. Najbezpieczniej jest gdy chcesz odpowiedzieć wybranej osobie kliknąć w to miejsce z napisem "odpowiedz cytując". Jeśli to jest jakaś długa wypowiedź, to możesz pozostawić jako cytat, tylko to zdanie, do którego wpiszesz swój komentarz (resztę wymazujesz).
My wszyscy musimy jednak pamiętać o tym, że nasz wirtalny świat posiada pewne ograniczenia - nie potrafi przekazać prawdziwych emocji a tym samym wszystko, co wydaje nam się oczywiste nie zawsze takie jest. To taka ogólna refleksja (niczego konkretnego teraz nie dotyczy). Refleksja wzięła się stąd, że ostatnio pojawiło się na forum trochę emocji, szybkie podsumowania itp. a nie zastanawiamy się, że nie zawsze celnie odczytujemy czyjeś refleksje. Mam nadzieję, że nie zostanę źle zrozumiana. Mam dobry i pokojowy nastrój
i jesli coś piszę, to po to byśmy wszyscy żyli tu w zgodnie. Matko kochana! Ale się rozpisałam i przez to zapędziłam w tych refleksjach, ale liczę, że wiecie co mam na myśli. Miłego dnia. Pozdrawiam.
A ja ?.....od rana mam dobry humor.....lalalala....i nie mam ochoty na żadne ale to żadne dyskusje na tematy bardziej lub mniej poważne.... ściskacze dla wszystkich
Użytkownik alman napisał w wiadomości:
> A ja ?.....od rana mam dobry humor.....lalalala....i nie mam ochoty na żadne
> ale to żadne dyskusje na tematy bardziej lub mniej poważne.... ściskacze dla
> wszystkich
i tak trzymać
Smakosiu, czy ja zrobiłam tak straszne wrażenie,że zastrzegasz sie,że Twoja wypowiedź niczego konkretnego nie dotyczy...
Świetnie że zechciałas się wypowiedzieć.
Celowo napisałam, że to "ogólna refleksja i niczego konkretnego teraz nie dotyczy" ponieważ zależało mi na tym, aby nikt nie doszukiwał się, że może to jakaś riposta do Jego wcześniejszej wypowiedzi. tak więc powtórzę się: "to była moja ogolna refleksja". Basiu, chyba troszkę jesteś niezadowolona, że brakuje wpisów pod Twoim tematem. Tak to czasami bywa. Wszyscy tego doświadczamy. Czasami zwyczajnie ludzie nie mają ochoty na trudne wywody i wolą pożartowac, a czasami dyskutujemy, że aż furczy na całym forum :-) Pozdrawiam.
Prawdę mówiąc ,zaczęłam wątek i od razu żałowałam,że to zrobiłam.Dyskusja o dyskutowaniu rozwinęła się w innym wątku i mój jest zupełnie niepotrzebny.
Nie jestem niezadowolona z braku ogromnej ilości dyskutujących.
Było mi głupio że dałam się wciągnąć w bardzo niepoważną dyskusję .Muszę napisać,że temat tamtej dyskusji jest jak najbardziej poważny,tylko dyskusja była troszkę nie taka.(chyba również z mojej strony)
Co do popularności wątków,są one bardzo różne i nie uważam,że mój jest jakiś ekstra.Pozdrawiam Basia
Trudno temat nie podoba się...mam nadzieję,że traficie kiedyś na tematy bardziej Wam odpowiadające...
Pozdrawiam wszystkich Basia
Powiem tak: dwa razy dałam się wciągnąć w dyskusję i stwierdziłam, że nie będę się wypowiadać na tzw. tematy gorące.
Rozmowa bezpośrednia to jest jednak cokolwiek innego.
Pisanie czasami powoduje, że jesteśmy odczytywani inaczej, niż byśmy sobie tego życzyli.
Czasem kliknięcie nie tam, gdzie trzeba, powoduje jakieś niesnaski.
Teraz czytam, ale staram się unikać sporów.
Pozdrawiam
myślę sobie tak
biorę udział w dyskusji w tedy jeżeli mam coś do powiedzenia w danym temacie, jeżeli nie ...poprostu omijam wątek,nie ma potrzeby toczyć spór o to czego do końca nie jesteśmy pewni, wolę ustąpić...tj... nie znaczy że kapituluje o nie!!!!!!!.. ustępuję bo nie widzę potrzeby wszczynania awantur...życie jest takie krótkie...lepiej uśmiechnijmy się do się do siebie tak wirtualnie
życzę pogodnego dnia
Rzeczywiście jest bardzo dużo wątków np. te otwarte przez Ciebie Kamaxyz,które prowokują do radosnego uśmiechu.Chętnie tam piszę coś od czasu do czasu,czuję się wtedy,że należę do WŻ.
Popieram, Baśko, wątki Kamy są radosne!!!
Piegusku, bez obrazy ale jest to system strusia. Niech w ten sposób postąpi połowa z nas i mamy martwe forum. Moze to jest i dobre.
Zwróćcie wszyscy uwagę, coraz mniej rozmawiamy dlatego coraz więcej jest niesnasek (delikatnie nazywając).
Po prostu przestajemy umieć rozmawiać, wyłuszczać swoje racje i coraz trudniej przec to zrozumieć nam innych. Ciągle doszukujemy sie jakichś ukrytych myśli, jakichś "dosrywań".
Jedna z Was w pokrtewnym wątku powiedziała, ąe nawet kłótnie są potrzebne ...tak tylko za często obrażamy się na siebi i nawet słowa przeprosin od osoby "obrażającej" ta obrażona choduje w umyśle i sercu jak najdroższy skarb. W rzeczywistości obrażamy sie tylko dklatego, ze:albo usłyszymy prawde , albo nie chcemy myśleć nad wypowiedziami interlokutorów.
A ciągłe tłumaczenie, przy jasnej poprawnej wypowiedzi, co miała/em na myśli pisząc to czy tamto jest już nużące.
Po prostu: nauczmy się czytać i myślmy przy czytaniu, a nie tylko oglądamy litery i piszemy bez przemyślenia, aby tylko zabrać głos. Stąd później m.innymi takie wypowiedzi: "...ostani raz zabrałam głos..."
Dziecinada. Zróbmy sobie pare dni "urlopu" od kompa, czytajmy tylko innych i zastanówmy się: co ja by teraz odpowiedział/a,... i nie piszmy nic, pare dni wystarczy.
Pozdrawiam
Janek
Zgadzam się, ale na codzień w pracy mam tyle sytuacji stresujących, że na forum(które lubię) nie chcę uczestniczyć w żadnych sporach. Jeśli kiedyś się spotkamy, to na pewno będzie się świetnie rozmawiało. Branie udziału w dyskusjach, prowadzących do zdenerwowania sobie odpuszczam, bo naprawdę dość jest tego w realu. Pozdrawiam słonecznie, bo pochmurno i smutno!
Parę dni...ja siedziałam cicho od rana i już mi lepiej...
Ja dopiero od niedawna biore udzial w dyskusjach na forum.Szkoda,że kończyły sie one tak nieszczęśliwie,że zostałam nawet nazwana kłótnicą.Nawet to mi specjalnie nie przeszkadza.To prawda łatwo się "zacietrzewiam",ale trudno mi wypowiadać własne zdanie,gdy czytam; myślę że wiem co X chciał powiedzieć...skąd ta wiadomość?Inna sprawa to wypowiadanie sie w imieniu większej ilości osób; gdy piszemy my trzeba napisać kto to?..czy to moja koleżanka i ja, czy moja rodzina.Czytając my nie wiem kto to ...chyba nie wszyscy oprócz mnie jeżeli nie zgadzam się z wypowiedzianym zdaniem.
Od rana chciałam tylko czytać,ale napisałam że autor wątku nie powinien zostawiać go bez własnych wypowiedzi...
Myślałam,że wątek umrze śmiercią naturalną.
Basiu, rzadko kiedy wątki umierają, jak mówisz, śmiercią naturalną . Umierają tylko takie w których nikt nie chce zabrać głosu, nie jest powodem to, że są nieciekawe,głupie, naiwne, nie(!); powodem jest właśnie obawa, niczym nieuzasadniona, że się ośmieszymy w wypowiedziach uznajemy (jakim prawem, my tolerancyjni!!!), że temat nie jest wart naszych (całe szczęście nie mojej!!) wykształconych, inteligentnych (???) głów.
Swoją drogą poruszyłaś ważny problem i tylko dziwi mnie, ze wypowiadają się tylko czynni Wu-Zetowicze chociaz jak sie popatrrzy to zalogowanych jest nas zawsze pełno. Cóż, widocznie nie każdy chce się zniżać
... do naszego poziomu.
Jeśli teraz , po mojej wyppowiedzi, znów usłyszę sakramentalne; " ...nie zabieram głosu bo nie lubię awantur..." to szlag mnie trafi i zadam juz (na wszelki wypadek!) pytanie: a z mężem , żona, koleżanką, kolegą to tylko lukier, czekolada, torciki i kakao i kwiatk ów pachnących wąchanie...
Pozdrawiam
Janek
oj Kurakowa 2 wspolczuje, najdalej dzis sie przekonalam, ze nie poplaca...Ale widocznie my juz tak mamy. Przykre ale prawdziwe.
Potrafie miec cięty jezyk ale to nie znaczy,że mam go naduzywać.Mało to było juz tutaj wojen?Obrażania sie, przepraszania? nie każdy jest w stanie uznać zdanie innej osoby. Pare razy usłyszałam już od osób które, tak naprawde poza pyskówkami nic nie wnoszą.
A ja uwielbiam takie dyskusje, w których (po których) człowiek az się trzęsie z emocji. Lubię poznawać sprzeczne zdania, uwielbiam bronić swojego. I gdy nawet moje zdanie jest w całkowitej sprzeczności, gdy do upadłego bronię swoich argumentów do głowy nie przyjdzie mi obrażać się na kogoś. I dużo wiekszy szacunek budzi we mnie osoba, nawet mająca poglądy nie do zakceptowania przeze mnie, ale sensownie motywująca swoje stanowisko (ja z dyskusji nie muszę wyjść przekonana, nie muszę kogoś przekonać, w rozmowie chodzi o zauważenie tego, że inni też myślą i mają swoje potrzeby) niż ktoś kto przytakuje dla świętego spokoju.
wg mojego męża (i ja sie przychylam do tego poniekąd) gdybym została dyplomatą (tką) wojnę mielibyśmy z kim tylko można. Dyplomatyczne gadki, owijanie w bawełnę to nie dla mnie...Pamiętaj, że mi przez moderatorowanie odebrano radość dyskutowania... gorących tematów unikam, choć mam wielką ochotę, ale w pewnym momencie może być tak, że sytuacja zmusi mnie do korzystania z "władzy" - i ... Będzie to co już przerabialiśmy....
A odnośnie chrzestnej - choć miło połechtało mnie - dziękuję, ale - nawet jeżeli mój wkład jest spory - to w forum a nie w serwer. Ja przy serwerze się nie odzywałam, nie było mnie wtedy praktycznie wśród Was, wpłaciłam co miałam wpłacić i tyle...
Ale czy dobry "dyskutant" to ten co sie zgadza, czy ten co wszystko potwierdza, czy ten co to hi hi, cha cha, cha, wow, wow?
A jak sie nie nie zgadza, to bardzo sie mityguje, bo tak sie boi nie zgodzic, ze az w koncu sie zgadza. Czy naprawde chodzi o to zeby sobie pogadac z samym soba?