Pomóżcie mam dwie dorastające córki 14 i 15 lat oraz pierwsze ich miłostki.Problem polega na tym,że młodsza córa zapałała uczuciem do chłopaka o trzy lata starszego.Niestety nie podoba mi się,słucha muzyki gotyckiej,krzyżyk nosi odwrotnie.Obawiam się,że jest satanistą.Jak odłączyć ich od siebie nie krzywdząc córki.Co prawda on zapewnia ją o swej miłości-ale jak tu takiemu wierzyć!!!Czekam na porady od was.
Jeszcze dzieci nie mam, ale sama nie tak dawno byłam nastolatką. Teraz kończe studia. Myśle że nie warto za bardzo się wtrącać i zabraniać. Ona i tak nie posłucha i będzie ci robić na złość. Jeszcze jest młoda, napewno spotka sie kilka razy, i zmieni sama zdanie. Co najwyżej to możesz z boku obserwować dla bezpieczeństwa. Staraj sie żeby córka zapraszała chłopaka do domu to będziesz miała ich na oku. Z tego co wiem po sobie i znajomych to nikt w takim wieku nie spotykał sie na powaznie z chłopakami. Powodzenia
Moi próbowali ingerować i nie wyszło im to na zdrowie. Siostra ma 22 lata a bunt jej dalej trwa, ciągle się z rodzicami wykłóca o wszystko i o wszystko obwinia. A o jej facecie (obecnie już narzeczony) słowa złego nie można powiedzieć. To nic że traktuje ją jak popychadło, ona świata poza nim nie widzi, choć raz go zdradziła (a taka zakochana), rozstali się a potem znowu do siebie wrócili. Szkoły oboje pozawalali, a jej zdarzyło się z podbitym okiem przyjść od niego do domu. Niestety rodzice nie mają na nią żadnego wpływu bo się kończy kłótnia i tekstem "bo wy mi zazdrościcie, że ja mam Roberta" a zaczęło się właśnie tak niewinnie parę lat temu gdy miała jeszcze naście lat.
No to mnie" pocieszyłaś"Narazie obserwuje.Oj ciężko.
absolutnie nie wolno ci nic zabraniac ani zle mowic o tym chlopaku. Ale nie ma sytuacji bez wyjscia i mamy jak ja to nazywam,, tylkanie,,:) Jak mi sie nie podoba dziewczyna mojego syna to zawsze mowie : jaka ona milutka TYLKO te jej nogi takie jakies, albo no super wyglada TYLKO ten makijaz chyba z ostry no ale moze tak jest modnie... i tak dalej syn zadowolony , bo mama chwali ale po którymś TYLKO juz zaczyna inaczej patrzec na nią. Zastosuj TYLKO I CZEKAJ SPOKOJNIE NA EFEKT. pozdrawiam Marzena.
Marzena
A jak czesto mowisz swojemu synowi to TYLKO?? i ile lat ma twoj syn ??
Pozdrawiam
Julcia moj syn ma 21 lat a tylko nie mowie zbyt czesto. Chcial tatuaz , mowilam tylko i bylo po problemie, tylko bylo w stosunku do jednej dziewczyny, i do picia alkoholu w kazdy piatek. Wszystkie moje tylki odniosly skutek. zreszta tylko stosuje takze wobec mojego meza, kiedy uprze sie na cos. Po co sie klocic . zawsze przytakne i wtrące tylko. Zawsze do tej pory odnosze zwyciestwo i oby tak nadal bylo:)
Nie rozumiem...
Manipulujesz synem i przyznajesz się do tego bez żenady...
Jak długo masz zamiar wybierać mu dziewczynę?
Ma podobać się Tobie, czy Twojemu synowi?
Jeśli każda następna też się Tobie nie spodoba?
Obyś kiedyś nie żałowała , że wybrałaś mu żonę.
Jesli widze co dzien dziewczyne z butelka piwa i papierosem w ustach to zmanipuluję moim synem ( zdarzylo sie to raz) zony mu wybierac nie bede i jak do tej pory ( z wyjatkiem tego jednego przypadku) lubie te jego sympatie. Tak ze nie uogólniaj mojej wypowiedzi.
Nie uogólniam...to Ty napisalaś : "Jak mi sie nie podoba dziewczyna mojego syna to zawsze mowię"...
Użytkownik alicja37 napisał w wiadomości:
> Pomóżcie mam dwie dorastające córki 14 i 15 lat oraz pierwsze ich
> miłostki.Problem polega na tym,że młodsza córa zapałała uczuciem do chłopaka o
> trzy lata starszego.Niestety nie podoba mi się,słucha muzyki gotyckiej,krzyżyk
> nosi odwrotnie.Obawiam się,że jest satanistą.Jak odłączyć ich od siebie nie
> krzywdząc córki.Co prawda on zapewnia ją o swej miłości-ale jak tu takiemu
> wierzyć!!!Czekam na porady od was.
Muzyka gotycka i odwrocony krzyz nie oznaczaja satanizmu. To tylko moda wsrod mlodziezy.
Poza tym gdzies tutaj zagubilo sie zaufanie.. do wlasnych metod wychowawczych, do corki.
Na Twoim miejscu zrezygnowalabym z ingerowania w ich relacje, bo stracic mozesz na tym tylko Ty.
Moze porozmawiaj z nia. Powiedz ze sie cieszysz ze jest zakochana
i jezeli bedzie miala jakis problem to niech wie ze na Ciebie mzoe zawsze liczyc.
Porozmawiaj z druga corka, dowiedz sie czegos o tym chlopcu no i oczywiscie z nim tez porozmawiaj, ale bez corki.
Chyba tylko tyle mozesz zrobic.
pozdrawiam
ingerowac hmmm nie ingerowac o to jest pytanie porozmawiaj z nia szczerze ze sie o nia martwisz i ze ja kochasz i sama zauwazy jesli bedzie z nim cos nie tak. a 14 lat jeszcze jej sie odmieni :)
Przede wszystkim nie zabraniać. Im więcej będziesz zabraniać tym bardziej córka będzie przeciwko Tobie. I ma duze szanse na złość Tobie zrobić coś głupiego (ja to od jakiś dwóch, trzech lat trenuję na dużo młodszym organiźmie - bo moje zbuntowane dziewczę ma dopiero 9 lat - to co dopiero będzie gdy zacznie dorastać).
Spróbuj zapraszać kolegę do domu - aby wszystko mieć pod kontrolą i przede wszystkim z nim porozmawiać. Bo może nie taki diabeł straszny..może to tylko poza, za którą nie ma nic złego a kryje się młody całkiem do rzeczy, tylko zbuntowny człowiek...
Straszne, ja też mam to w domu! No może jeszcze mi nie przyprowadziła nikogo do domu, ani nie chodzi nigdzie, ale bardzo musze uważac co mówię. Staram się, ale często powtarzam, że cokolwiek się wydarzy bedę z nią ZAWSZE, będe przy niej ZAWSZE, będę kochać ZAWSZE, czasem zrobię dym w szkole (malutki), żeby wiedziała że ją kocham. Miewa "doły", emocjonalnie podchodzi do wszystkiego. o matko niech skończy się! Jakbym natomiast ostro coś skrytykowała, napewno zrobi dokładnie na odwrót. Pozwalam podejmować jej samej decyzje, chwaląc każdy wybór, ALE... delikatnie sugeruję rozwiazanie. to jest trudne i każda sytuacja inna.
Zyczę wytrwałości
Napiszę to co poprzedniczki...czekać i obserwować.
Poza tym, niech zaprasza go do domu. Rozmawiaj z nim. Może ten krzyżyk to tylko poza.
Nie sądź po pozorach.
Jak to dobrze ,że ja przebrnęłam już przez to i córka moja w wieku 23 lat jest otwartą ,wspaniałą dziewczyną.Przeszłam też wiele.Roztania z chłopakami a każde to ...koniec świata.Trzaskanie drzwiami,krzyki,wybuchy płaczu,okazywanie niechęci i tego ,że jestem od niej głupsza i nie znam się na niczym.Raz jej wręcz wyraziłam współczucie z tego powodu ,że ma tak ograniczoną i głupią matkę.Stała w osłupieniu i za chwilkę przepraszając rzuciła mi się z płaczem na szyję .Nie jeden raz musiałam wyjść z jej pokoju wyproszona aby za chwilke wejść i rozmawiać już spokojniej .Mimo ,że nie jeden raz miałam wielką ochotę trzepnąć w niewyparzoną bużkę.Jestem gwałtowna ale mój mąż to dopiero choleryk i dlatego sama wolałam to załatwiać z rozwagą i spokojnie.Dzisiaj wiem ,że mam wspaniała córkę , z którą mogę rozmawiać o wszystkim. Jest otwarta i nie wstydzi się okazywać jak bardzo nas kocha.
Czytam wszystkie podpowiedzi i dziwi mnie jak niektórzy podchodzą do sprawy .Jak można nie ingerować w sprawie 14 czy 15 latki .Na co czekać , aż będzie za późno? Takie dzieci mają jeszcze słabo rozwinięty rozum do tych spraw sercowych .Faktycznie można zaprosić chłopaka aby go lepiej poznać , ale to mało pomoże bo każdy potrafi się kamuflować lepiej lub gorzej .Tydzień temu w mjej miejscowości doszło do tragedii , jestem przerażona wręcz .Podobna sytuacja , chłopak starszy o trzy lata , na wygląd całkiem normalny , nie chcę opowiadać co się stało ....Krzywda to dopiero może się jej stać i nie za Twoją sprawą .Alkohol , narkotyki , papierosy i wiele innych rzeczy np. niechciana ciąża .Z takimi dziewczynami należy rozmawiać , dawać za przykład inne dobre osoby , sugerować , podpowiadać i.t.d.ale nie siedzieć bezczynnie .Pozdrawiam
Nie rozumiesz... Nie chodzi o to żeby nic nie robić. Rozmawiać - owszem, jak najbardziej.
Tylko nie zakazywać i nakazywać, bowiem to zwykle rodzi opłakany skutek.
Wystarczy przeczytać "Romea i Julię "
Klasyczny przykład ...
Wiek dorastania naszych dzieci jest jak burza z piorunami - gwałtowny, szalony, pełen niespodzianek (nie zawsze miłych) i tylko nadzieja, że będzie lepiej (po burzy przyjdzie słońce:) i świadomośc, ze i nasi rodzice tez przez to przeszli (z nami) i przezyli :) pozwala sie nie załamywać :))) Moja młodsza córka ma 16 lat, jest w pełni dorastania. Potrafi mnie doprowadzić do białej gorączki, ojcem kręci jak chce (córeczka tatusia), ale jest przy tym wrazliwym, dobrym dzieckiem. W rozwiązywaniu problemów bardzo pomaga nam rozmowa. Tez zakochiwała się w chłopakach, którzy mi sie niespecjalnie podobali, ale pozwalałam przyprowadzać ich do domu, bo lepiej, zeby spotykali sie normalnie, a nie chowali gdzies po kątach. Zabranianie, bez naprawde "mocnych" (czyt. racjonalnych i niezaprzeczalnych ) powodów raczej wywrze skutek odwrotny od zamierzonego - pewnie zacznie sie umawiać poza Twoimi plecami, a potem tylko jeden krok do kłamstwa i straty zaufania. Poza tym to czego nie znamy zawsze wydaje sie złe lub straszne. Może powinnaś poznac tego chłopaka bliżej, porozmawiac z nim, dowiedzieć się co mysli, jakie ma zainteresowania, co chciałby kiedys w zyciu robić itp. Wtedy bedziesz bliższa wyrobienia sobie o nim zdania. I zdobedziesz argumenty, by przekonac córkę, jesli w dalszym ciagu bdziesz uważała, że to nie jest dobry człowiek i partner dla Twojego dziecka. Tak czy tak, rozmowa z córką Cię nie omnie. Jesli ponadto będziesz jej okazywała miłość i o tym mówiła, wskażesz dobre i złe strony takiej znajomości, wykażesz gotowość akceptacji jej wyboru, myślę, że taką rozmowę twoja córka przyjmie pozytywnie. Ale i tak decyzja będzie należała do niej, nasze dzieci dorastają coraz szybciej, podejmują czasami decyzje, z którymi trudno jest nam sie pogodzić, ale to ich wybory i oni będą ponosić najdotkliwsze konsekwencje tych wyborów. Nam pozostaje kochać je, rozmawiać i czekać ... aż zmądrzeją.
O matko z ojcem, co mnie jeszcze czeka w niedalekiej przyszlosci...
Alu! Twoje córka na pewno uważa się już za osobę dorosła, więc jakąkolwiek ingerencję w swoje sercowe sprawy uzna za "mieszanie się". Chyba lepiej byłoby, gdybyś powiedziała jej, że masz do niej całkowite zaufanie, że aprobujesz jej wybór i zawsze jesteś blisko, może na Ciebie liczyć. To zaprocentuje w przyszłości. Córka nie ucieknie przed Tobą ze swoimi ewentualnymi problemami, rozterkami. Też pamiętam siebie w tym wieku. Chłopiec, w którym się zakochałam, też nie podobał się mojej mamie. Był starszy ode mnie o 4 lata i był to właściwie jedyny jej zarzut w stosunku do niego. Zabroniła mi spotkań, więc już o nich nie wiedziała. Ta miłość nie trwała długo, ale już nigdy więcej nie zwierzałam się mamie ze swych miłości, nie wiedziała więc z kim się spotykam. Akurat, nic dramatycznego nie stało się, ale ten brak zaufania do mnie bardzo wpłynął na to, że odsunęłam się od mamy. Zazdrościłam koleżankom, dla których mamy były najlepszymi przyjaciółkami. Tobie też życzę, żeby Twoje córki miały w Tobie przyjaciółkę. Twoja aprobata pozwoli na dyskretne bycie obok dziecka i czuwanie nad nim. A jeśli ten związek się rozpadnie, córka nie będzie Cię za to winić, tylko poszuka schronienia w Twoich ramionach.
Choc sama juz przeszlam wielkie rozterki zwiazane z wychowywaniem duzych
"niedorostkow", to ciagle uwazam, ze panika w ktora wpadaja rodzice (slusznie
czy mniej slusznie) jest chyba najwieksza bariera w odnalezieniu wlasciwego
dialogu z dorastajacymi mlodymi ludzmi.
Moj mlodszy syn z deskorolki i jej westymentarnych atrybutow(spodnie
z krokiem w kolanie) "przesiadl sie" niespodziewanie w jakies obcisle czernie
i najprzerozniejsze ozdoby na szyi. Wygladal w tym nowym wcieleniu dramatycznie
smiesznie. I tak przez caly rok zostalo nam tylko przymruzenie oka i calkowite
niezwracanie uwagi na te ekstrawagancje. Przeciez to byla jawna prowokacja!
W miedzyczasie zdal mature i na studia poszedl juz w innym wcieleniu.
Teraz nawet nie chce sie ogladac na zdjeciach z tego czasu, a bylo to trzy lata
temu.
Najwazniejsze to nie mylic spraw waznych z jakimis nic nie znaczacymi epizodami.
Wszyscy kochamy nasze dzieci, wszyscy boimy sie o ich bezpieczenstwo, przyszlosc
Ale nie wolno nam wlasnym strachem paralizowac ich poczynan.
Od dziecinstwa musimy nasze dzieci uczyc slusznych wyborow, a nie zabraniac sytuacji
w ktorej trzeba podjac jakis wybor. One musza przede wszystkim wiedziec, ze zawsze
jest wybor!!! Ja mysle, ze dziewczyna ktora rodzice nauczyli szacunku do samej siebie i
do innych nie pozwoli podniesc na siebie reki.
To tak jak z prawem jazdy pomimo calej wiedzy na temat ilosci wypadkow drogowych.
Pomimo strachu i obaw musimy zgodzic sie na to, ze tak jak my kiedys, tak nasze dzieci
teraz, tez beda chcialy "po swojemu" wchodzic w zycie, a potem"po swojemu je
przezywac.My mozemy, powinnismy, musimy pomagac, wspierac, pocieszac, ale
glownie uczyc odpowiedzialnosci i zaufania do siebie.