Kochani ja wiem,że to może nie jest odpowiednie miejsce na to co chcę Wam powiedzieć,ale ja muszę się "wygadać' bo chyba zwariuję!!!
Nie zdążyłam podzielić się z Wami wiadomością,że jestem w ciąży a wczoraj ją straciłam...To był jedenasty tydzień.
Do tego pani doktor (miałam już krwotok i byłam przerażona) w szpitalu przywitała mnie słowami "dzisiaj się wściekły chyba"i "czy pani na tej ciąży nie zależy?"-według niej powinnam była już dawno zwijać się z bólu i leżeć w gabinecie zabiegowym a ja skurcze poczułam dopiero w drodze do szpitala!
Teraz jestem już w domu i gdyby nie mój 3-letni synek to chyba bym oszalała.Nie mogę w ogóle dojść do siebie...
Przykro mi bardzo! Wiem, ze żadne słowa nie złagodzą Twojego bólu, ale jestem z Tobą.
Współczuję Ci serdecznie, to wielki ból, ale jesteś młodą kobietą, a czas goi rany. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę dużo słonecznych dni.
Użytkownik Rzymianka napisał w wiadomości:
> Współczuję Ci serdecznie, to wielki ból, ale jesteś młodą
> kobietą, a czas goi rany. Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę dużo
> słonecznych dni.
dokładanie....życzę wytrwałości
podpięłam się pod Rzymiankę ..
.bo tak samo myślę
Wielkie wyrazy wspolczucia, znam ten bol. Nie poddawaj sie bo zycie jeszcze przed Toba. Kiedy przyjdzie odpowiedni czas bedzie i drugie malenstwo. Tak to juz jest na tym swiecie ze nic od nas nie zalezy. Glowa do gory bo musisz byc silna dla synka. Czas goi rany i Ty tez sie poczujesz lepiej, uwierz mi. Pozdrawiam serdecznie.
Bardzo CI współczuję. Niestety w zdecydowanej większości polscy lekarze nie potrafią w sposób delikatny romawiać z pacjentem. Nikt ich tego nie uczy. Niestety.
Ja też baardzo Ci współczuję.....jestem z Tobą.... trzymaj się !!!!!
witaj bardzo mi przykro ja jestem w ciazy ale tez mam jakies problemy bo krwawiłam i na razie wszytsko jest dobrze bo jestem na lekach trzymaj sie cieplutko :(
Wyrazy współczucia... Życzę Ci duuużo sił i mocno ściskam!
Czas takich ran nie goi, ale uczymy się z tym zyć. Jestem świadoma,że zaraz na moja głowę posypią się gromy, bo trzeba kadzić, słodzić , pitolić. Nieprawda.
Kiedy z winy lekarza traciłam syna w 23 tygodniu ciąży usłyszałam,że to był mój sposób na usunięcię ciąży (!!!!!!). Kiedy przedwcześnie rodziłam drugiego syna usłyszałam mniej więcej to samo co ty...Mało,nie mogli wybudzić mnie i dopiero po latach mama przyznała się do tego co sama wiedziałam. Ordynator powiedział jej,że umieram.
Z czasem oswoisz sięz ta myślą, zajmie Ci to troszkę czasu, ale nie będzie tak bolało. Masz przynajmniej synka w domu, pozwoli Ci uporać się z myślami, ja nie miałam nikogo, wyobraź sobie moją kolejną ciążę. Mam teraz dwoje "upierdliwych" ale kochanych dzieciaków.
O tej ciązy myśl,że widocznie natura sama dokonała wyboru, nie miałaś na to wpływu i nie staraj się rozpamiętywać tego co powiedział lekarz.W szpitalu jesteś przedmiotem nie człowiekiem.
Czas leczy rany.....bzdet..........czas łagodzi ból....Masz synusia, zajmie Ci cały Twój wolny czas, a z czasem los przyniesie to co ma przynieść. Głowa do góry, nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być lepiej.
Nie rycz...to jest życie....To jest coś co sprawia,że jestesmy twarde...
Bardzo Wam wszystkim dziękuję bo jest mi odrobinkę lżej,że mogłam podzielić się z kimś swoim bólem...bo na nic innego nie mam siły!
Mam nadzieję,że mąż jest z Tobą,bo nic o nim nie wspominasz.
Niech nie wypuszcza Cię z ramion i tuli,tuli bez końca!!!
Użytkownik bea39 napisał w wiadomości:
> Czas takich ran nie goi, ale uczymy się z tym zyć. Jestem
> świadoma,że zaraz na moja głowę posypią się gromy, bo trzeba kadzić,
> słodzić , pitolić. Nieprawda. Kiedy z winy lekarza traciłam syna w 23
> tygodniu ciąży usłyszałam,że to był mój sposób na
> usunięcię ciąży (!!!!!!). Kiedy przedwcześnie rodziłam drugiego syna
> usłyszałam mniej więcej to samo co ty...Mało,nie mogli wybudzić mnie i
> dopiero po latach mama przyznała się do tego co sama wiedziałam. Ordynator
> powiedział jej,że umieram.Z czasem oswoisz sięz ta myślą, zajmie Ci to
> troszkę czasu, ale nie będzie tak bolało. Masz przynajmniej synka w domu,
> pozwoli Ci uporać się z myślami, ja nie miałam nikogo, wyobraź sobie
> moją kolejną ciążę. Mam teraz dwoje "upierdliwych" ale kochanych
> dzieciaków.O tej ciązy myśl,że widocznie natura sama dokonała
> wyboru, nie miałaś na to wpływu i nie staraj się rozpamiętywać tego co
> powiedział lekarz.W szpitalu jesteś przedmiotem nie człowiekiem.Czas leczy
> rany.....bzdet..........czas łagodzi ból....Masz synusia, zajmie Ci
> cały Twój wolny czas, a z czasem los przyniesie to co ma przynieść.
> Głowa do góry, nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być lepiej.
Świeta prawda bea39......Pozdrawiam i życze dużo siły.Ja leżac po cc w bolach i biorac morfine uslyszalam od lekarki "ze za chwile to moze mi wpieprzyc po tyłku i przekonam sie co to dopiero ból".....
Nie wytrzymam, krew mnie zalewa jak czytam takie odzywki "lekarzy" do pacjenta!!!!!!!!!!!!!!! Toz weterynarze maja wiecej serca do swoich pacjentow!!! Kto w tym kraju konczy studia medyczne i jest dopuszczany do leczenia ludzi??????
Ja bym takiej "lekarce" nie pozwolila byc nocnym strozem!!!!!!!!!!! a tam serce i odpowiednie slownictwo nie jest wymagane.
Tojest odpowiednie miejsce,żeby się wygadać .Przykro mi,ze tak Cię los doświadczył.
O pewnych rzeczach się nie zapomina, ale podobno można się z nimi nauczyć żyć. Tylko kurczę, byłoby łatwiej się uczyć, gdyby w trudnych sytuacjach nie słyszało się podobnych tekstów. Staraj się wierzyć, że lekarka nieświadomie dodatkowo Cię zraniła.
Ale nawet jeśli nieświadomie, jestem za tym, aby rodzina pacjentki grzecznie i wyczuciem reagowała rozmową z takim gapowatym lekarzem. Post factum. Uświadamiając, że to nie czas i nie miejsce na takie słowa, które mogą niekorzystnie wpłynąć na kondycję psychiczną.
Uściskaj syna, my ściskamy Ciebie.
Masz w sobie teraz burze hormonów, bo dopiero co byłaś w ciąży, a już nie jesteś. Stąd też u Ciebie taki nastrój. Wiem co czujesz, bo też przez to przechodziłam. Wiesz, dla mnie jedynym pocieszeniem była wiara, że dzieciatko gdyby się urodziłoo pewnie byłoby chore. Dlatego natura w ten sposób nam "pomaga". Trzymam kciuki za Ciebie i wiesz... napiszę Ci tu coś czego nikt jeszcze nie napisał. Mi bardzo pomógł sport, tzn. zwykłe pływanie, jazda na rowwerze. Wtedy, po wysiłku, czułam, że wydziela się endorfina (hormon szczęścia) i było mi jakoś lepiej. Pozdrawiam.
Kochani jesteście naprawdę!
Czuję,że choć trochę mnie rozumiecie bo mój mąż, owszem jest ze mną,ale myśli chyba trochę innymi kategoriami.Ja tak jeszcze nie potrafię.
Dziękuję!
Ja też Cię ściskam mocna...będzie dobrze ...zobaczyć , czas goi rany , masz synka w domku i jemu poswięcaj teraz dużo czasu:) A mąz jak to faceci , pewnie też mu cięzko , ale oni tego nie lubią okazywać ...
Wkn, to nie jest "gapowatosc" a raczej chamstwo. To nie jedna "lekarka" bo obie dziewczyny napisaly chyba o innych lekarkach, to jest cos nie tak z poszanowaniem pacjenta i jego uczuc i wyglada na to ze dosc powszechne, skoro zdarza sie roznym osobom w roznych miejscach zamieszkania. Szlag mnie trafia!!!!!!!!!!!!!!!!!! Sorry ulzylam sobie;)
Wolę wierzyć, że to gapowatość. Po prostu dolazłam już do takiego momentu w swoim życiu, że emocjonalne reagowanie może przyprawić mnie o zawał serca, przed którym może zdążę kogoś łupnąć w głupi łeb ze złości.
A tak, to może uratuję i siebie i jakąś gapę :)
Choć, masz rację, raczej ostre słowa cisną się w takich sytuacjach na usta.
Niestety, kilka razy w życiu potraktowano mnie w podobny sposób w naszej kochanej służbie zdrowia.
Wiem co czujesz... przytulam Cię mocno...
Współczuję Ci serdecznie, z czasem nauczysz się żyć z tym bólem; przeszłam przez to dwa razy, masz to szczęście, że masz synka i dla niego musisz być silna, trzymaj się!
Wiem co przeżywasz, też byłam w 11 tyg. gdy straciłam swoje dziecko, choć minęło już sporo czasu ja ciągle o Nim myślę, tego nie da się zapomnieć... Czas tylko trochę goi rany ale blizna w sercu pozostaje.
Matka natura wie co robi, naprawdę.
Bardzo Ci współczuję.Buziaki ślę .
Współczuję Ci bardzo. Tego bólu nie jestem sobie w stanie nawet wyobrazić ale mam nadzieję i wierzę, że szybko dojdziesz do siebie. Dla synka, męża ale przede wszystkim dla samej siebie.
Wiem co czujesz, bo sama przez to przeszłam. Teraz potrzeba Ci spokoju no i czasu. Nie zapomnisz o tym ale czas łagodzi rany. Zyczę Ci duzo zdrowia i trzymaj się dzielnie.