druga wódka to grappe
Też wczoraj Galileo oglądałam:))Jeszcze jakiś alkohol był,tylko nie zapamiętałam,jaki.No i biszkopty podłużne-nie napisałaś
Oj jo joj, juz mam dodatek do bruschietty na aperitif dla sasiadow, teraz juz deser (i to jaki!), w miedzyczasie tylko jakis sos wymysle
na powitala uczte dla nowych wloskich sasiadow. A sasiedzi wrocili nie z Wloch, tylko z Krasnojarskiego Kraju, gdzie przez cztery lata
pracowali raczej charytatywnie, tzn z najmniejsza z mozliwych najmniejszych pensji.
Myslalam o jakims osso bucco w miedzyczasie. Mam nadzieje, ze Twoje tiramisu (Galileo....Galilei), zasmakuje im rownie dobrze w rzeczywistosci, jak mnie w wirtualu.