Ja do takiej mizerii daję także trochę cukru.Ogórki(najczęściej wężowe) kroję w półplasterki.
jesli chodzi o temperature to u mnie na kuchence zmazały się już wieki temu oznaczniki tak więc na oko ustawiam zawsze miedzy 180 a 200. A piekę ją tak 10-20 minut. chociaz ostatnio trochę dłużej mi to zajęło. Generalnie ser musi się stopić bądż zrumienić. Żadko mierzę czas, patrzę na oko, i na ser:)
Można zrobić jedną warstwę bądź dwie, czyli makaron,sos,ser,makaron,sos,ser.
Kamusiuxyz!! a co z tymi wisniami?? chyba nie wyrzucic??? ... moze zalac jakas gorzaleczka???? yhm... juz sobie przedstawiam ta degustacje !!! mniam mniam!!! kurcze, skad tu wisni dorwac?? a tych lisci?? chyba trzeba bedzie gdzies podsowiecic... hihi..
wyglada slicznie i to polaczenie slodko-kwasne zapowiada sie rewelacyjnie:)
a mnie tak zrobiona rybka nie smakowała
mezusiowi w dniu slubu to powiedzialam.
żabo jedna ja to chce zjeść, ale tego lobstera to nie mam tu nigdzie, może pójdę na ryby :)
czy do kremu mozna uzyc swiezych wisni?
Jest lepiej Janku. Listek laurowy + zielę angielskie TAK! Gałka mi nie bardzo pasuje
obiera się, wycina gniazdo nasienne i kroi naprzykład w osemki, do garnka dodaje się troszkę wody /niewiele/ żeby się nie przypaliły i cukru do smaku, dusi się je do chwili, gdy się "rozpadną"...ja to robię pod przykryciem, często mieszam drewnianą łyżką, można wekować....
Co tam może pasować.....hm.....rym do klasy...
Czyżby to chodziło o dwa bobasy...?
Bo jak nie chodzi o bobasy,
To boję się szukać rymu do klasy..
Tak właśnie pomyślałam..że to jak przysięga małżeńska..
...Czasami nic nie trzeba mówić....oczy...spojrzenie......zdradzą to co w sercu....
a i jeszcze jedno...ja robię z ppodwojnej porcji, tak się chyba bardziej opłaca :)
ja na biszkopt kładę już taką dobrze tężejącą "masę", niedawno na forum czytałam, że można biszkopt posmarować warstewką masła i wtedy galaretka nie "wsiąka".