Ale mnie rozbawiłaś z tym oknem:))) nie wyobrażam sobie, żeby przy takim upale piec ciasta przy zamkniętym oknie.
U nas przy wypiekach, zawsze okna są otwarte, nawet jak jest zima, i zakalce nie wychodzą:)
Pamiętajcie, żeby zamykać okno w kuchni jak pieczecie ciasto i wymieszać dokładnie składniki, wtedy nie powinny wychodzić zakalce ;)
A poza tym, właśnie robię zebrę, ciekawe co z tego wyjdzie ;P
Pozdrawiam.
Dzisiaj zrobiłam ten sos na obiad. Dodałam pokrojoną na małe kawałki i podsmażoną pierś z kurczaka (moi mężczyźni są mięsożerni ;)), bardzo dobry i szybki obiad, polecam !
Też pamiętam czasy wekowania wszystkiego co dało sie upchnąć do słoika.Kompot śliwkowy,powidła tak cudownie smakowały potem zimą.Teraz własnie robię powidła z wiśni.Tradycja w narodzie niech nie ginie
Też pamiętam czasy wekowania wszystkiego co dało sie upchnąć do słoika.Kompot śliwkowy,powidła tak cudownie smakowały potem zimą.Teraz własnie robię powidła z wiśni.Tradycja w narodzie niech nie ginie!
"Bo lato, które zbieramy sami, zawsze jest prawdziwie zaczarowane".
A smaki, zapachy z dzieciństwa, kojarzące się z krzatającą się mamą po kuchni albo podwieczorkiem na ganku, są jedyne w swoim rodzaju i niepowtarzalne.
To, co napisałaś WKN, utwierdziło mnie w przekonaniu, że pomimo tylu obowiązków, warto wekować, nastawiać ogórki małosolne, piec domowe ciasta..., tworząc dzieciom taki szczególny, bogaty nie tylko w doznania wizualne, mikrokosmos dzieciństwa.
No cóż! Z mojego rodzinnego domu pamietam kompoty truskawkowe, które bardzo szybko znikały i ogórki kiszone. Nie mieliśmy działki i nie było czego przerabiać. Jak już byłem nastolatkiem to kupiliśmy działkę i dopiero wtedy ja zacząłem "szaleć" z przetwarzaniem. Zacząłem eksperymentować. Może czasem przesadzam, ale ja też nie uznaję ilości umiarkowanych :) I jest mi bardzo ciężko kiedy mimo moich wysiłków ma się cos zmarnować..... Ciekawe czy moje dzieci będą też miały takie wspomnienia....
Pięknie to opisałaś Wkn, od razu przypomniałaś mi moje dzieciństwo :)mieliśmy 3 drzewa papierówek i 5 drzew kronselek, agrest i porzeczki, moją ulubioną była porzeczka biała.
Moja babcia , która nic nie zmarnowała, wszystko przetwarzała w słoiki, słoiczki i butelki. pamiętam zapach smażonych jabłek,smak kompotów i soku z malin.
Herbatę z suszonej mięty z sokiem z porzeczek, zapach babcinego wina , które rozlewała do butelek. Pamiętam też pijane kury, które zjadły trochę owoców z wina,które im wyrzuciłam:))
Mojej babci już nie ma, ale nigdy Jej nie zapomnę ! nie zapomnę również smaku zaczarowanych przetworów mojej babci.
jolka60, a jak przygotowujesz taki mus na bazie pieczonych jabłek - w jakiej postaci pieczesz jabłka - obrane w brytfance, czy inaczej? Zbliża się dyniowy sezon z wielką chęcią przygotowałabym taką pieczoną porcję musu do naleśników.
Zupka rewelacja - dziś gotowałam !!! Ogórki starte na tarce dodałam od razu do wywaru z warzyw. Myślę,że jest przez to szybciej - a równiez się ugotowały , nie były twarde.
Zupka bardzo smaczna i orzeźwiająca - POLECAM !!!
Wkn,jestem wielkie antytalencie w pieczeniu ciast, wychodzi mi tylko sernik wiedeński:) a córka wyjechała, wczoraj upiekłam twoją sypaną szarlotkę kolejny raz. Niestety do zdjęcia nie doczekała, więc upiekłam ją dzisiaj jeszcze raz. Oczywiście sąsiadki mojej mamy zachwycone ! doszło do tego, że zabrakło kaszy mannej w wiejskim sklepiku,
Pomyłkowo wsypałam do suchych składników cukier waniliowy, ale warto było się pomylić.Wspaniała !!! za udostępnienie należy Ci się Nobel :)
dobra :) troche docukrowałam bo mi była za ostra