Haha, jaka szata. Podoba mi się!
Cieszę się, że się udało i smakowało! :)
Kochana jesteś, ale to żaden artyzm, tylko ciut rozpuszczonej czekolady, którą po zastygnięciu posmerałam lukrem z białka i wypełniłam cukiereczkami zakupionymi w sklepie. Nawet dziecko by zrobiło :D
W ogóle polecam to pozornie dziwne połączenie kajmaku i masła orzechowego - tylko powinno być (masło) delikatne w smaku i o aksamitnej konsystencji - bo niestety są różne masła i do różnych celów najlepiej się nadają :)
Można też zrobić ciut grubszy spód, jeśli ktoś nie lubi dużej ilości słodkiej masy w mazurkach. Można też zrobić spód mniej kruchy, a bardziej miękki przez dodanie ciut więcej śmietany oraz szczyptę proszku do pieczenia :)
Bajka! Jesteś artystką!
Dla mnie oczywiście wilgotniejsze ciacho smaczniejsze
Nie wchłonie, chyba że wyłożysz masę jabłeczną odparowaną i prawie bez usztywnienia żelatyną. Jeśli zagęścisz jabłka galaretką (domową lub kupną), masa na tyle szybko zgęstnieje, że potem odda zaledwie minimum wilgoci ciastu.
Biszkopt orzechowy ponczujemy w stopniu niewielkim, jednak myślę, że zrobić to warto. W sumie kwestia gustu :)
Prezentuje się bardzo smacznie :) Zastanawiam się czy poncz jest konieczny bo biszkopt wilgoć pochłonie od masy jabłkowej ?
No bardzo mi miło :) Ona jest o tyle wdzięczna, że w zasadzie tylko przy robieniu spodu orzechowego powinno się trzymać przepisu, natomiast galaretkę można przygotować z dodatkiem ulubionych owoców (najlepiej jabłek, gruszek i dyni lub wiśni albo malin). I pilnować, żeby masa nie była sztywna, powinna być delikatna :) Ilość śmietany na górze też można zwiększyć.
Do takiej szarlotki chętnie bym się przysiadła :)
Ostatnia partia uratowanych przed zjedzeniem zajączków - ciekawe, czy "dostoją" do końca Świąt ;)
Ha, wiedziałam, że zdążę!
One są tak proste i tak smaczne, że nie sposób nie zrobić! U mnie też powstały na zasadzie: kupiłam kiełki, które lubię i co teraz :D A potem "icoteraz" okazało się tak dobre, że wlazło nie tylko do brzucha, ale i na stronę :D
A widzisz, pomysł w ostatniej chwili podałaś. Kiełki u mnie w produkcji nagminnej, jutro zrobię z nich pierzynkę na sosie tatarskim. Inaczej , a co?
Dzięki, tym bardziej dumnam, bo sama te cudole wymyśliłam :D Tylko teraz jeść żal...
No bomba..........do ulubionych! Jeszcze nie jedne święta będa więc jak znalazł.
Wyobraźnia nie zna granic :)
Bardzo dziękuję za miły komentarz!