Mazba, debiut z masą cukrową na pewno będzie udany - jest bardzo plastyczna i nawet jeśli nie zagniecie się idealnie gładka, i tak będzie efektowna.
Widziałam przepis patysipysi - efekt jest oszałamiający.
ależ Ty masz "lekkie" pióro Wkn! To dar od Boga
a ciasteczka idealnie łatwe do zrobienia, a do tego jakie efektowne! ale to już następnym razem, na następną niedzielę, bo zaczęłam przygotowanie ciasteczek wg przepisu patysipysi czyli mam upieczone biszkopty i przełożone masą powycinane serduszka. Jutro mój debiut z masą cukrową będzie. Boję się, że mi tak ładnie nie uda się obłożyć, bo żadnych specjalistycznych narzędzi nie mam, ale postaram się jak nie wiem co!
Glumando, kiedyś spróbowałam przepysznego połączenia czekolady z solonymi migdałami. Ten słodko-słony kontrast bardzo mi odpowiadał - stąd pomysł upieczenia ciastek czekoladowych z orzechami makadamia solonymi. Zależało mi też na maślanym smaku ciastek, które po kilkudniowym kruszeniu pod przykryciem, rozpływają się w ustach. Udało mi się ten efekt uzyskać i bardzo lubię te ciastka do kawy.
A orzechy makadamia są coraz popularniejsze, można je nabyć na wagę nawet w supermaketach.
Wkn każdy Twój artykuł czyta się lekko i przyjemnie. Ciastka wyglądają przepysznie!
Co to są za orzeszki? Nie znam ich. Proszę o parę słów "objaśniających"
Moim zdaniem jest to przepis na kluski slaskie, pyzy roznia sie tym ze powinny miec surowe ziemniaki wtarte do ugotowanych (choc na slasku sa to kluski slaskie ciemne) lub z samych surowych ziemniakow. Jednak swietny pomysl! Niestety w kraju w ktorym mieszkam nie ma maki ziemniaczanej wiec nie bezie mi dane wyprobowac :(
Są, ale warunkiem kruchości jest porządne wyrobienie oraz długie i silne zbicie ciasta wałkiem. Powstał zresztą o tym mini artykuł, o tutaj: http://www.wielkiezarcie.com/article65889.html
jeżeli faworki są tak delikatne i smaczne jak piszesz, to muszę wypróbowac ten przepis, bo jakoś nie bardzo chciały mi te smakołyki dotąd wychodzic takie pyszne jakbym sobie tego życzyła. Po zrobieniu napiszę co wyszło, pozdrawiam.
Ja z lenistwa kupuję w ulubionym warzywniaku. Jest mieszanka suszonej włoszczyzny na wagę. Idealnie sprawdza się w moim przypadku. Widzisz ją na zdjęciu dołączonym do artykułu.
Natomiast dopiero teraz doceniam babcię, która oczyszczoną włoszczyznę kroiła w cienkie plastry i suszyła na pergaminie, rozłożone jeden obok drugiego. Albo nawlekała na nitki i rozwieszała na kuchenką jak grzyby :)
Witam!A te suszone warzywa to skąd mam wziąć?Kupuje się takie czy samemu robi, podajcie proszę przepis. Dziękuję.
ten przepis czyta się jak smaczną bajeczkę , koniecznie trzeba go wypróbować!!
Re-we-la-cyj-na!! :))
Do ulubionych:)
dobre bylo :)
Dziękuję za ten barwny artykuł. Świetnie się czytało. Kiedy się jest w takich miejscach, to człowiek potrafi się zupełnie zapomnieć i oderwać od codzienności, prawda? :-)
Bardzo dawno temu byłam w Austrii w miejscowości Hallstatt. Dla mnie do bajka. Widoki mam przed oczami jeszcze dziś i nigdy nie zapomnę emocji, których tam doświadczyłam. Jedną z nich był nocny, wielogodzinny deszcz meteorytów, który miałam okazję oglądać siedząc nad przepięknym jeziorem, otoczonym srogimi stokami górskimi. Cały ten spektakl potęgowały odbicia w wodzie tworząc nieziemskie zjawisko. Ech, długo by można było pisać :-))
Życzę Wam żebyście mogli tam szybko wrócić.