Mam jeszcze kilka w zanadrzu, ale czy moderator to wytrzyma?
To może jeszcze kuplet Jurandota))Pamiętam go w fantastycznym wykonaniu p. Czechowicza i Michnikowskiego, oto on:
! wersja(ta bardziej przyzwoita)))
Raz trafił frant na franta,
- Oj, popatrz, popatrz, popatrz !
I wyciął mu kuranta.
- Oj, popatrz, popatrz, popatrz !
Lecz zaszła rzecz ponura -
- Oj, popatrz, popatrz, popatrz !
Frantowi odrósł kurant.
- Co ? Jak ? Tak !
Aaa, niedobrze, Panie Bobrze, aaa niedobrze !
--
Druga wersja- troszke bardziej nieprzyzwoita
Raz trafił frant na franta,
- Oj, popatrz, popatrz, popatrz !
I wyciął mu kuranta.
- Oj, popatrz, popatrz, popatrz !
A kurant mu odrasta!
- Oj, popatrz, popatrz, popatrz !
Bo on miał fiutka z ciasta!
- Co ? Jak ? Tak !
Aaa, niedobrze, Panie Bobrze, aaa niedobrze !
--
Potrawę tą u nas jada się przynajmniej dwa razy w roku: na Wigilię i Środę Popielcową.
Dziś właśnie po raz pierwszy przygotowałam ją samodzielnie. Wszystko wyszło pycha - jak u mamy.
Dziękuję za przepis !
Znam tę polewkę, u nas w domu mówimy zupa śledziowa. Jadamy głównie na wigilię. Mama trochę inaczej przygotowuje i ja odziedziczyłam to po niej tzn. bez soku z cytryny i tych wszystkich przypraw tylko używamy pieprzu ziołowego. Pycha z gorącymi ziemniaczkami.
W papilotach tzn w folii gotowane np w piekarniku w sosie własnym.Potrawa sama z siebie wypuszcza wilgoć i gotuje się w swoim sosie.Ale musi być szczelnie zakręcona w "papiloty" czyli np w folię.
BlacOnion ma rację,ale tylko w połowie.Bowiem Won-ton to nie tylko rodzaj pierożków, ale także nazwa bardzo popularnej (Kanton) zupy z tymi pierożkami.Pierożki owe można bowiem smażyć( wtedy jest osobnym daniem) jak i gotować na parze i włożyc do wywaru z kurczaka ( i wtedy jest zupa).Pozdrawiam.
To nie mój przepis-tylko mojego kolegi- Włodka. to mąż mojej koleżanki z dawnej pracy.Wszyscy znajomi go zapożyczylismy- dzięki Włodku!
Ale uprzedzam jest wielce czosnkowy.To trzeba wziąć poprawkę i czosnek dawkować wg swojego gustu. My akurat(oj czy my nie przypadkiem starozakonni)lubimy sporo czosnku, ale niektórzy wolą mniej.To dostosujcie ile wam pasuje))
Ale majeranku musi być dużo(lepiej się potem trawi i smakowo lepiej)
A olej najlepiel lniany-ma wspaniały-orzechowy smak.Ale zwykły rzepakowy też może być, choć zapach już nie ten sam.
no będę wstrętna, ale uważam,że ten z Kruszwicy jest najlepszy(nie podaję nazwy ze zrozumiałych względów)
Zrobiłam na Sylwestra. Rewelacja. Wszyscy goście chwalili, a roboty 5 minut :)
Ja dodaje jeszcze jajka i jabłko. Uwielbiam tą sałatke......
Sprawdź np tutaj: http://en.wikipedia.org/wiki/Wonton
Won-ton to pierożki a nie zupa....
Ja mam zawsze składniki w lodówce. Jak się trafią niespodziewani goście przygotowuję ją w 5 minut. Zawsze jest smaczna)))Podpatrzyłam ją w pobliskiej knjapie rybnej. Bezwstydnie przyznam się, że zapożyczyło ją ode mnie mnóstwo znajomych. Smaczne, oryginalne i szybkie))
Ta zupka smakuje najbardziej ze świeżych, ogrodowych, własnych warzyw..Te kupione w warzywniakach lepiej zawsze troszkę odmoczyć-nie za długo. Stracą trochę witamin, ale straca o wiele więcej azotynów.Poza tym należy zawsze odciąć kawałek od jednej i drugiej strony. Tam naogół zbiera się najwięcej związków azo(ty)towych.
Pewnie,że to niskokaloryczne. Do tego zdrowe dla serduszka.Makrela jest tłustą rybą, ale tłuszcz rybi wprost odżywia serce, a na dodatek odchudza.
Zawsze jadłam mnóstwo ryb,ale najczęściej słodkowodnych. Teraz odkryłam( z konieczności)ryby morskie. Świeża makrela smakowo i pod względem wartości odżywczych to prawdziwa perełka!
Myślę że z grilla też będzie dobra.Ja jestem zachłanna na przepisy rybne bo jakoś nie mam talentu do ich przyrządzania,czy raczej doprawiania.Czyjejś roboty zawsze mi lepiej smakują.