Mam nową działalność gospodarczą, sprzedaję drzewka samochodowe. Kto chce kupić?
Tak wygląda wyrośnięty egzemplarz
Jeśli lampki (oplatające) działają, to ja się skuszę. A można zamienić na czerwony?
Są różne odmiany.
Na wyrośnięte owoce trzeba poczekać, aż drzewo osiągnie odpowiedni udźwig gałęzi.
Ale rodzi bardzo szybko, zaczynając od mini modeli.
Wraz ze wzrostem drzewa, pojawiają się coraz większe modele.
Patrz jakie to wszystko przemyślane!
Ten samochód na drzewie mnie rozwalił,a macie gdzieś drzewka rodzące banknoty,ewentualnie monety?
Przydałby się taki zasób gotóweczki teraz przed świętami. Niby dwa dni ,a kasy idzie ,że szok
Ja też chętnie takie drzewko przygarnęła.
Bo pieniądze mają magiczną moc znikania.
A tak idziesz co rano - plik banknotów zerwiesz.
Ale już Pinokio się przekonał, że prawdy w tym zero...
Witam środowo i kwietniowo ![]()
Startujemy z nową Gospodynię Ekkore w ten przedświąteczny czas. Już wiem, że będzie pachnąco i smacznie ![]()
Dziś mam zamieszanie i sporo pracy więc zmykam.
Dobrego dnia!
Witam Kwietniową Gospodynię Ekkore ![]()
Ja dziś nie prima aprilisowo.Właśnie wróciłam z pogrzebu sąsiada. Tyle co go widziałam a tu...Oczy przecierałam ze zdumienia gdy czytałam klepsydrę. Ale mają święta..Pamiętam,że u nas też tak było i to dwukrotnie,ech nie będę psuła przedświątecznego nastroju..
Goplano, tak mi przykro.
Ale życie tak się plecie.
Mamy dane jedno, do samiutkiej śmierci.
Dobry czwartek ![]()
- jest słonecznie, zimno po mroźnej nocy bo wiosna nas omija.
Fajna Kawiarenka u Kasi Podróżniczki
to nacieszę oczy pięknymi widokami, poczytam...
A teraz czas na moje siewki, pikowanie i ogólne prace porządkowe, szczegóły jutro, mam nadzieję.
Udanego dnia, miesiąca
Hej hej z letniego świata. Ciepłe, przyjemne dni. Przyszły tydzień będzie chłodniejszy.
Zosia Samosia daje popalić upartościa i samodzielnościa, takie to urocze. Ale uwaga musi być skupiona non stop.
Diablatko trzyma równowagę na pagórkach rewelacyjnie, po prostu sobie idzie gdzieś. Wczoraj na drzewie siedziała. Ma ono nisko (ale też trzeba się wspiąć trochę) rozdwojony pień. Mały wszedł sam. Ona za nim nogę zdzierała. Posadziłam ją tam, jaka radocha była. Oczywiście uwiecznione na zdjęciu.
Mąż przyjedzie dopiero w piątek, ma coś ważnego w pracy, bez możliwości przełożenia czy urwania się. Zważywszy, że ja też w pracy, także w piątek, to straty nie będzie.
Witam czwartkowo ![]()
Dla mnie dziś jest "mały piąteczek", bo tak, ja wspominałam jutro mam wolny dzień. Wstanę rano jak siebie znam, bo będę się cieszyć, że nie idę do pracy i na dodatek przyjeżdża Połówek więc same przyjemności. A jak przyjemności przede mną, to jak tu spać ![]()
W pracy sporo się dzieje, ale tak na pozytywnie więc oby tak dalej.
Dziś po pracy muszę zrobić jakieś małe zakupy. Kartka tak zwanych "zadań bojowych" powoli się skraca. Na dziś zaplanowałam wymianę pościeli i większe pranie, ogarnę łazienkę bardziej dokładnie i to chyba tyle. Wczoraj zafarbowałam odrosty - u! Nie lubię tego robić. Kupiłam tę samą farbę, co zwykle. Szata graficzna opakowania się zmieniła i niestety konsystencja też. Chyba coś przyoszczędzili, bo miałam niekontrolowane kapanie a wcześniej tego nie było. Wrr! Takie ulepszanie produktu ![]()
Nie mam na dziś obiadu, ale pewnie zrobię sobie coś na szybko albo znajdę natchnienie przy okazji zakupów.
Dobrego popołudnia
Piątek, piąteczek, piąteluniek ![]()
Witajcie!
Wpadłam jak po ogień, bo Połówek już w taxi i dojeżdża do domu więc czasu mało. Będzie chwila na wspólne radości, potem szybkie zakupy i pieczenie mięs.
Dobrego dnia!
Wielki Piątek. Czas zadumy, przygotowania na największe katolickie święto.
Mąż przyjedzie dzisiaj po południu.
Tetaz to pewnie śpi.
Mówiłam, aby się wyspał, na spokojnie spakował, ogarnął mieszkanie. Ja i tak w pracy.
A dzisiaj pełen komplet w pracy. Sporo na dworze będziemy, mój zając przyniesie im kredę, będą malować, że hej. A potem bańki mydlane.
Zobaczcie zdjęcia z dzisiaj, pożyczone z FB, z postu naszego burmistrza z Greenville.
Nigdy jeszcze nie widziałam wcześniej, więc nie umiem powiedzieć czy to nowa wielkopiatkowa tradycja.
Wzruszające upamietnienie drogi krzyżowej, szczególnie gdyby zobaczyć na żywo.
Choć w pierwszym momencie myślałam, że to robotnicy niosą słup telegraficzny (drugie dodane zdjęcie).
Dopiero jak przeczytałam.
Kochana Almanko,jak dobrze Cię widzieć,choć mimo,że tylko od święta. Może zajrzysz częściej,było by nam bardzo miło
Tobie też życzę przede wszystkim zdrowych Świąt,bo to najważniejsze. Pozdrawiam serdecznie, Agnieszka
Bardzo dziękuję Alman, tęsknię też ogromnie :)
Tobie życzę spokojnych i smacznych Świąt, humoru dobrego i słonka cieplutkiego /na niebie i w
/.
Uważaj na psotników-wodników poniedziałkowych bo z mokrą głową lepiej w ten chłodny czas nie paradować ;D
Alan, życzenia za chwilę (poniżej), ale ja też chcę żebyś wiedziała, że bardzo się cieszę, że zaglądnęłaś. Brakuje tu Ciebie
Alman dziękuję za życzenia.
Zgadzam się ze wszystkimi, brakuje tu Ciebie.
Pogadaj z nami czasami, ot tak.
Daj znać co u Ciebie.
Witam sobotnio ![]()
Jajka do święconki ugotowane, chleb upieczony i powoli zza chmur wyłania się słońce. Piękny początek dnia.
Życzę wszystkim pełnych spokoju, zdrowia i nastroju świąt. Niech nie zabraknie pełnych nadziei refleksji .
" Wielkanoc uczy nas, że nawet z ciszy i trudności rodzi się życie, z wiary - nadzieja, a z nadziei - miłość."
Uściski
Witam w Wielką Sobotę
Ja już po święceniu,jak co roku o godzinie 9:00 chociaż mogłabym o każdej godzinie aż do samej 18:00 Tak się jednak u nas przyjęło,że idę z rana ,bo potem już tylko świąteczne przygotowania.
Tort już zrobiłam.Wystarczy go tylko przyozdobić. Dziś robię sałatki i śledzie a obiad jutro. Bratowa mówi,żebym przygotowała dzisiaj ,a jutro tylko odgrzać,ale jakoś tego nie widzę. A czy u Was robicie obiad dzień wcześniej czy rezygnujecie z niego na rzecz innych smakołyków? W naszej rodzinie i wśród znajomych świąteczny obiad być po prostu musi
W drugi dzień też,chociaż już mniej ''suto'' jak w samą Wielkanoc. Za chwilę będę piekła sernik,a potem babkę i tak zejdzie cały dzień. Pozdrawiam i dzielę się z Wami jajeczkiem
Wielka Sobota.
Obudziłam się wcześnie, cwcale nie dużo później niż do pracy.
Organizm wiedział, że trzeba przygotowywać.
Wstałam, kawa, ugotować jajka, przygotować koszyczek.
Nie mam niczego zielonego do dekoracji.
Świecenie na 10.
A potem zakupy i wyjazd na festiwal tulipanów.
Zakwas mi się pięknie ukisil, na dwa słoiki. Bo dużego zapomniałam zabrać z domu, a z jednego małego co chwilę mi uciekał.
Ale jest szansa na chleb na zakwasie, może się udać tutaj.
Życzę Wam wszystkim wesołych Świąt Zmartwychwstania Pańskiego.
Nie objedzcie się za bardzo.
![]()
Alleluja biją dzwony!
Alleluja! Echo głosi
Chrystus bowiem zmartwychwstały
W serca nasze pokój wnosi!
Zdrowych,pogodnych,smacznych i rodzinnych Świąt Wielkiej Nocy dla Wszystkich Użytkowników Wielkiego Żarcia
Nic dodać nic ująć.
Wesołego Alleluja! Chrystus zmartwychwstał!
Piękne słowa ![]()
Niech dotrą wszędzie i do Wszystkich, znanych i nieznajomych.
Pozdrawiam świątecznie i kicam do kuchni
Witam wielkanocnie ![]()
Śniadanie jedliśmy dopiero przed 10-tą. Jakoś nie chciało nam się wcześniej mimo, że pobudka była o 6-ej. Przyznam, że w sobotę trochę się narobiłam. Nowa blaszka na sernik okazała się tak samo beznadziejna, jak ta stara. Znowu mi wyciekła jakaś część i zadymiłam sobie na noc kuchnię czyli zarazem całe mieszkanie. Na szczęście sernik całkiem smaczny . Dla uatrakcyjnienia zrobiłam polewę z mlecznej czekolady i posypałam prażonymi pistacjami. Obiad mam gotowy ,tylko podgrzać. Będą policzki wołowe a do tego ziemniaki z koperkiem i surówki. Zabieramy wszystko i jedziemy do rodziców. Pogoda lipna. Być może złapiemy się na deszcz. Wiatr szaleje i zrobiło się szaro.
Na jutro mam zaplanowany odpoczynek
Zostawiam sernik i zmykam.
Miłego, radosnego świętowania
My ciągle jeszcze przed śniadaniem, ciągle w piżamach.
Żurek kończy się gotować. Tak pyszny już dawno mi nie wyszedł. Idealne miejsce na robienie zakwasu.
Mąż kroi sałatkę, będzie z selera i paluszków krabowych.
Plany uległy zmianie, nie pojechaliśmy na festiwal tulipanów, bo farma jest 1.5 godziny od nas.
Jak planowałam wyprawę to miałam mieć piątek wolny (teoretycznie), mąż miał przyjechacw czwartek, miało nie być świecenia koszyczków (nie było informacji o tym)i mieliśmy jechać z rana.
A wyszło inaczej, co nie znaczy że źle.
Ogarnęłam mieszkanie, byliśmy w kosciele na świeceniu pokarmów, mam dwie nowe polskie koleżanki, zrobiliśmy zakupy i pojechaliśmy do parku azaliowego.
Dzień zakończyliśmy drinkiem czy raczej koktailem, bo to bez rozcieńczania wielkiego. Aviation, jeden z moich ulubionych
Park azaliowy przepiękny. Jest wytyczona trasa po drewnianych pomostach, krótka, tu było najwięcej azalii plus nie za długi szlak po lesie. Chodziliśmy coś koło godziny, chwilami dublujac szlak.
Poza tym "park azaliowy" mam za oknem, przepięknie rozkwitły.
Dzisiaj leje, ma przestać koło południa. Akurat po kościele. Zobaczymy może ruszymy na szlak.
Kilka zdjęć dla Was. Ostatnie to z moich drzwi balkonowych
Witam w 2 dzień świąt
Jak Wam mijają? Wczoraj było bardzo intensywnie.Goście dopisali,jedzenie smakowało,co mnie jako gospodynię oczywiście bardzo ucieszyło. Na obiad zrobiłam rosół z gęsi.Udało mi się kupić owsianą w jednym z supermarketów. Na drugie miałam schab ze śliwką wg propozycji Smakosi. Do tego ziemniaki z koperkiem i surówka z młodej kapusty. Tak smakował,że nie zostało nic na dziś,więc improwizowałam.Zrobiłam krokiety z mięsa z rosołu,bo oprócz gąski dałam także wołowinę i powiedzmy na szybko zrobiłam. Do tego kubek żurku jak przystało na te święta
Poza tym z tortem też improwizowałam. Jak na złość biszkopt nie za bardzo mi wyszedł.Super usrósł a potem stał się cienki
Gdy całkowicie ostygł,na siłę pocięłam go na 3 blaty,a w środek dałam biszkopty nasączone kawą z amaretto. Kremy miałam-śmietankowy i kakaowy,dość nasączony. O dziwo wszystkim smakował. Nawet teściowa chwaliła,choć ona jest dość oszczędna w chwaleniu kogokolwiek
Dziś Śmigus Dyngus,byłyście bardzo mokre? Mężowski dał upust i nas wszystkich nieźle zlał wodą do zraszania kwiatków
Ubaw jak na placu zabaw. To jednak nic,minęły czasy,gdzie młodzież biegała z wiadrem i tylko czatowała kogo by tu oblać. Tak czy inaczej woda zdrowia doda,zwłaszcza dzisiaj
Pozdrawiam i podrzucam co nieco do kawki ![]()
Wesołego świętowania
U mnie normalny dzień roboczy, od rana w pracy.
Do tego jeszcze pakowanie zapasów dla męża, co kupione i przygotowane było, żeby nie zapomniał. Bo następnym razem przyjedzie w czerwcu dopiero.
Ma sporo biegania po lekarzach i badań. Niestety męskie badanie krwi nie wyszło dobrze, teraz trzeba wszystko sprawdzić.
W każdym razie od wizyty 31 marca ma wszystkie badania już poustawione - tomografia, biopsja (na razie w wersji podstawowej, może do tej rozszerzonej nie dojdzie. Bo to pierwsze zmienione parametry).
A w maju brat ze szwagrem przylatują. Najpierw panowie będą urzędować sami, potem spotkamy się na zwiedzaniu i pojedziemy do mnie.
Dzisiaj po przyjeździe do pracy zobaczyłam wszędzie rozwloczone, poprzegryzane worki na śmieci. Misiu złożył wizytę. Jeden worek zatargal kawał pod górę, Mała zauważyła go, gdy wróciliśmy z muzyki. Były tam pudełka na wynos z restauracji.
Mąż przyjechał spakowany do drogi, zrobiliśmy sobie ucztę kabanosowo serowo winogronowa i już pojechał.
A ja jedno uśpiłam, a drugie walczy ze snem. Ciągle jeszcze potrzebuje odpoczynku, choć podnosi bunt.
Najwyżej poleży trochę i potem kimnie w samochodzie.
Zobaczymy.
Wczorajsze święto mieliśmy poza domem praktycznie. Do kościoła na 11.30, Msza dosyć długa, ale fajna. Od rana padało, jeszcze jak wyszliśmy z kościoła to kropiło. Ale i tak zdecydowaliśmy się na wyjazd w góry. Nim dojechaliśmy do pierwszego punktu widokowego, wypogodziło się, gdyby nie wiatr to byłoby nawet ciepło.
Pojechaliśmy przed siebie, zakładając 16 plus minus za koniec (ta górska droga widokowa jest dużo dłuższa niż obok zwykłą drogą, plus co chwilę postoje), jechaliśmy 3 godziny, wracaliśmy trochę więcej niż godzinę.
W domu byliśmy krótko przed 18.
Już mamy prawie całą trasę w Apallachach Blue Ridge Mountain zaliczoną, jeszcze jedna wyprawa całodniowa i będzie przejechana w całości, w dowolnych konfiguracjach.
Kilka zdjęć dla Was. Ciągle się zachwycam
Nadszedł okres jedz, bo się zepsuje.
Jako, że nasze święta były bardzo skromne, to nic nam nie zostało do dojadania.
Mąż dojechał do domu bez problemów, koty się ucieszyły bardzo.
Teraz trochę z nimi posiedzi.
Z lata zrobiła nam się porankowa zima, w dzień, po południu nawet ciepło.
Mały zaczął jeździć na rowerze. Malutka oczywiście też chce, choć jeszcze zasad pedałowania nie rozumie. Ale progres od zeszłego tygodnia jest duży (wyciągnęłam rowerek po siostrze), bardzo szybko opanuje sztukę, obserwując rodzeństwo.
Witam wtorkowo ![]()
Wczorajszy dzień zleciał nie wiem kiedy. Niby miały być luzy, ale tak się tylko mówi
Już mam nowy temat do załatwienia - zaczęłam szukać kuchenki gazowej z piekarnikiem gazowym dla rodziców. Nie chcą żadnych "wodotrysków" - ma być prosta i praktyczna. Waham się między Beko a Amicą. Po powrocie z pracy muszę zdecydować i zamówić. Dziś słabo spałam, chyba 4 godziny a może nawet nie...?
Lodówka poświątecznie jeszcze zapełniona więc zakupów nie będzie. Obiad będzie improwizowany.
Wracam do papierów na biurku.
Dobrego popołudnia
Witam środowo ![]()
Dzień przywitał mróz i słońce. Dziś się wyspałam więc zupełnie inaczej się wstawało i energia też lepsza. Przyda się, bo dziś mam w pracy spore zamieszanie.
Wczoraj udało mi się zamówić kuchenkę gazową dla rodziców. Przywiozą jutro. Wzięłam z opcją montażu i mam nadzieję, że nie będzie żadnych niespodzianek.
Zaparzyłam herbatę z cytryną. Częstujcie się.
Dobrego dnia
Witam środowo
Tydzień minął a ja znów idę na pogrzeb.. Tym razem w rodzinie. W Śmigusa zmarła Babcia mojej Bratowej. Rano trafiła do szpitala a kilka godzin później było już po wszystkim...Miała 89 lat. Do końca świadoma,ale od rana źle się czuła i bardzo opuchnęły jej nogi. Od lat miała kłopoty z sercem,ale to normalne w pewnym wieku. Nikt się jednak nie spodziewał,że nadeszło ''to już''
O 14:00 ostatnie pożegnanie. Tyle co świętowaliśmy z bratową w Wielkanoc,a teraz znów się spotkamy,tylko w innych okolicznościach. No cóż,takie życie.
Pozdrawiam deszczowo,bo u nas pada od rana,ale deszcz potrzebny,bo wszędzie sucho,przynajmniej w moich stronach.
Dziękuję..Co prawda to nie moja babcia,ale nie mniej kochana jak moja.Wspaniała była,taka uśmiechnięta i dobra dla każdego. I jak ksiądz powiedział podczas mszy-pogodzona z chorobą i z tym ,że z radością idzie na spotkanie z mężem. Mówił,że był u niej w piątek przed świętami,bo w każdy 1 piątek chodzi z komunią do chorych..
Na odchodzenie i na pożegnania nigdy człowiek nie jest gotowy. Ja tylko mam nadzieję, że starsza Pani jest już wolna od trosk i szczęśliwa...
I już środek tygodnia.
Już 8 kwietnia, a dopiero co był prima aprilis.
Czas gna jak oszalały.
Dziwna pogoda. Rano na granicy przymrozków, na zimowo. A po południu lato, 20 stopni.
Jeszcze jeden dzień taki, znaczy jutro.
Ciekawe czy będę musiała przełączyć na ogrzewanie.
Wczoraj wieczorem ciągle było na granicy temperatury klimatyzacji, musiałam podnieść, żeby mi zimnem nie dmuchało.
O tej porze już jadłam pierwsze truskawki, ciekawe jak w tym roku. Tu nawet nie mam pomysłu gdzie by szukać miejsca. Jak patrzyłam w necie, wszystkie propozycje farm daleko.
Ale muszę sprawdzić czy farmers market jest już otwarty, może tam.
Hej hej w czwartek.
Od jutra ciepło wraca. Dzisiaj poranek bliski zeru, w dzień będzie ciepło, ale odczuwalne będzie chłodniej. Taka pogoda na krótki rękaw, szczypiąca mrozikiem po rękach. Na krótko za zimno, na długi rękaw gorąco.
W domu ciągle mam ustawione na klimatyzację.
Bardzo dobra izolacja musi być.
Powinnam zacząć się pakować. Ale jakoś nie umiem się zmobilizować, gdy nic nie jest sfinalizowane do końca.
Chyba dopiero od przyszłego wtorku dostanę powera.
Mam sporo gratów, ale większość typowo użytkowych, jak spakuję to zaraz okaże się, że jest potrzebne.
Dzisiaj później do pracy, to przynajmniej pospałam dłużej. Dobrze, że budzik nastawiłam, bo mogłabym mieć problem, nie obudziłam się sama.
Witam czwartkowo ![]()
Dziś kolejny intensywny dzień i to od samego rana. Po pracy jadę do rodziców, bo mają im przywieźć kuchenkę gazową. Połówek już pojechał żeby pomóc a ja podskoczę tam po pracy. Wrócimy pewnie wieczorem. Niestety auto mamy w warsztacie więc wszystko trwa nieco dłużej.
Wczoraj po pracy umówiliśmy się w mieście i zrobiliśmy sobie spacer po uliczkach, gdzie bardzo dawno nie zaglądaliśmy. Sporo wyremontowano i wygląda to całkiem przyjemnie. Przy okazji zahaczyliśmy o małą restaurację z włoskim jedzeniem. Miejsce wyglądało skromnie i to mnie skusiło. Wybór okazał się strzałem w dziesiątkę. Fajnie tak czasami odkrywać swoje miasto ![]()
Dobrego dnia
Piątek, piąteczek, piąteluniek ![]()
Nareszcie! Czekałam na ten dzień. Może jutro uda się wyspać.
Wczorajszy był pełen niespodzianek. Nie dało się podłączyć kuchenki gazowej, bo był jakiś problem z instalacją. Połówek "walczył" z tym do wieczora. Ogólnie za co się człowiek nie chwycił, to ciągle było coś nie tak. Oby dziś poszło sprawniej. Czekamy na dwa telefony - jeden od mechanika czy naprawił auto i drugi od monterów od kuchenki kiedy przyjadą dokończyć podłączenie. W planach zakupy i sprzątanie czyli jest co robić. Liczę na trochę sobotniego luzu. Postanowiłam też wziąć dzień urlopu na poniedziałek.
To tak w skrócie, bo pracy mam sporo więc muszę zmykać.
Dobrego dnia dla wszystkich
Witam piątkowo
U nas -4 ,ale pogodnie. Trawa już urosła i nadaje się do koszenia. Znów się zacznie cotygodniowe uruchamianie silnika
A tymczasem zastanawiam się co na obiad zrobić. Chyba zostanę przy samym kapuśniaku. Kupiłam na targu kapustę z beczki.Taka pyszna ,że opędzlowałam prawie połowę czyli bagatelka pół kg! Ładne śniadanie nie?
Przynajmniej zdrowe
Na drugie zrobię chyba? kluski kładzione lub naleśniki i to wsjo. Teraz czas napić się kawy,bo mnie sen łapie. Nie wyspałam się i tego skutki. Jak jeszcze nie piłyście do zapraszam
I już piątek.
Dwa dni wolnego od 6 letniej nastolatki.
Bo reszta jest spoko, ale Mała daje popalić.
Po chłodnym poranku (nie czuję w domu tego), znowu lato, 28 stopni.
A przyszły tydzień powyżej 30.
Fajnie się będzie wygrzewać na dworze.
Jutro sobota zakupowa, trochę w kuchni i szybko przeleci. Na lenia nie będzie czasu.
Do kawy się przysiadam ze swoją, wcześniej zrobiłam niż przeczytałam.
Hej hej komu kawa, komu herbata. Mam winogrona, sery - częstujcie się.
Ja wpadam w wir przeprowadzki. A w zasadzie zakupów na koszt pracodawcy, za zgodą.
Poszłam pooglądać, wyszłam z garnkami.
Mam też poduszki.
Dom ich/mój od poniedziałku od 13.
To trzeba będzie przewieźć. Po trochę codziennie, dam radę, jest sporo, ale bez dużych gratów.
Witam niedzielowo ![]()
Sobota zleciała pracowicie, ale zarazem przyjemnie. Rano zakupy a w południe pojechaliśmy na cmentarz posprzątać groby bliskich. Pracy było tyle, że wróciliśmy do domu dobrze po 17-ej. W nagrodę zrobiliśmy sobie fajną obiado-kolację
Dziś idziemy na rodzinne spotkanie więc trzeba trochę przygotować. Upiekłam pasztet, zrobiłam sałatkę z selera naciowego, tę moją ulubioną i Połówek kupił ciasto, bo nie chciało mi się piec. Na szczęście mamy koło domu dobrą cukiernię.
Nie udało mi się wziąć w piątek urlopu więc zdecydowałam, że zrobię to w poniedziałek. Nic nie powiedziałam Połówkowe - będzie miał poranna niespodziankę. Mam nadzieję, że miłą ![]()
Ekkore, jak Twoja przeprowadzka?
Dziś pogoda taka se. Szaro, buro, ale liczę, że nie będzie padać.
Dobrego dnia
Na razie to pakowanie.
Klucze będą jutro i pewnie od pojutrze coś tam będę mogła wywozić po drodze do pracy.
Generalna wyprowadzka w przyszły weekend.
Mieszkanie mam do 23 kwietnia, ale jak bym przeciągnęła poza weekend, to wtedy nie mam kiedy posprzątać.
A bardzo nie lubię po sobie zostawiać bałaganu. Stan po ma być zbliżony do tego sprzed, jeżeli idzie o porządek.
Ale pospałam, jak nigdy.
Coraz częściej zdarza mi się dłuższe spanie, gdy nie mam budzika.
Wczoraj spakowałam większość ciuchów i posiadana pościel. Dzisiaj dokończę.
Z zakupów mam garnki i poduszki.
Dzisiaj chyba podjadę po sztucce i talerze, żeby już było na czym i czym jeść.
Listę zakupów tworzę i dodaję do koszyka wszystko, co ewentualnie mogłoby być potrzebne.
Teraz mają skan koszyka, gdy przychodzisz przez bramę. No i wczoraj próbowałam wyjechać bez płacenia za trzy produkty. Które jestem pewna, że skanowałam telefonem (tak robię z całymi zakupami, do kasy samoobsługowej idę tylko z medycznymi oraz jak mam coś dla kogoś).
I próbowałam dojść co się stało, już w drodze do domu.
Usuwałam margarite, bo nie pozwolił mi zrealizować cashback za poprzedni miesiąc, tą poszłam zapłacić osobno do kasy. I pewnie wtedy musiałam zaznaczyć też te produkty nieświadomie.
Jak mi głupio było przy wyjściu...
Dzisiaj kolejne jakieś tam pakowanie, tego co już wiem, że nie będę używać.
Na obiad szaszłyki. A poza tym muszę bułki i może chleb upiec. A i chia pudding sobie zrobię, mam owoce i mleko migdałowe do tego celu (najbardziej mi smakuje w tej wersji).
Witam poniedziałkowo
No i mamy kolejny tydzień.Weekend mi zleciał tak szybko,że nawet nie wiem kiedy. Dziś mam sporo pracy w piwnicy,mianowicie opróżnianie z niepotrzebnych rzeczy. Jutro doroczny wywóz gabarytów,trzeba więc z tego skorzystać i się pozbyć starych gratów
Poza tym czas na kawę. U mnie dziś druga. Obudziłam się o 2:00 i nie mogłam zasnąć do 4:30 Potem człek chodzi taki niedospany ![]()
Na szczęście nie muszę się zastanawiać co na obiad.Zostało mi z wczoraj rosołu i zrazów. Dogotuję tylko ziemniaków i zrobię surówkę. A tymczasem kończę kawę i do roboty
Witam poniedziałkowo ![]()
Dzień szary i jedyne co pociesza, to fakt, że nie pada.
Wczorajsze spotkanie rodzinne wypadło bardzo przyjemnie i świadomość, że dziś mam dzień urlopu podbijała dobry nastrój ![]()
Dziś w planach krótki wyjazd do Niemiec po zakupy. Czasami trafia się na fajne produkty i nie rzadko w niższych cenach. Lubię kupować mrożoną pizzę, bo jest bez zbędnych, chemicznych składników. Oczywiście nie wszystkie firmy mają taką ofertę, ale my mamy już swoje sprawdzone Prosty skład i doskonały smak. Jak przyjdzie ochota, to zawsze jest pod ręką
Najlepiej smakuje mi tuńczykowa z czerwoną cebulą. Po niemieckiej stronie można też zaopatrzyć się w dużo tańsze wina i to z ekologicznej winiarni. My lubimy wytrawne i pijemy je okazjonalnie do obiadu czy kolacji. Pewnie poszukam owczych serów, bo też są w dobrych cenach. Dzień z pewnością zleci bardzo szybko.
Ekkore, Ty to masz już wprawę w tych przeprowadzkach. Ja bym pewnie przeżywała a u Ciebie to już standard ![]()
Zaraz zaparzę dobrej, domowej kawy z ekspresu. Ktoś ma ochotę?
Dobrego dnia ![]()
Ja aż takiej wprawy w przeprowadzkach to nie mam.
Przeraża mnie myśl ogarniania wszystkiego do końca. Gdy zostaje mnóstwo sentymentalnych rzeczy, z którymi coś trzeba zrobić.
Za to mam wprawę w życiu na walizkach, przyjeżdżam, żyje i wyjeżdżam/wyprowadzam się, gdy przyjdzie czas.
Gdy nie mam związku emocjonalnego z miejscem, to tylko hotel na krócej lub dłużej.
Tutaj mam sporo rzeczy, które nie wrócą ze mną. Stare przydasie z domu. Buty, które średnio pasowały do cieplejszego klimatu, staruszki na ostatnim etapie życia, żeby je dotluc jeszcze.
Kurtki, bluzy, które były, tetaz zyskały drugą młodość.
Ciepły weekend przed nami.
Dzieciaki w pracy dostały w końcu ogromną piaskownice, budowana od jesieni. To jak prywatna plaża.
Myślałam, że oni zrobią coś w rodzaju tarasu, z małą piaskownica. A nie, to wszystko dla dzieci. Miały intensywny weekend w kopaniu.
Tak to wygląda.
Materac zamówiony, taki do łóżka.
Czeka mnie jakieś dwa tygodnie na materacu dmuchanym, chyba, że ten do pokoju gościnnego przyjdzie w tym tygodniu.
Kupili używany zestaw od osoby z pracy, kończy pracę 16, ale nie wiadomo kiedy się wyprowadzi.
Dam radę.
W apartamencie muszę lawirowac pomiędzy torbami i pudłami. O walizkach nie wspomnę.
Dobrze, że nie wywaliłam moich staruszków, jeszcze się przydadzą, może ostatni raz.
Witam wtorkowo
I urodzinowo. Dziś 28 lat temu urodziła mi się córka i to także był wtorek. W dodatku dzień po Śmigusie Dyngusie
Nie do wiary,że tyle czasu minęło. Jeszcze 18 bym uwierzyła
Właśnie gotujemy urodzinowy obiad,zwłaszcza,że zięć też ma urodziny tylko jutro. Na deser zrobiła Tiramisu,które wszyscy bardzo lubimy. A na obiad Pulpety z indyka z przepisu Bahusa. Są wyśmienite,polecam
A tymczasem pozdrawiam wszystkich,życząc najlepszego tym co mają dziś urodziny i imieniny czy inne rocznice np.ślubu
Wszystkiego najlepszego dla córki.
I dla zięcia.
Świętujcie na maksa.
Z opóźnieniem, ale pędzę z koszem najlepszych życzeń dla córki i zięcia. Niech będą zdrowi, szczęśliwi i niech się kochają
Dziękuję, dziękuję, opóźnienia nie ma ,bo dziś zięć świętuje kolejne urodzinki
I już wtorek.
Wczoraj dostałam klucze do nowego domu.
Jest czysto, jasno, będzie mi tam dobrze.
Zaraz jadę wcześniej do pracy, po drodze wywieźć trochę gratów, przede wszystkim opony zimowe.
Reszta powoli, codziennie coś. Zawsze bliżej końca będzie.
Po południu dentysta, pierwsza wizyta w nowym miejscu. Czyszczenie i kontrola czy coś jest do naprawy.
Rozmowa na temat mostów, potrzebuję dwa, efekt głupoty młodości i strachu przed kanałówka.
Zobaczymy.
Mój mąż właśnie jest na etapie zakładania. Już ma tymczasowy, za tydzień chyba już ten autentyczny. Chciał implanty, ale zęby mu się przesunęły, nie ma miejsca.
Czemu moje poszły w drugą stronę, hehehe.
Trzeba dbać o to co nam zostało, bo nowe nie wyrosną.
Spadam, trzeba się zbierać.
Tak się spieszyłam, że zapomniałam o dwóch zdjęciach, które zrobiłam wczoraj.
Tylko tyle mam.
Dzisiaj jak byłam to taka cisza, spokój, kwitnące azalie, za chwilę będą rododendrony.
Kuchnia z jadalnią, wyjście na taras.
Oraz pokój dzienny z wyjście na balkon
Firany/zasłony zostały po poprzednikach
Ale super mieszkanie! Duże okna, przestrzeń, fantastyczny taras, zieleń i kominek w chłodne dni. No czego chcieć więcej. Mogę tylko pogratulować
Mieszkanie piękne,przestronne. Na pewno będziesz zadowolona mieszkając w nim
Dzięki dziewczyny.
Obym się nie zasiedziała za długo.
Niedoskonałości i braki potrzebne, żeby tęsknić za domem.
Dzisiaj kolejna tura wywożenie.
Nie pakuję samochodu na maksa, nie chce mi się zamykać pudełk, ciągle gdzieś coś wystaje, tak, aby tylko przewieźć. I tak nie mam rano czasu na zbyt długie wypakowywanie.
Witam środowo ![]()
Wtorek minął intensywnie i nie było czasu na Kawiarenkę, ale dziś już powinno być spokojniej. Co prawda, jak tylko wypowiadam takie słowa, to zaraz pojawiają się niespodzianki ![]()
Wczoraj szukałam intensywnie szafek do łazienki. Moja jest bardzo mała i żeby tam coś postawić, to trzeba się naprawdę "nagimnastykować". W internecie znalazłam coś, ale nie ufam tym zdjęciom. Jednak muszę zobaczyć na żywo. Tym sposobem wszystko ciągle jest w zawieszeniu. Kiedyś wchodziło się do sklepu meblowego a teraz wystawiana jest ta najbardziej ekskluzywna ekspozycja i to raczej do większych mieszkań. Jak chce się zobaczyć małą szafkę, to odsyłają na stronę producenta.
Dziś rano był szron na dachach, ale zapowiadają przez cały dzień piękne słońce.
A jak u Was?
Miłego dnia
A to jak zawsze, chcesz, aby było sprawnie i szybko, bez problemów, to zawsze coś tam się urodzi.
Sklepy ograniczają powierzchnię (znaczy nie muszą jej rozwijać), a klientów odsyłają online.
Do mnie wymiary nie przemawiają, muszę zobaczyć na żywo, nie obrazek w internecie. Już nie raz kupiłam za duże, za małe, bo cyfry nie dawały obrazu. W przypadku tzw drobnicy. Jak większe to każę mężowi sprawdzać.
Dobrze, że w Stanach procedura zwrotu jest prosta.
Dzisiaj połowa miesiąca, nie wiadomo kiedy.
Z dzieciakami całe dnie na dworze.
Wczoraj była akcja.
Najpierw zobaczyliśmy gościa ze statywem, robiącego zdjęcia. Akurat przewijałam Malutką z dwójki, nim skończyłam gościu już schodził w dół.
Za chwilę wyszłam sprawdzić czy już wystarczająco ciepło na dworze (cyferki tempetatury nie przekładają się na odczuwanie), stanęłam oko w oko z dronem. Śmieszne uczucie.
Jak mały zobaczył, od razu wyszliśmy patrzeć gdzie i jak lata.
Tak jak myślałam, pracodawcy potem potwierdzili, to były zdjęcia gościa zajmującego się ogarnianiem terenów na zewnątrz. Mogli powiedzieć rano...
Smakosiu jak kuchenka gazowa u rodziców?
Pytasz o kuchenkę...szczęśliwie podłączona i działa, ale całość trwała dwa dni. Połówek zrobił to mocowanie rury gazowej a monter kuchenki przyjechał na drugi dzień przed godz. 21-ą i dokończył to, co było opłacone. Tak się spieszył, że nie zabrał opakowania i całej reszty styropianów, folii itp. Ale nic to, grunt, że kuchenka działa. Piekarnika jeszcze nie wypróbowaliśmy. Dziś pojadę do rodziców, to odpalę go żeby się trochę "przepalił", bo tam pewnie na początek jakieś zapachy będą więc dla bezpieczeństwa trzeba go użyć "na sucho".
Żeby całkiem zniwelować zapach ''nowizny'' należy solidnie namoczyć suche kromki chleba wodą ,włożyć do brytfanki i do piekarnika przepalić. U mnie stosowane za każdym razem jak wymieniam piekarnik, a zdarzyło się to już 3x Polecam sposób
Witam czwartkowo ![]()
Poranek pochmurny i chłodny - nic nowego
Ale powiem Wam, że przyroda się nie poddaje i zaczyna udawać, że jest ciepła wiosna
Drzewa pięknie nabierają zielonego koloru. Widać już maleńkie listeczki. Najpiękniejsze są te drzewa, które kwitną drobnymi różowymi i białymi kwiatkami. A kwiaty magnolii jakie już ogromne! Jest co podziwiać. Ciekawe jaki będzie maj...?
Wczoraj pojechaliśmy do sklepu meblowego i oczywiście nie było nic typowo do łazienki, co by się u nas zmieściło, ale... Połówek wpadł na pomysł żeby sprawdzić czy są wąskie i płytkie komody. No i okazało się, że jedna będzie się nadawać. Jako, że to do łazienki, to będziemy musieli pomalować specjalnym, bezbarwnym zabezpieczającym przed wilgocią lakierem. Przyjechaliśmy do domu i zrobiliśmy jeszcze raz dokładne pomiary i wyszło na to, że zostaje jeszcze 0,5 cm "luzu" więc powinna się wpasować. Tak więc dziś Połówek pojedzie i kupi. Cieszę się, bo wreszcie można będzie wszystko pomieścić a nie upychać to tu, to tam.
Wczoraj też szukałam jeszcze prezentu dla taty, bo za tydzień ma imieniny. Potrzebował dresowych spodni i na szczęście znalazłam. Dzień zleciał jak szalony. Wieczorem zjadłam porcję lodów i poszłam spać
Ot i po środzie.
A dziś zero gotowania, bo idziemy do rodziców i wymyśliliśmy, że zamówimy sobie coś z kuchni wietnamskiej. Rzadko jadamy takie dania więc będzie coś dla odmiany i zaoszczędzimy trochę czasu.
Fajnie, że jutro piąteczek. Muszę tak zagospodarować sobotę żebyśmy mieli ten dzień dla siebie, bo w niedzielę Połówek wyjeżdża.
Póki co jeszcze parę godzin pracy więc trzeba się brać ![]()
Dobrego dnia ![]()
Dopisano 2026-4-16 12:1:25:
Właśnie Połówek zadzwonił ze sklepu meblowego, że ta nasza komoda (szafka) jest, ale tylko żeby sobie na nią popatrzeć. Ot co! Musieliśmy zamówić i dotrze za 2 lub 3 tygodnie
To ile będzie czekać w sklepie Wasza szafka?
Kiedy Połówek planuje przyjechać?
Dzisiaj ledwie żyje, całą noc się "pakowałam " we śnie.
Może nawet nie we śnie, tylko co chwilę się budziłam i myślałam co jeszcze do zabrania, do spakowania.
Plany odnośnie kanap się zmieniają u nich co chwilę, ale ogromny narożnik już pojechał tam.
Rama do mojego łóżka już stoi, drugie dzisiaj zorganizują.
Ekipa sprzątająca tez dzisiaj będzie.
Ja zaraz ruszam na gimnastykez dzieciakami.