Witam w nowym miesiącu ![]()
Zaczyna się wrzesień... Czy ten miesiąc z czymś się Wam kojarzy...? Dla mnie ma dwa oblicza. Z jednej strony nostalgia, bo to takie realne pożegnanie lata, a z drugiej... Zawsze można znaleźć coś, co będzie nas cieszyć.
Nadchodzi czas kiedy w domu bardziej pachną jabłka w szarlotce, kiedy na swoją kolej czeka obok piekarnika dynia a zaraz za nią w kolejce seler, który zamieni się w pyszny pasztet. Ot, jesienne, kulinarne możliwości. A jest ich przecież dużo więcej. Dla mnie to również czas na "odpalenie" świeczek, które robią przytulny nastrój gdy zbyt wcześnie robi się za oknem ciemno albo ponuro. Co by nie mówić, to tak naprawdę każda pora roku czy złota, czy biała czy zielona, to część naszej codzienności i najważniejsze w tym wszystkim jest to, żebyśmy mogli cieszyć się nią w zdrowiu i z dobrą energią. Pięknego, kolorowego września dla wszystkich!
Witaj nasza Kochana ''Wrześnióweczko'' ![]()
Jak miło Cię powitać w tym letnio jesiennym miesiącu ![]()
Z czym mi się kojarzy wrzesień? Dziś przede wszystkim z wybuchem II wojny światowej..1 dniem szkoły ,z jesienią,no i z urodzinami mojego synka
Wkrótce skończy 25 lat. Ciężko mi w to uwierzyć,ale to prawda
Niesłychane jak ten czas szybko leci. Zdecydowanie za szybko.
U nas jeszcze lato,ale klimacik coraz bardziej jesienny. Wietrzyk już bardziej chłodny,ale mnie to oczywiście bardzo odpowiada. Córka mówi,że jej zimno,aj ci młodzi dzisiaj ![]()
Wspominasz o szarlotce,o tak u nas to była podstawa jesiennego stołu,podobnie jak drożdżowe ze śliwkami. W sumie nic się nie zmieni,poza tym,że ja nie będę już jeść. W każdym bądź razie sam zapach to już jest coś,zawsze przywołuje najlepsze wspomnienia. Kocham wrzesień
"Wrześnióweczka" brzmi jak nazwa jakiegoś alkoholu
No normalnie nie wiem czemu mi się tak skojarzyło
A! Już wiem! Wiśnióweczka
Haha ,niezłe skojarzenie,w ogóle by mi to do głowy nie przyszło ![]()
Wrześnioweczka.
Mocny alkohol destylowany, chyba najbardziej nasza wódka z ziemniaków by pasowała razem z wrzosem i miodem spadziowym (destylowane razem, nie dodawane po do wódki). Takie coś przyszło mi do głowy. Ciekawe jak by smakowało.
Mocne destylaty na ziołach, chwastach itp są super, próbowaliśmy we Francji.
Oooo proszę! Tak się rodzą pomysły! Może ktoś się pokusić i zrobi...?
No to jesteśmy we wrześniu.
Poza szkołą, wojną wrzesień najbardziej kojarzy mi się ze śliwkami.
I niestety z osami, które wtedy mają największy okres aktywności. I z rezygnacja. Przez osy właśnie śliwki były rzadko u mnie, bo mąż uczulony, wielka panika, gdy latają obok.
Choć u mnie jeszcze tropikalne temperatury, to czuć już jesień.
Przez tydzień zrobiło się ciemniej na zewnątrz, dzień wstaje później. I mimo, że tempetatura taka sama, te 20 kilka stopni to już chłód wczoraj ciągnął po nogach.
Dziewczyny, mam propozycję, że jak będziemy coś pichciły a będzie do tego przepis, to wklejajmy linki tutaj w wątku Kawiarenki. Co Wy na to?
Jestem jak najbardziej za
Czasem wstawiałam link jak coś robiłam i wg mnie jest to godne polecenia
Witam środowo ![]()
Ładny poranek. Wczoraj padało więc dziś tylko 13 stopni, ale szło się bardzo przyjemnie. Jak wychodziłam z domu, to patrzyłam na księżyc i było jeszcze ciemnawo a jak doszłam na miejsce, to już świeciło słońce
Tradycyjnie kiedy idę myślę sobie o różnych sprawach i nagle oświeciło mnie, że wczoraj minęło 35 lat pracy w jednym i tym samym miejscu. Niesamowite. Kiedy to zleciało
Kiedy tu przyszłam, byłam zawstydzona, "zielona" i trochę przestraszona. Ile się zmieniło przez ten czas, to aż nie do wiary.
Wczoraj byłam u rodziców więc powrót do domu był dopiero wieczorem. Załapałam się na ulewę.
Czas na herbatę z cytryną. ktoś jest chętny?
Dobrego dnia
U mnie gotowanie z linków to tylko w weekendy, reszta to z głowy, aby było szybko.
Warzywa z kurczakiem z patelni, sałatki na zielonej sałacie, kurczak z steam airfryer, ryby i krewetki, zupy ze słoika, kończenie weekendowej twórczości. I okazuje się, że brakuje mi kilku dni, żeby zjeść to na co mam ochotę. Ale mogę zrobić zdjęcia z tego co wymodze.
Goplana jak wyniki? Wypuścili Cię ze szpitala - chyba, że gdzieś mi umknęło, bo nie widziałam informacji.
W pracy cisza, choć roboty więcej. Bo inaczej jeszcze więcej w postaci sprzątania.
My nie mamy za dużo czasu, bo ona idzie wcześniej spać, żeby wstać na odbiór ze szkoły.
Ale teraz mam chwilę w ciszy dla siebie, gdy śpi.
Wiecie, że już rok minął jak jestem tutaj. Nie wiem kiedy.
Jutro mąż przyjeżdża, ale się cieszę.
I wspólny wyjazd.
Oby pogoda nam nie pokrzyżowała planów, bo sporo planów zewnętrznych.
I chyba rodzi mi się w głowie motyw przewodni na przyszły rok - kajaki, tubing oraz jazda po wertepach. Dla męża może jeszcze rafting, ja się nie odważę.
Wszystko w zasięgu 1.5 do 2 godzin jazdy, praktycznie w każdą stronę.
Tak ,do domu wyszłam w poniedziałek z zaleceniami. Leki + insulina na noc ,przynajmniej na razie. Wszystko będzie zależało jak mi się będzie normalizował cukier.
Witam czwartkowo ![]()
Pogoda w kratkę. Pewnie dziś zaliczę deszcz, ale może będę miała szczęście...? ![]()
Wczoraj po powrocie do domu telefon za telefonem i czas zleciał. Miałam niestety odrobinę po terminie łososia wędzonego więc musiałam szybko zjeść. Na szczęście był smaczny. Ogólnie nie przepadam za wędzonkami, ale wyjątkowo smakuje mi ten łosoś Bio z Biedronki. Nie jest przesolony i nie ma teka intensywnego zapachu. Tak więc połączyłam go z surówką z pomidorów, papryki, słodkiej cebuli i ogórka zielonego. Smacznie wyszło. Na dziś mam żółtą fasolkę szparagową. Tradycyjnie z masłem i bułką tartą. Tak smakuje mi najlepiej.
Za dwa tygodnie zaczynam urlop. Tak się cieszę
Już kupiliśmy wszystkie, ważne bilety czyli lotnicze i moje na przyjazd do Połówka. Mieszkanie i samochód zarezerwowane więc zaczynam odliczanie ![]()
Goplano, czujesz jakąś różnicę biorąc teraz te leki?
No nic, trzeba brać się do pracy.
Komuś herbaty z cytryną? ![]()
Dobrego dnia
Początkowo słabość ,a teraz już coraz lepiej. Mam nadzieję ,bo jadę na wycieczkę do Przemyśla o której kiedyś wspominałam. Będę do niedzieli.
Oooo to fajnie. Trochę się oderwiesz od codzienności. Życzę pięknych wrażeń i pogody.
Goplana życzę powodzenia na wycieczce w namiastce diety. I oczywiście wrażeń.
Czytałam o tej insulinie, ale myślałam, że to było w szpitalu, a nie do domu.
W moim domu zamieszkała Adela, co jeszcze nie jadła kolacji. Swoją drogą pamiętacie film? Ja chyba bardziej tylko tytuł i roślinę.
To była rosiczka.
Moja to jest mucholowka czy jakoś tak..
Ale i tak będzie Adela. Lubi mięso i nie lubi minerałów- woda destylowana lub z odwróconej osmozy.
Muszę ją wystawić na dwór, znaleźć miejsce, gdzie wiatr je nie zwieje a słońce wygrzeje. Żeby miała co jeść, hehehe.
Oto moja Adelcia.
Dzięki. Mam nadzieję się nieco oderwać od codzienności,nie mniej jednak diety musze przestrzegać. Zjadłam na podwieczorek jabłko i po 2 godzinach cukier prawie na 160. Trzeba strasznie uważać co się je. W szpitali dawali pół. Wiedzieli co robią. A insulina nocna,żeby wyrównać cukry. W grudniu kontrola i wtedy ewentualnie odstawią. Wszystko będzie zależało jak wypadnie hemoglobina glikowana.
Adelcia super
Wszystkie węglowodany mają wpływ.
Nie wszystkie jednakowo, u każdego inaczej.
Syn kuzynki, teraz to już ponad 30 letni facet, ma cukrzycę od dziecka, był na pompie insulinowej, jak jest teraz to nie wiem.
I pamiętam dyscyplinę 9 latka, wszystko na wagę, dokładnie wyliczone.
Trzymam kciuki.
Zapisuj co jesz, wtedy ustalisz ile czego zjadasz. Pamiętaj, że warzywa to też węglowodany.
Piątek, piąteczek, piąteluniek ![]()
Szaro, buro i wilgotno. Deszcz nieunikniony. Trochę szkoda, że akurat dziś. Umówiłam się z koleżanką. Jadę do niej, bo ma śliczny, pełen kwiatów ogródek i chciała się nim pochwalić i miałyśmy w nim posiedzieć, ale skończy się na szybkim podziwianiu i siedzeniu w domu. Trudno - deszcz jest potrzebny więc nie ma co marudzić.
Wczoraj zjadłam głęboki talerz fasolki szparagowej. Kiedy ją gotowałam, to pomyślałam, że przegięłam i nie zjem takiej ilości. I co? Wciągnęłam z przyjemnością
Muszę częściej kupować póki jest sezon, bo nie dość, że zdrowa, to na dodatek taka smaczna
Dziś wpadnę do domu tylko na chwilę więc nie będzie czasu na normalny obiad. Usmażę sobie dwa jajka z pomidorem i też będzie dobrze.
Zakupy weekendowe mam zrobione - indyk w galarecie, twarożek, warzywa i kalafior. Jak dla mnie wystarczająco.
W pracy zapowiada się spokojny dzień. Prawie nikogo nie ma. Jestem ja i kolega w pokoju obok. Super! Jedyny minus, że wtedy czas powoli moja. No właśnie - dlaczego w domu tak szybko ucieka a w pracy się dłuży ![]()
OK, czas zrobić drugą herbatę. Jak zawsze z cytryną. Częstujcie się ![]()
Dobrego dnia
Wolny piątek. I wczoraj krótko w pracy, do 12.30.
Mnie w pracy czas się nie dłuży, w sumie to przychodzę i wychodzę, pomiędzy przelatuje. Ale gdy mam wolne to czas leci z prędkością światła.
Boję się o pogodę na wyjeździe, szczególnie jutro, potem zresztą też, jak będzie burza, wyciąg nie będzie działał. A może burza będzie taka chwilowa, z oknem na sucho w czasie, gdy będziemy. Potem zwiedzanie kopalni, tam nie powinno na głowę padać.
Adelcia wczoraj zjadła komara, posiedziała na słońcu, było 38 stopni na dworze.
Zaraz się zbieram, trzeba ogarniać świat domowy, a raczej zewnętrzny, znaczy zakupy na przyszły tydzień, myjnia i tankowanie. Pół dnia zejdzie. Po południu podlewanie
Wczoraj widzieliśmy ją w akcji.
Chodził sobie jakiś robaczek, tak ze dwa centymetry. Wszedł do paszczy i paszcza się zamknęła.
Mówiłam do męża- leć po aparat, będziemy mieli dokument. Nie zdążył się nawet ruszyć i było po wszystkim.
Witam sobotnio ![]()
Pogoda w kratkę. Wczoraj nagle zerwała się wichura i lunęło tak, że aż strach było patrzeć. Ja niestety wtedy musiałam wyjść, ale stwierdziłam, że zamelduję, że się spóźnię i odczekam. Wróciłam późno ze spotkania z koleżanką więc piątek zleciał. Jadłam u Niej ser (chyba hiszpański) z pesto. Wiem, że bywają takie w Lidlu, ale nie kupowałam, bo nie lubię sztucznych dodatków. Ten jednak jest naprawdę bardzo smaczny. Ma w składzie barwnik i azotyn sodu, ale czasem można się skusić na trochę mniej prosty skład.
Pełno liści na moim trawniku. Powinnam już zgrabić, ale skoro ma padać, to pewnie będzie wiatr i jak wszystko ogarnę, to i tak zaraz nie będzie efektu więc odpuszczę.
Póki co pranie, kawa i chwila relaksu.
Dobrego dnia
Poranna kawa. Potem śniadanie i w drogę.
Oby pogoda pozwoliła nam zrealizować co zaplanowane.
Myśmy przywozili sery z Holandii. Jeden był z pesto, w zestawie. Szok jaki dobry, bo bym sama chyba nie kupiła.
Nie wiem po co w serze sól peklujaca, ona tam nie ma nic do roboty, nie jest potrzebna.
Ma na celu zabezpieczanie mięsa przed rozwojem bakterii i tyle.
Wycięli moją prywatność. Na zlecenie operatora energii. Powycinali haszcze i drzewa przecięli tak, aby nie dotykały linii energetycznej. Zrobił się prześwit do drogi, teraz widzę szkołę i samochody. Dziwnie jest.
Ale wszystko posprzątali, gałęzie zmielili, pocięte pnie poskładali w kopce (nie wiem czy je zabiorą czy są dla właściciela gruntu).
Pracowali od rana do popołudnia tylko na tym co jest moim terenem. Dużo roboty.
Trzeba się brać za to co konieczne. Spadam.
No to pogoda napędziła nam stracha.
Prawie całą drogę, ponad dwie i pół godziny było ładnie. Na koniec robiło się coraz bardziej na deszcz, żeby na ostatnich milach rozpętała się burza. Było ciemno jak w nocy, ciężki deszcz. Jakieś 20 minut. Jak dojechaliśmy, to jeszcze w kurtkach przeciwdeszczowych wychodziliśmy, potem już były niepotrzebne.
Wyciąg przez deszcz i być może powtórkę miał opozniona godzinę startu.
Ale potem się wypogodziło.
Co mieliśmy tam zobaczyć, wszystko się udało.
A potem kopalnia i muzeum - budynki z dawnych osiedli górniczym, wyposażone jak to kiedyś wyglądało. Po kopalni przejażdżka mini ciuchajka, mieliśmy super przewodnika, śpiewał, żartował, dawny pracownik kopalniany.
A potem obiad w japońskiej restauracji. Wybraliśmy hibachi dinner. Generalnie jedzenie było dobre, rewelacyjny ryż, którego była tona, obsługa miła. Do tego zupa cebulowa oraz sałatka z sosem imbirowym.
Tyle, że ceny z menu były inne niż te na rachunku. Nie lubię jak mnie ktoś okrada, nawet jak to jest niewielka suma.
Zwrocilismy uwagę, głupio się tłumaczyli, ale oddali kasę.
Jeżeli nie masz wydrukowanego nowego menu, naklej kartkę z nowymi cenami. Inaczej to oszustwo i kradzież.
Zobaczymy jak pogoda dzisiaj. Na tą chwilę wygląda spokojnie. Ale wczoraj też miało tak być, burza wczesnym porankiem, która przeniosła się na 11.
Kilka zdjęć dla Was
Fajnie, że udało się Wam zrealizować wszystkie plany. Ta jedna fotka ze słońcem centralnie nad czubkiem budynku (kościoła?) jest świetna ![]()
Też nie lubię gdy ktoś ma mnie za głupka i dając rachunek liczy, że się nie zorientuję. Sama daję napiwek, ale nie w ten sposób.
Witam niedzielowo ![]()
W piątek była wielka ulewa, w sobotę jakaś zwariowana aura - słońce na zmianę z deszczowymi chmurami. Byłam jakaś rozdrażniona i nie umiałam się cieszyć z tego dnia. Na szczęście dziś już jest lepszy dzień.
Dziś nietypowy obiad, bo naleśniki z jabłkiem. Rzadko je smażę, bo staram się nie jeść dużo mąki, ale była ochota więc czasami trzeba sobie robić małe przyjemności ![]()
Dobrego dnia
Witam poniedziałkowo ![]()
Startujemy z nowym tygodniem.
Poranek pogodny, ale na termometrze było zaledwie 10 stopni. Mocno się odczuwało ten chłód. Ja się cieszę, że minął weekend. Serio. wyjątkowo się cieszę, bo to oznacza, że już jest trochę bliżej do urlopu. Odliczam dni z utęsknieniem.
Dziś jadę do rodziców więc tradycyjnie powrót do domu będzie wieczorem.
A teraz czas na śniadanie, póki mam jeszcze spokój w pracy. Dziś twarożek z papryką i ogórkiem. Pieczywo nie będzie, bo wczoraj się najadłam naleśników i dla równowagi odpuszczę sobie mąkę ![]()
Dobrego startu w nowy tydzień
Witam w nowym tygodniu
Już jestem.Wczoraj po 22-ej wróciliśmy do domu. Wrażenia super. Chodzenia non stop,ale nie miałam żadnych zakwasów,za to dobry sen
Próbowałam zdjęcia wstawić,ale niestety z nowego telefonu jeszcze nie potrafię i wszystko mi się skasowało. Podobnie zresztą było w lipcu jak byłam nad morzem. Muszę nad tym popracować. Pogoda dopisała,było po prostu wspaniale
Oooo jak super jest przeczytać, że wróciłaś taka zadowolona. To nagroda za ostatnie stresy związane z badaniami. No i jeszcze do tego okazało się, że masz kondycję. Brawo!
W pierwszy dzień byłam troche słaba,ale wystarczyła dobra kawa w kawiarni podczas przerwy i poczułam się o wiele lepiej. A oto kilkanaście fotek wysłanych z laptopa
Trzeba przyznać, że urokliwe miejsca. Fajnie, że wszystko się udało i mogłaś nacieszyć oczy a przy okazji oderwać się od codziennych obowiązków.
Goplano jak dobrze, że miałaś udany, intensywny wyjazd.
Smakosiu, ciesz się na nadchodzący wyjazd.
My mieliśmy dzień pełen wrażeń, spacer pod mostem. Bałam się okropnie. Ale nie było źle. Widoki zawierające dech w piersi. W połowie drogi siedzieliśmy na kładce, z nogami w dół.
Druga część dnia, rejs po rzece, pod mostem nie doszła do skutku, bo statek się popsuł, z grupą przed nami.
Nie wiedzieli na którą naprawią. Przełożyli nam rejs na dzisiaj.
Za to wczoraj pojechaliśmy na punkt widokowy. Z widokiem na wymarle miasteczko górnicze, w którym byliśmy kilka lat temu.
Dzisiaj już czas do domu, ja do swojego, mąż do naszego. Koniec świętowania.
Kilka zdjęć dla Was.
Ale mieliście piękne widoki! Tylko pozazdrościć.
Tak,miałam fajny wyjazd,ale widzę,że Ty jeszcze lepszy. Super zdjęcia
Tego się nie da porównać. Bo każdy wyjazd jest fajny, nie ma znaczenia gdzie, jeżeli mamy z niego pozytywne wrażenia potem.
Ja nie czuję parcia na egzotyke, choć to nie znaczy, że bym nie pojechała, o ile będzie pasowało do naszego stylu wypoczynku. Byle tylko czas był z gumy, hehehe.
West Virginia to takie trochę polskie Bieszczady, stan pośrodku niczego poza górami i rzekami.
Kiedyś relatywnie bogaty poprzez kopalnie, teraz bieda aż piszczy.
I tak jest lepiej niż kilka lat temu, w pandemię. Teraz wszystko opiera się na tym co posiadają- piękno przyrody latem a zimą sporty zimowe.
Witam wtorkowo ![]()
Fajny poranek, pogodnie a nawet słonecznie. Spacer zaliczony i energia jest ![]()
Kawę wypiłam w domu. Teraz czas na druga herbatę.
Plany bliżej nieokreślone, bo uzależnione od tego czy będę miała gościa. Jak nie przyjdzie, to może wreszcie wezmę się za ogarnięcie trawnika, bo już jest tyle liści, że aż się prosi żeby coś z tym zrobić.
Na śniadanie razowa kanapka z żółtym serem i czerwona, surowa papryka. Lubicie zajadać paprykę? Ja mogę jeść przez cały rok, ale bywa czasami tak, że papryka ma dziwny zapach i nie wiem o co chodzi. Niby świeża a ten aromat jest jakiś...sama nie wiem. Może to zależy od gatunku...?
Częstujcie się - herbata w dzbanku.
Dobrego dnia
No i laba się skończyła.
Wczoraj wyjechaliśmy później niż myśleliśmy, mąż dotarł do domu przed 22.
Ale było warto.
Rejs był super, małą, na 5 osób motorówka. Wrażenia lepsze, bo na statku dach by zasłaniał widoki, szczególnie, gdyby przypadło miejsce w środku.
Wczorajszy statek zepsuł się, jak pisałam. Ludzie siedzieli na wodzie przez półtora godziny, nim ich scholowali. Statku nie udało się naprawić wczoraj. Przykro dla firmy, która obsługiwała atrakcję, stracili zarobek, a to zaraz koniec sezonu.
Za jakiś tydzień czy dwa, przez około 6 tygodni tam będzie wielka impreza raftingowa. Spuszczą wodę z tamy, przełomy na rzece będą miały ogromną prędkość i siłę. Na to wydarzenie zjeżdżają się ludzie z całego świata.
Ja się na rafting nie piszę.
Ja się bałam, że statek będzie się przedzieral przez te uskoki wodne, ale zawrocilismy nim rzeka nabrała tempa.
Ja bardzo lubię paprykę i doprawianie paprykowe.
Nie lubię rozgotowanej, wtedy musi być zmiksowana. Jak gotuję coś z papryką, to jest to ostatnie dodawane warzywo, po cukinii nawet. Żeby pozostała jędrna.
Jak robię faszerowana, to w zasadzie jest to tylko zapiekanie do stopienia sera, farsz jest przygotowany wcześniej, tak aby nie potrzebował pełnej obróbki cieplnej.
Kilka zdjęć dla Was.
Te domki na brzegu to chatki wędkarzy, bez wody, prądu. To jest wieczysta dzierzawa od kolei, nie można sprzedać, nie można wynająć. Są przekazywane z pokolenia na pokolenie, ciągle remontowane, utrzymywane.
Linia kolejowa przebiega zaraz za brzegiem rzeki.
Mieliśmy okazję jechać wzdłuż długiego pociągu.
Oj, jak fajnie mieliście. Woda spokojna więc można się rozkoszować widokami i pogodą.
Rafting, to nie moja bajka. Ja nie jestem odważna. Poprzestanę na kajaku. Mi to wystarcza
Mnie też kajak wystarczy.
Nie widzę sensu płacenia za coś, gdy z góry wiem, że będę się bała i korzystała z zamkniętymi oczami. Nie muszę.
Są wyjątki- gdy mam ochotę wielką spróbować. Choćby jak ten most.
Z kajakami to jest ze mną dziwnie. Generalnie bardzo lubię. Ale za każdym razem jestem jakbym nigdy w życiu nie siedziała w kajaku. Mam problem z opanowaniem sterowania, nawet jak się rozkręcę, to następnym razem i tak nie pamiętam.
My ciągle myślimy o kupieniu kajaków. Tyle, że jest tyle innych rzeczy, które byśmy chcieli robić, zawsze schodzi to na dalszy plan z obawy, żeby nie okazało się, że to kolejny, ogromnych rozmiarów grat do przechowywania. A nawet dwa.
Ewentualnie uczucie przymusu, że skoro masz, to nie ma wyjścia, trzeba używać.
Coś jak przywiązanie do domu wakacyjnego.
Doskonale Cię rozumiem. Połówek wymyślił ostatnio, że może byśmy kupili takie kajaki do pompowania. Wrzucasz do auta i wyciągasz, jak jest potrzebny, ale... W naszym przypadku, to będzie raz w roku o ile dopisze pogoda. Nie ma sensu kupować czegoś, co można wypożyczyć, jeśli jest taka potrzeba. Co innego jak ktoś korzysta bardzo często. Ze sterowaniem nie radzę sobie przez jakieś 10 minut. Też od początku się "uczę". Mam klasyczny objaw mylenia prawej i lewej strony
Przy okazji mamy z tego niezły ubaw. W sumie mylenie stron, to u mnie standard i to przy wielu innych okazjach. Na szczęście nie jestem kierowcą
Wracając do kajaka. Lubię sterować, bo siedząc z przodu mam poczucie, że nic mi nie zaburza przestrzeni. Lubię narzucać tempo. To jest tak, jakbym nie mogła się doczekać tego widoku, który jest przed nami. Natomiast nie lubię tego, co "nakręca" Połówka czyli jakieś przeszkody, noszenie kajaka, wsiadanie, wysiadanie i nagłe prądy. To mi zaburza spokój chwili i odrywa od chłonięcia natury. No ale takie są uroki pływania kajakiem więc nie da się tego ominąć.
Wspomniałaś o domu wakacyjnym. Z jednej strony fajnie by było mieć takie miejsce a z drugiej tak, jak napisałaś, to nas"przywiązuje do miejsca". Jest tyle nowych kierunków, że życia człowiekowi nie starczy żeby się nimi nacieszyć
Witam środowo ![]()
Dziś dość ciepły poranek (18 stopni) .Niestety nie mogłam zrobić spaceru, bo jadę do rodziców i wiozę dla Nich sporo różności więc taszczyłam do pracy ciężką torbę. Szkoda, bo pewnie takich ciepłych poranków już niewiele albo i wcale...?
Wczoraj ogarnęłam ten swój przybalkonowy ogródek. Ale tych liści naleciało! Normalnie zgrabiłam cały, wielki worek, taki po ziemi. W sumie przyjemnie się to robiło, bo było ciepło. Nie chciało mi się robić obiadu, bo już było późno więc zrobiłam sobie zestaw do podjadania czyli pieczona dynia, rukola, jajko gotowane i pomidorki koktajlowe.
W Lidlu kupiłam ładną paprykę, bo była w promocji, ale kiedy ją wkładałam do lodówki zrozumiałam, że na tym muszę zakończyć kupowanie, bo przecież niedługo wyjeżdżam
Czas wyjadać to, co jest. Co prawda zostało jeszcze 8 dni, ale będą dość intensywne więc też mało czasu na pichcenie.
Dziś dzień u rodziców więc powrót do domu wieczorem.
A jak Wasze plany?
Goplano, kiedy masz kontrolną wizytę u lekarza?
Dobrego dnia
W grudniu,tuż przed świętami wizyta. A kilka dni wcześniej muszę porobić badania które mi zlecił. Zobaczymy jak będzie.
U nas w tej chwili 23 stopnie ,a wczoraj 29. Było gorąco choć jesień już coraz bardziej widoczna poprzez opadające liście i pajęczyny. Prawdziwe babie lato
Dzisiaj wcześniej do pracy, muszę zawieźć towarzystwo do szkoły.
Zastanawiam się nad dłuższym spaniem i śniadaniem w pracy. Malutka źle je, może to by jej pomogło, towarzystwo.
Goplano rejs nie był długi, bo to motorówka. Widoki plus radość z prędkości i wiatru na twarzy. Trwał 30 minut (może tym większym statkiem byłby dłuższy). Było na tyle fajnie, że przez myśl mi przeszło kupić motorówkę (to jeden z zakupów męża, który chciałby mieć, ja nie wyrażam zgody, bo przechowywanie, ubezpieczenie, przeglądy, naprawy, prościej wynająć kiedy potrzeba, do tej pory jeszcze nie wynajęliśmy ani razu).
Smakosiu lewo prawo to podobno problem kobiet.
Moja siostra kiedyś w taksówce powiedziała do kierowcy, będąc prawie pod blokiem, żeby skręcił w lewo. Konsternacja- bo w lewo była glinianka. Ona nie zastanawiając się- w to drugie lewo. Do dziś się śmiejemy z tego.
Ja wiem, które jest lewo i prawo, tylko nie umiem tego nazwać pod presją pytania, muszę chwilę pomyśleć.
W samochodzie, jako kierowca nie mam najmniehszego problemu z jazdą.
Gorzej z tylowaniem, bo nie umiem sobie wyobrazić jak skręcają koła. Tak samo jak na kajaku, nie widzę w wyobraźni efektu końcowego, a to daje zapominanie przed następnym razem.
Spadam do pracy, samo się nie pójdzie
Ja normalnie wiem, która to lewa, a która prawa strona
Jednak jak trzeba szybko nazwać, to potrafię powiedzieć odwrotnie. Tak mówią, że to przypadłość, która pojawia się często u kobiet.
Witam czwartkowo
I deszczowo. Pada u Was? Bo u nas całą noc do teraz. Jesiennie przyjemnie ![]()
Może jestem dziwna,ale lubię taką pogodę
O,ktoś dzwoni do drzwi. To na razie
Witam czwartkowo ![]()
Chłodny poranek, ale nie pada - jest dobrze ![]()
Wczoraj dzień zleciał w mgnieniu oka. Byłam jakaś padnięta i zasnęłam o 20.30. No normalnie niesamowite. Pomyślałam, że wskoczę do łóżka żeby nogi wreszcie odpoczęły i wtedy poczułam, że oczy mi się zamykają i nie ma zmiłuj - poduszka i spanko.
Dziś mam dużo energii i jak się uda zgrać wszystko czasowo, to posprzątam kąty w mieszkaniu żeby już mieć czysto na weekend. Chyba będę miała gościa, ale pewności nie mam więc taka to moja organizacja dnia. Czasami inaczej się nie da. W pracy mam dość spokojny czas. No i super, bo skoro planuję dwa tygodnie urlopu, to trzeba zrobić niektóre rzeczy z wyprzedzeniem żeby potem nie mieć zbyt dużego zamieszania.
Dziś na obiad fasolka szparagowa z masłem i bułką. Na jutro zaplanowałam sałatkę z buraków, fety, cebuli i rukoli.
Tradycyjnie zostawiam dla Was herbatę z cytryną.
Dobrego dnia
Zobaczcie jaki cudak był u mnie w domu wieczorem.
Ciekawe co to.
Do rana zniknął, ciekawe czy Adela zjadła.
Zaczyna się pełny plan ze szkołą i zajęciami dodatkowymi, codziennie coś.
Pogoda typowo letnia, powyżej 30 stopni.
Pierwsza tura drzew zaczyna zmieniać kolor, jak liście opadną wtedy przyjdzie właściwa jesień.
Jutro i w sobotę deszcze w prognozie, zobaczymy jak z realizacją.
Dzień się skrócił bardzo. Jest 6.30 i całkiem ciemno. Dziwnie jest z tym.
I już wiem co to.
Candy striped leafhopper. Konik polny w rozmiarze mikro.
Adela-krwiożercza roślina i taki sam tytuł filmu z przed 40 lat. Pamiętam jaka żądna była krwi
Wtedy straszyła ,dziś się wydaje śmieszna
Piątek, piąteczek, piąteluniek ![]()
Witam przedweekendowo
Ciesze się na myśl o wolnych dniach, o porannej kawie na spokojnie i leniwym poranku.
Wczoraj posprzątałam mieszkanie więc dziś tylko małe zakupy i pranie a potem luzik
Co na weekendowy obiad? Nie mam pojęcia. W sumie, to mam ochotę na jakąś zupę. Może ugotuję tą z cukinią, papryką, fasolą, mielonym z indyka i z dodatkiem mleka kokosowego. Ale jeszcze zobaczę. Mam ochotę na coś lekkiego.
Za oknem szaro i ponuro. Gdy wychodziłam do pracy było zaledwie 8 stopni, ale dzięki temu, że nie było wiatru nie czuło się tak mocno tego chłodu. Na weekend zapowiadają deszcz.
Czas na gorącą herbatę.
Dobrego dnia
Ja właśnie taką zupę gotuję,dosłownie,tylko dodałam jeszcze kalafiora i brokuła. Taki jesienny ''śmietniczek''
Witam piątkowo
Nie sposób dziś nie wspomnieć ,że mija 25 od zamachu na WTC.. Pamiętam to jak dziś. Byłam przerażona tym co się dzieje,zwłaszcza ,że 10 dni później miałam wydać na świat syna..Nie do wiary,że już tyle lat minęło,a jakby to było najwyżej z 5 lat temu. Ile się od tego czasu wydarzyło,oj,lepiej nie mówić o smutnych rzeczach.
Pogoda deszczowa i senna. Nawet kawa nie pomogła ![]()
Bez względu na aurę życzę miłego dnia Wszystkim
Zapomniałam o tej rocznicy. Kolega mi rano przypomniał i kiedy sobie uświadomiłam, że minęło 25 lat, to do teraz nie mogę wyjść z tego zaskoczenia. W moim odczuciu, to powinno być jakieś 15...?
Ja też pamiętam 11 września. Byłam na placu zabaw pod blokiem, czekałam na koleżankę z synem. Wylatuje z klatki obok, krzyczy, że wojna.
Poszłyśmy do niej, dzieciaki się bawiły, a my przed telewizorem w strachu.
Piątek, jak fajnie. I pracowity weekend w perspektywie.
Zaczynam mój tradycyjny okres bezalkoholowy, od poniedziałku do Bożego Narodzenia.
Z małymi wyjątkami, które nie koniecznie muszą być zrealizowane (zawsze zakładam z góry ewentualne odstępstwa, żeby mnie nie kusiło).
Do tego trochę restrykcji kulinarnych, muszę ciut zgubić, jakieś 5 kilo, żeby mieć zapas. I żeby mój umysł zaakceptował dobrowolnie ograniczenia. I żeby dowiedzieć się na ile jest to związane ze zmianą figury z powodu wieku.
Powoli mi się w głowie układa, zobaczymy jak z realizacją będzie.