pewnie powinno być 1/2 łamane wyszło przed 1 a nie po
Kama - masa na pewno nie wyjdzie zbyt rzadka. Dlatego są aż dwie galaretki rozpuszczone w maksymalnie 150 ml kawy. Kremówka ubita a jogurty są zazwyczaj gęste - zobacz na zdjęciu - górna masa to masa budyniowa, zrobina na miękkim maśle i zbyt szybko krojony placek.
tobolska - masz rację powinna być ziemniaczana. Dziękuję, Już poprawiam.
Herbatniki układsz na folii (inaczej nie zawiniesz potem, wszystko się rozjedzie, przy próbie przekładania) 3 herbatniki w rzędzie (dłuższymi bokami muszą się stykać), i potem do każdego dokładasz krótszymi bokami po 5 w kolumnie w wersji podstawowej (lub więcej). Łapiesz za folię i formujesz "szałasik" po kolumnach - środkowa kolumna herbatników zostaje, boczne musisz złożyć do zetknięcia się (lub prawie zetknięcia - wszystko zależy od ilości masy twarogowej). Tak "iksowo" wygląda schemat ułożenia herbatników:
1x3 skrajne herbatniki (1 i 3) z kolumn muszą się zetknać przy formowaniu chatki
xxx
xxx
xxx
5xx
Cukier to kwestia gustu - ja zawsze daję go mnie niż w przepisie (ale to mój zwyczaj i nigdy nie wpisuję przepisów w swojej wersji słodkości) - nie lubię przesłodzonych ciast. U mnie gliniasty nie wychodzi - u mojej teściowej też nie - a to od niej mam przepis.
A jeżeli usuniesz białka, dasz więcej jajek to wyjdzie zupełnie inny przepis - inna konsystencja twarogu, puszystość - spróbuj wykonać i wpisz jako nowy przepis
i jeszcze jedno pytanie - na większości dodawanych zdjęć zwierzątka są błyszczące - natomiast nasze są matowe, pokryte białawym nalotem. jak uzyskać połysk - czy trzeba było je zmoczyć jakimś pędzelkiem zaraz po ulepieniu?
Dzieci nie darowały zabawy w lepienie. Kolekcja naszych zwierzaczków jest w galerii.
Mam pytanie - ile można ta masę przechowywać? czy można ją zamrozić - źle rozplanowałam podział ciasta i z połowy porcji zabrakło mi na jasny kolor podstawowy - musiałam dorabiać.
18 ubija sie ze śnieżkami rewelacyjnie, natomiast 30 nie - przetrenowane na własnej skórze, a w zasadzie na własnym 3 bit. Ale to nie jest problemem, bo na trzeci dzień i tak gęstnieje.
pozwolę sobie odpowiedzieć za nutellę - z samego zapachu nie otrzymasz koloru - dajesz go niewielka ilość. Pomarańczowy kolor uzyskasz zastępujać żelatynę galaretką pomarańczową i wlewając czysty rum. Proporcje - ilosć płynów na jedna galaretkę nie może przekraczać pół litra, bo inaczej nie zgęstnieje.
Mój patent na polewę z czekolady jest taki - jak chcę bardzo miękką wtedy biorę dwie czekolady mleczne, pół kostki masła - 100g i 4 łyżki mleka, rozpuszczan na parze, jak chcę mieć taka w sam raz wtedy jedna gorzka, jedna mleczna, jak potrzebna jest twarda polewa (np do babek) wtedy dwie gorzkie.
Moja polewa ma tą zaletę, że nadaje się do ciast kremowych - natomiast nie sprawdza się już na babkach, od których oczekiwałoby się swobodnego trzymania w ręku - a tu nici -ręka cała umazana czekoladą. I nie należy do niej używać palmy - bo wtedy się rozdziela (próbowałam palmę z wielu firm, za każdym razem efekt ten sam).
Bo i przepis nutelli był inspiracją - aczkolwiek nie wykorzystałam z niego nic. Cieszę się, że smakował
ja wole masę karpatkową delecty, ale musi być ta do gotowania, a nie błyskawiczna - dr oetckera mi nie smakuje. Ale równie dobrze to może być dowolna masa budyniowa - na samych budyniach czy z dodatkiem żółtek. natomiast nie polecam proszkowej polewy delecty - miałam raz i wyrzuciłam. A u nutelli brakowało mi jednego placka - stąd moja inwencja.
U mnie po ostatnim pieczeniu ze snikersa zrobił się znikers - blacha zniknęła w dwa dni - a to przecież bardzo słodkie ciasto - ja nie jadłam.
sękacz musi mieć sęki - a te uzyskujemy obracając wałek (jak w maglu) z ciastem nad źródłem ciepła i polewając ciastem do czasu aż się ciasto skończy. Na sękacz potrzebne jest ciasto naleśnikowe
też pewnie było dobre. A jakbyś chciała kiedyś zrobić z serkiem wypróbuj może mascarpone lub philadelfię (tylko czy będą dostępne?) -to chyba byłyby odpowiedniki, może nawet ciut lepsze smakowo naszych serków.
a tak wyglądała porcja ciasta ozobiona przez dzieci już na talerzu - też jest to jakiś pomysł - góra i boki całe w żelkach.
Tort ten robiłam w wersji piętrowej, jak dzieci były małe. W tym roku na urodziny córki plany początkowo były inne - ale oglądała stare zdjęcia i już żaden inny tort nie wchodził w rachubę. Zlikwidowaliśmy tylko pietra - bo niewygodne w krojeniu.