Witajcie! ![]()
Czas rozpocząć nowy miesiąc
Jaki będzie czerwiec, co przyniesie...? Z pewnością podaruje nam porcję letnich owoców i warzyw. Kto nie lubi tego momentu, gdy stragany robią się kolorowe a pęczki warzyw wyglądają jak bukiety. Czerwiec, to również mały krok do wakacji i do urlopów. Niech nic nam nie zabierze radości oczekiwania na pełnię lata, niech zdrowie i humor dopisują.Cieszmy się nadchodzącymi, pełnymi słońca dniami i letnim, zdrowym pichceniem, bo to czas "kolorowych talerzy" ![]()
„Witaj, czerwcu – miesiącu długich dni, krótkich nocy i wielkich planów.”
Czas rozpoczęty pięknym dniem,bo dzień Dziecka jest jednym z najpiękniejszych dni.Wszak wszyscy kiedyś byliśmy dziećmi,a w głębi duszy niejednokroć nimi pozostajemy.Nie mówiąc już o tym ,że na zawsze będziemy nimi dla swoich rodziców ![]()
Jednym słowem: Witaj Smakosiu nasza Czerwcowa Przewodniczko. Chętnie będę gościć u Ciebie na herbatce i sezonowych owocach,które lada chwilę będą w pełni dojrzałe.Nasze rodzime truskawki ,czereśnie i może jeszcze jagody
A no tak! Niby pamiętałam, że dziś Dzień Dziecka a nawet słowem o tym nie wspomniałam
Myślę tak, jak Ty - wszyscy jesteśmy dziećmi i dziś wszyscy mamy okazję do świętowania ![]()
Wszystkiego najlepszego dla wszystkich dzieci. Małych, dużych.
Dzięki Smakosiu za nowy miesiąc, z tymi kolorowymi straganami warzyw i owoców.
Intensywny dzień był, jak zawsze na wakacjach.
Byliśmy w górach wyciągiem, a potem łażenie dookoła zaaranzowanej przestrzeni.
Duży most wiszący, najdłuższy w Stanach, z przezroczystymi częściami .
Dwa małe mostki, prowadzące do wieży widokowej, spacer ścieżką- pomostem dookoła wzgórz. I wyprawa na szlak turystyczny, jako, że była pomyłka w oznaczeniu to przeszliśmy prawie dwa szlaki.
W sumie ponad 4 godziny łażenie.
W Gatlinburgu są 3 wyciągi na szczyty, każdy z innym rodzajem komercyjnych rozrywek.
To co myśmy dla szwagrów wybrali, to było najbardziej naturalne, mimo, że zbudowane przez człowieka.
Wszystko ruszyło po pożarze w 2016 roku (Byliśmy tam dzień przed, widzieliśmy dym w górach, nikt nie myślał, że to się tak skończy).
Może to i czysta komercha, ale ludzie przyjeżdżają, zostawiają kasę, lokalni mieszkańcy mają pracę.
Pogoda przyjemna, bo rano. Po południu zrobiło się duszno, miała być burza, ale się rozmyśliła.
Dzisiaj też dużo będzie.
Kilka zdjęć dla Was. Smoky Mountains są przepiękne
Przepiękne widoki. Chętnie bym usiadła w takim miejscu i oderwała od miejskiego zgiełku. Ech, ta przestrzeń!
Witam wtorkowo ![]()
U mnie słońce. A u Was? Na termometrze 11 stopni. Ponoć ma dojść do 20.
Wczoraj był intensywny dzień. Połówek zakasał rękawy i gdy byłam w pracy ogarnął żywopłot i trawnik a zaraz po obiedzie pojechaliśmy do mojej przyjaciółki pomóc w jej ogrodzie. Wróciliśmy gdy komary zaczęły ciąć jak wściekłe czyli o 21-ej.
Wczoraj zrobiłam fajny pasztet (pastę) do smarowania. Miałam jakieś 150-200g usmażonej wątróbki z cebulą, jabłkiem i żurawiną. Zmiksowałam to z ok. 400g ugotowanej, białej fasoli i 100 ml gęstej śmietany 18%. Doprawiłam pieprzem ziołowym, solą i tymiankiem. Jakie to wyszło dobre
Polecam spróbować.
Zostawiam dla Was gorącą herbatę z cytryną i zabieram się do pracy.
Dobrego dnia
U nas w tej chwili jest 20 stopni i ciepło,słońce. Oby taka pogoda była w Krynicy Zdrój gdzie zmierzamy na długi weekend. Komary,brrr ,nie cierpię ich.Póki co jeszcze u nas nie grasują. Fajny receptura na pasztecik.Może wstawisz do przepisów? Łatwiej będzie szukać,bo brzmi smacznie,a nawet bardzo smacznie ![]()
Pozdrawiam słonecznie
Może faktycznie wstawię przepis w wolnej chwili. Właśnie sobie uświadomiłam, że już dawno a nawet bardzo dawno tego nie robiłam.
Ale fajnie brzmi. Może spróbuje.
Choć ja już od kilku lat się przymierzam do masła wątróbkowego, więc z realizacją może być różnie.
U mnie relatywnie chłodno, ledwie 20 kilka stopni, odczuwanecraczej w dół.
Kolejny intensywny dzień za nami.
Muzeum wzbogacania uranu, jedna z miejscówek projektu Manhattan.
To tu przygotowywano uran do bomb na Hiroshime i Nagasaki.
Z fabryki nie zostało nic, zbudowano nowy budynek na ekspozycję plus wykorzystano drugi, stojący obok.
Fabryka miała jedną mile długości (1.6 km).
Na wejściu przeszliśmy proces weryfikacji i dostaliśmy pracę- identyfikatory. Fajnie to zostało zrobione, rekruter- hologram wyglądał jak mój szwagier, uśmialismy się.
A potem muzeum korwet, przy fabryce. Sporo zmienili od naszej poprzedniej wizyty.
Warto wracać.
Na wejściu stały korwety gotowe do odbioru, jedna imienna przeznaczona na ten dzień.
A jak wychodziliśmy to przygotowywali imprezę na hali, rozstawiali stoły, może akurat ten odbiór samochodu. Albo jakaś firmowa.
Gotowa do odebrania.
Wygląda (z tej perspektywy) jak rakieta
O tym samym pomyślałam, te nowe samochody mają coraz bardziej kosmiczny wygląd. Najładniejsza to ta w stylu zygzaka mcqueena z filmu Auta.
Albo te najstarsze, pierwsze.
Najbardziej urodziwa, dla mnie, była Neilla Armstronga. Miała klasę.
A swoją drogą ciekawa historia.
Pan Chevrolet sprzedał swoje udziały w rodzinnej firmie Fordowi.
A i tak, dzięki pracy nad samochodami jego nazwisko przetrwało jako marka samochodu.
I to jeszcze jednego z największych konkurentów Forda.
Fajna ciekawostka. Dzięki tym Twoim "wycieczkom" my też się czegoś dowiadujemy
O tak,wszystko kiedyś miało klasę a teraz jak napisałaś kosmiczny wygląd.
Witam środowo ![]()
Pogodny poranek z 16 stopniami na termometrze, ale po południu ma padać. Słabo, bo powinnam zrobić zakupy. Umówię się z Połówkiem żeby mnie odebrał i razem podskoczymy na jakiś rynek i do sklepu.
Jutro idziemy na podwójne urodziny a ja nie mam prezentu. Dowiedziałam się wczoraj wieczorem więc teraz mam burzę mózgu. Jako, że to mąż z żoną obchodzą urodziny tego samego dnia, to zastanawiam się nad jakimś wspólnym prezentem. No nic, mam jakieś osiem godzin na myślenie
Zobaczymy jaka jestem pomysłowa ![]()
Jest fajna, poranna cisza. Lubię takie chwile. Cieszę się, że przede mną długi weekend. W czwartek i piątek nie idę do pracy. A! Właśnie! Jak wcześniej wspominałam nie mogę wejść na WŻ przez komórkę więc wybaczcie, że nie będę taka aktywna. Laptop mnie "wpuszcza", ale nie zawsze jest czas na rozkładanie się ze sprzętem. Jednak przez telefon, to jedna chwila wolna i już gotowe. Tak więc wybaczcie jakby co ![]()
A skoro mowa o długim weekendzie, to trochę szkoda, bo zapowiadają się deszcze. Wiem, że potrzebne, bo przyroda czeka, ale szkoda, że w tygodniu nie padało , tylko akurat w te wolne dni ![]()
Macie jakieś plany? Ja póki co tylko na czwartek i piątek i to nic szczególnego nie licząc imprezy urodzinowej. Może w piątek podjedziemy po zakupy do Niemiec. Mamy też znajomych, z którymi dobrze by było się spotkać. Jak się tak człowiek zastanowi, to tego wolnego zawsze jest za mało ![]()
Dobrego dnia
To jutro Boże Ciało.
Jakoś kalendarz przez wyjazd przestał istnieć.
Pogoda przyjemna, mieliśmy małą zmianę planów.
I jazdę, gdy ograniczenie prędkości było tylko sugestia.
Mąż zarezerwował inną destylarnie niż ja chciałam czy myślałam, że tam idziemy.
To wieczorem sprawdził, dostępne, darmowe, bierzemy. Zrezygnowaliśmy z wyjazdu do Fort Knox.
Spokojny poranek, bez pośpiechu. Chciałam wiedzieć ile czasu mamy jechać, weszłam w nawigację, już na korytarzu, a my czas dojazdu mamy po godzinie rozpoczęcia zwiedzania.
Panika, dlaczego. Zmiana czasu na wschodni, ukradli godzinę.
Pakowanie na wariata, ale narobiliśmy 15 minut, byliśmy tylko 2 minuty po czasie na parkingu. Szybko dołączyli nas do grupy.
Zwiedzania były super, degustacja również.
W Buffalo Trace mają system grawitacyjny przemieszczania beczek po całym zakladzie. Kulają je do mini windy, która ładuje beczkę na specjalny tor na wysokości a potem sama się kula do miejsca docelowego.
Obie destylarnie pochodzą z XIX wieku.
Wykorzystują historyczne budynki, które są pokryte czarnym nalotem (drzewa też). To grzyby alloholowe, neutralne, będące częścią procesu.
Budynki w Kentucky są ciemno szare - żeby nie było można poznać kto pędzi. Trzymają się tradycji.
W okresie prohibicji Kentucky, a dokładnie zagłębie bourbonowe miało największą liczbę chorych, bo nie można było sprzedawać alkoholu, ale srodek medyczny tak. Wszyscy mieli na receptę od lekarza.
Dowiedziałam się czym różni się whiskey od bourbona. Bourbon to też whiskey, może być produkowany tylko w Stanach. W jego skład musi wejść minimum 51% kukurydzy. Każde inne whiskey ma dowolny skład- kukurydza, żyto, pszenica, jęczmień (slod) w dowolnych proporcjach.
Po destylacji na wyjściu nie można osiągnąć więcej niż 162 Proof (81 %), bo inaczej nie będzie to zadna whiskey. Jako efekt finalny max może zostać 125 proof.
Dzisiaj wrócił do planu fort knox. A przy okazji muzeum generała Pattona, które wczoraj było zamknięte. Tak miało być.
Kilka zdjęć dla Was.
Witam czwartkowo i świątecznie ![]()
Fajny, spokojny poranek za nami. Słońce wygląda zza chmur, ptaki śpiewają a w planach druga kawa. Czego chcieć więcej?
O 13-ej musimy wyjść z domu żeby dojechać na urodziny, które zaplanowano na 14-tą, bo o 17-ej na padać a chcemy powiedzieć na zewnątrz. Pewnie będzie grillowanie. Ja nie jestem fanką, ale trzeba jakoś się dostosować ![]()
A jak tam Wasze plany?
Goplanyo, Ty już wyjechałaś? Jeśli tak, to życzę pięknego weekendu.Ekkore, a Ty dzisiaj nadal z męską ekipą czy do pracy?
Udanego , świątecznego czwartku
Nie,jeszcze nie. Jutro wyjeżdżam z samego rana
Szkoda tylko,że pogoda zrobiła się deszczowa.Może jutro będzie lepiej? Tak czy inaczej jedziemy, jakakolwiek by nie była
ja za grillem też specjalnie nie przepadam,za to lubię wszystko co pieczone na ognisku,np kiełbaski ,no i ulubione pieczonki. Polecam zrobić i zjeść,bo są przepyszne. Kto jadł,wie o czym mówię
Fajnie,że wstawiłaś przepis. Zapewne kiedyś skorzystam,bo wszyscy lubimy pasty,a ja i mężowski przepadamy za wątróbką. Dziękuję.
Życzę Wam miłego dnia ,wspaniałego świątecznego odpoczynku i udanego weekendu
My do końca tygodnia na wakacjach.
Wczoraj był dzień (wieczór) pełen negatywnych emocji.
Nasze pokoje były średnio fajne, zdarza się, zważywszy, że i tak tam tylko się śpi, dwa dni jakoś byśmy dali radę.
Ale...
Najpierw dźwięk. Coś pyrkalo non stop. Dźwiękiem takim, że ja się trzęsłam w środku. Oraz woda w toalecie spływała po ogarnięciu systemu - tak jakby człowiek musiał napompować wodę, naciskając wajche zbiornika w jednym konkretnym momencie. Bo inaczej wszystko co miało spływać wracało.
Zgłosiłam.
To pyrkanie było z klimatyzacji, ustawił większy nawiew. Przestało, zrobiło się zimno, może dałoby się ogarnąć jakoś, nie dowiedzieliśmy się już.
Bo mądry inaczej pracownik, chcąc zwiększyć ciśnienie wody, odkręcił przyłącze do ściany bez zamykania zaworu głównego. W ciągu kilku sekund nasz pokój i sąsiedni (też nasz, dobrze, że akurat poszło w komplecie, to razem nas przenieśli) zalała rwaca rzeka.
Nie zdążyliśmy się rozpakować na szczęście.
Nie poszliśmy do baru (dla tego baru zarezerwowaliśmy ten hotel) zaraz po obiedzie, nie zostawiliśmy gościa samego, niech naprawia a my idziemy pić. Szybka akcja podnoszenia walizek na łóżka.
Przenieśli nas do innego hotelu. Gdzie nie ma niczego, poza żwirownia w najbliższej okolicy. Zostajemy tutaj.
Powiem Wam, że po tym dźwięku ja długo się trzęsłam w środku, miałam ochotę wrzeszczeć ze strachu. Panika. Nocy bym nie przetrwała. Nigdy tak nie miałam.
I pierwszy raz w życiu uczucie, że muszę się napić.
Znaleźliśmy sklep, byliśmy ostatnimi klientami (jak już byliśmy w nowym miejscu było po 20), kupiliśmy bourbona, pokroilismy sery, kabanosy. I zamiast barowy, zrobił nam się wieczór pokojowy, bardzo przyjemny zresztą.
A poza tym, wcześniej byliśmy w forcie Knox, popatrzeć z daleka na budynek amerykańskiego złota, w muzeum Pattona oraz w odtworzonym skansenie - drewniano murowanym forcie Boonesborough.
Fort jest w układzie takim samym jak był oryginalny. Tylko w innym miejscu, bo rzeka przez lata zmieniła bieg.
Dzisiaj rozdział grupy rano. Mój brat jest za ciężki. To mąż i szwagier idą na kajaki, a my na pływanie takim statkiem w drugiej części podziemi.
A po południu jazda po bezdrozach UTV - to taki samochodowy quad (z dachem), nie wiem jak po polsku, translator pokazuje to samo.
Piątek, piąteczek, piąteluniek ![]()
Wolne! Jupi!
Pogoda taka se czyli szaro, ale jest szansa, że nie będzie padać.
Śniadanie zjedzone i czas pojechać do miasta, bo mamy sprawę do załatwienia. Może przy okazji zakupy na rynku. Jednym słowem trochę trzeba się zorganizować, ale na spokojnie.
Dobrego dnia dla wszystkich i niech nie zabraknie słońca
Oj ale się działo.
Rano kajaki i łódka po sztolniach kopalni wapieni.
Potem wyciągiem w góry, spacer celem podziwiania łuku skalnego.
Po południu jazda po bezdrozach, z trzema męskimi kierowcami i męskim pilotem.
Działo się. Brudna, choć w porównaniu do nich, to czysta, wytrzesiona. Rok temu mieliśmy wycieczkę z kierowcą, było łagodnie, mogłam zdjęcia robić. Teraz się nie dało. Ale fajnie było.
A wieczorem, później niż normalnie, bo po jeździe trzeba było wrócić do hotelu i się odskrobac, obiad w lokalnej restauracji BBQ.
Jedną z kelnerek była Polka. Fajnie się gadało.
Zaraz śniadanie, pakowanie i w drogę, już ostatnie dwa dni zwiedzania.
W niedzielę powrót, mąż chce jeszcze gdzieś jechać, ja uważam, że szkoda zachodu, bo trzeba odjechać od drogi, a oni muszą potem jeszcze, po odwiezieniu mnie, jechać do domu.
Ale zobaczymy.
Jeeeeeny! Ale mieliście super dzień! Tylko pozazdrościć. Na dodatek pogoda dopisywała. Rodzina tj. faceci ,jak wrócą do kraju, to będą mieli co wspominać do końca życia
Wszystko co dobre, nawet jak męczące się kończy, pora do domu.
Wczoraj zleciał dzień nie wiadomo kiedy. Jak każdy.
Byliśmy w muzeum lotnictwa, od 9 do 17.
Żeby dać radę chodziłam na wycieczki z przewodnikiem, średnio 1.5 godziny, były 4, w każdym hangarze jedna.
Dużo się dowiedziałam, wiele ciekawostek, ale też mało zobaczyłam. Znaczy sporo, ale dużo było pominięte. Przydałaby się jeszcze jedna wycieczka.
Moje biedne nogi.
Pocztek był od braci Wright, potem I i II wojna światowa, zimna wojna i loty kosmiczne.
Plus samoloty prezydenckie, byłam tylko w dwóch, już sama, bez wycieczki, w ostatnich minutach przed zamknięciem.
W grupie mieliśmy rodzinę, też przeszli wszystkie trochę gadałam z mamą. Dwóch chłopaków- 16 i 12 lat. Ogromna wiedza na temat samolotów.
Chłopcy wychowani w Japonii, jeden urodzony tam, w amerykańskiej bazie wojskowej. Wśród samolotów.
A przedwczoraj muzeum braci Wright, którzy w Dayton spędzili większość swojego życia.
Pobyt w Karolinie Północnej był jedynie forma delegacji w celach przeprowadzania eksperymentów. Udanych, bo rozpoczęła się historia współczesnej awiacji.
Od drukarni i firmy rowerowej do pierwszego samolotu.
Tradycyjnie kilka zdjęć dla Was. Ja się nie znam. Samolot to samolot, mały duży i tyle. Nie rozróżniam.
Naoglądałaś się za wszystkie czasy. Kawał historii. Ja w temacie samolotów jestem zielona i szczerze mówiąc chyba bym nie dała rady zwiedzać tyle godzin.
Fajnie, że podzieliłaś się zdjęciami. Zakładam, że panowie byli zachwyceni
Ja nie jestem zainteresowana czołgami, samolotami, armatami.
Nie rozróżniam ich. Czołg to czołg, samolot to samolot, różnią się kształtem i tyle.
No ale mąż pasjonat.
Normalnie bylibyśmy krócej, tyle na ile starczyłoby mojej cierpliwości.
Bałam się tego muzeum, bo nie chciałam psuć frajdy gościom. Planowałam, że mąż mnie odwiezie w razie czego, hotel 8 minut oddalony był.
Dlatego ucieszyłam się na te wycieczki.
Może i mniej widziałam, ale usłyszałam różne smaczki, których z całą pewnością bym inaczej się nie dowiedziała.
I pierwszy raz w życiu czuję niedosyt, mimo tylu godzin.
Witam poniedziałkowo ![]()
To był bardzo miły, długi weekend
Niestety wszystko, co dobre...itd. Teraz trzeba się brać za pracę. Połówek wyjeżdża dzisiaj wieczorem. Kolejny przyjazd za 6 tygodni i wtedy zaczniemy nasz wspólny urlop. A do tego czasu trzeba się "spiąć" i trochę popracować ![]()
W weekend mieliśmy dwa spotkania rodzinne. W piątek załatwialiśmy sprawy urzędowe a potem dla odmiany poszliśmy do kawiarni na kawę i torta bezowego. Dawno nie byliśmy więc taka mała przyjemność. Wczoraj natomiast postanowiliśmy, że spontanicznie "wyskoczymy" na polanę żeby zrobić małe ognisko i upiec kiełbasę na patyku. Okazało się, że jak dojechaliśmy w ulubione miejsce, to tam była jedyna w całym mieście, wielka chmura deszczowa. Potem tak padało z drzew, że nie dało się wyjść z auta. W drodze powrotnej odkryliśmy, że to tylko tam czekała taka "niespodzianka". Ognisko rozpaliliśmy w innym i mniej przyjemnym miejscu, ale dobre i to. Jako, że ja kiełbasy nie jadam, to czekałam z utęsknieniem na wieczorną, grecką sałatkę, którą się zajadałam po powrocie do domu. No i tak to zleciał ten długi weekend. W sumie muszę przyznać, że odpoczęłam.
No a teraz nie ma zmiłuj - trzeba się brać za pracę.
Zostawiam gorącą herbatę.
Dobrego startu w nowy tydzień
Witam poniedziałkowo ![]()
Pewnie już wszyscy po długim weekendzie a ja jeszcze sobie ''siedzę''w Krynicy. Sorki,że nic nie pisałam,tzn napisałam,ale telefon się zbuntował i wszystko mi skasował,konkretnie jak wkleiłam zdjęcia
Próbowałam raz jeszcze i to samo. W sumie zobaczymy teraz czy zezwoli ,naprawdę nie wiem od czego to zależy. A póki co wklejam szybko fotki z nadzieją,że dotrą i biorę się za jedzenie obiadu. Szef kuchni poleca pieczone żeberka,ziemniaki i surówki. Kto teraz je ,to życzę smacznego
Myśmy wczoraj byli na zakończenie podróży na żeberkach. Pycha...
Nie dość. że urokliwie, to do tego smacznie
No i jeszcze dopisała pogoda więc czego chcieć więcej
Dokładnie.Pogoda nam dopisała,choć prognozy przewidywały inaczej. Dziś już jesteśmy w domu i wygląda na to,że zaraz lunie,a nawet trzaśnie piorunem,bo robi się burzowo. A tak było słonecznie,no cóż pogoda bywa nieprzewidywalna
Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Nawet jak to dom tymczasowy.
Mam powera umysłowego, jak wszystko ogarnąć, przeorganizować, żeby mi się mieszkało najwygodniej.
Może jakiegoś mebla, regał kupię, żeby mieć więcej półek. Muszę pomyśleć, gdzie potem w domu go upchnąć.
Zobaczymy co wyjdzie z realu. Czy na zapale się nie skończy.
Już w pracy, zderzenie z rzeczywistością.
Ake chyba i tak mniej intensywnie niż na wyjeździe.
Odpoczęłaś, oderwałaś głowę od ostatnich przeprowadzek, organizowania się i długich dyżurów więc teraz wracasz z nową energią. Niech Cie nie opuszcza!
Witam wtorkowo ![]()
Ranek szary, ale bardzo przyjemny, bo nie ma wiatru i te 17 stopni, to idealna temperatura na spacer. Nie chciało mi się wchodzić do pracy, chętnie bym się jeszcze przeszła.
Połówek wyjechał wieczorem i ledwo wyszedł, to zabrałam się za sprzątanie, pranie, zmianę pościeli itp. Zeszło mi do 21-ej, ale cieszę się, że tyle udało mi się zrobić, bo nie lubię jak po powrocie z pracy czeka na mnie kilka zadań.
Właśnie odebrałam telefon. Zadzwonił do mnie kolega, z którym mam kontakt od...hm...chyba będzie już 40 lat. Lo matko!
Zadzwonił, bo podobno dziś jest Dzień Przyjaciela i stwierdził, że skoro mamy tak dobry kontakt od tak dawna, to znaczy, że jesteśmy przyjaciółmi. Miłe prawda? Macie w swoim gronie osoby, z którymi utrzymujecie kontakt od czasów młodości? Ja właśnie zaczęłam liczyć i wyszło mi, że u mnie jest to 6 osób.
A! Za pamięci - w Lidlu pojawiły się kolejny raz przepyszne, czarne oliwki w ramach greckiego tygodnia. Mają pestki, pakowane są w torebki o wadze 250 g, cena - 8,99 zł Polecam!
Koniec "gadania", czas na pracę i oczywiście na herbatę ![]()
Dobrego dnia
Pół dnia przeleciało ot tak.
Teraz czekam na sygnał czy maluchy idą spać, czy też jedziemy wszyscy na skrzypce.
Dzisiaj chłodniejszy poranek, jakieś 20 stopni. Do wieczora ma być tylko 27.
Od jutra powrót 30 plus.
Moi goście pojutrze wylatują, kiedy te 4 tygodnie przeleciały. Przecież dopiero co przylecieli.
Ja też mam wrażenie, że Twoi goście dopiero co przyjechali. Niesamowite jak ten czas umyka. Zakładam, że wrócą bardzo zadowoleni. Sporo zobaczyli. W Polsce będą przez tydzień odpoczywać po tym urlopie
Witam środowo ![]()
Poranek pogodny, bez deszczu, ale na termometrze tylko 13 stopni. W zasadzie jak się tak zastanowić, to tego lata jeszcze nie ma. Ciekawe kiedy przyjdzie. Oby się pojawiło na czas urlopu ![]()
Dziś jadę do rodziców. Tradycyjnie powrót do domu wieczorem.
Wczoraj po powrocie do domu ciiiiiisza bez Połówka i trochę pusto. Na obiad miałam mrożoną pizzę z piekarnika i zabrałam się za kolejne pranie. Nazbierało się tego wszystkiego. Jeszcze zostały ręczniki. Niby tylko dwie osoby a co tu mówić jak rodzina duża z małymi dziećmi
Pralka pewnie "mieli" cały czas.
W tym tygodniu nic wielkiego nie planuję. Stwierdziłam, że chcę się wyciszyć, trochę odpocząć. Za to na przyszły tydzień mam już zapełniony każdy dzień.
Sezon na truskawki wystartował na całego. Ja kupowałam dopiero dwa razy. W sumie to całkiem smaczne były. Ostatnie po 18 zł za kg. A jak ceny u Was? Dziś też chcę kupić. Zobaczę po ile będą.
No nic, trzeba się brać do pracy.
Dobrego dnia
Hej, hej. Już środa.
I mnie czeka pranie. Pościel i ręczniki plus regularne pranie.
Pralka i suszarka będą chodzić na okrągło przez weekend.
Jak nie dam rady (czy raczej pralka i suszarka nie wyrobią), to poczeka do kolejnego weekendu.
Pomiędzy sprzątanie.
Poza tym przygotuję mięso do wędzenia, to w przyszły weekend pójdzie w dym. Schab, boczek i polędwiczki.
Będzie zapas na jakiś czas.
Dzisiaj w pracy mamy domowy dzień.
Jutro gimnastyka młodszych dzieciaków, w piątek najstarsza.
Jak jest co robić, to czas leci szybciej.
Wspomniałaś o wędzeniu - masz w tym nowym lokum swoją, małą wędzarnię czy jedziesz do domu?
Twoje szefostwo dostaje od Ciebie własne wyroby?
Przywiozłam z domu, prezent od nich w zeszłym roku.
Zawsze im zanoszę, dzieciaki uwielbiają.
Drugą wedzarnie mam w domu, jakby co.