Złoty sierpień w sadzie gości
Pełen słońca i radości.
Jabłko rumiane z drzewa spada
Ciepły wiatr już z polem gada.
Dni są jasne, noc już chłodna.
Ziemia plonów jest głodna.
Złote kłosy w słońcu lśnią.
Lato spowija już swą mgłą.
Zapraszam do sierpniowej Kawiarenki. Rozsiądźcie się wygodnie, napijcie dobrej kawy. Dziś proponuję mrożoną
a do kawki ciasto z jagodami
Jak pięknie, sierpniowo.
Moje wakacje z dzieciństwa na wsi, jak ja lubiłam pomagać we wszystkich pracach.
Chyba jestem przeziębiona- gardłowo. Przywloklam z pracy - oni mieli jednodniowo - ona i Mała, ale średnio objawowo. Mnie chyba powali. Albo przejdzie.
Woda utleniona do płukania i będzie dobrze.
Dzisiaj dzień roboczy - pranie, sprzątanie, zakupy.
I potem leniwe leżakowanie w towarzystwie deszczu uderzającego o dach.
A na śniadanie owsianka z borówkami. Trzeba się rozgrzać od środka.
Witaj Ekkore w sierpniu ![]()
Bolące gardło w środku lata niefajna sprawa. Też tak miałam przez picie zimnych napojów-szybko,naraz i efekt taki,że miałam anginę. Co ciekawe lekarz oprócz antybiotyku zalecił mi jeść lody i co ciekawe pomogło.
Witam o poranku
Wreszcie po fali upałów deszcz,burza i lekkie ochłodzenie.Od razu lepiej. Za chwilę będę nastawiać rosół,niech się powoli gotuje. Na drugie będzie duszona kapusta z koperkiem albo fasolka szparagowa. Do tego po 2 ziemniaki i wołowina z rosołu. Tymczasem pora na poranną herbatę. Kto wstał to zapraszam
A jak tam u Was pogoda i co pichcicie dobrego przy niedzieli?
Chyba przeziębienie w typie grypy się przypetało. Takie dziwne. Niby chora się nie czuję, choć ciało ciężkie. Mam zawalone zatoki ropą, wszystko wychodzi gardłem i nosem.
Nic to, trzeba przetrwać.
Wczoraj upiekłam bułeczki a la drożdżówki. Jakie dobre. Będą do powtórek, także w wersji wytrawnej.
Dzisiaj planuję zrobić przekąski serowe z brokułami, może dodam potarta marchew, dla koloru. Z airfryera.
A na obiad roladki wołowe, smarowane pastą z sera cotija - bo muszę wykorzystać.
Poza tym, jak mi zapału starczy to energy balls - z masła słonecznikowego i płatków owsianych.
To nieciekawie,ale chyba inhalacje sobie robisz ,żeby się pozbyć tej ropy. Dużo zdrówka życzę,żeby jak najszybciej zeszła i mogłaś poczuć się lepiej.
Ja mam irygator do nosa, maszyna wciąga jedną dziurą a drugą wyciąga.
Uratowała mi zatoki ponad 10 lat temu.
Teraz gdy tylko czuję, że zatkany nos, od razu wkracza do akcji.
Dzisiaj już dużo lepiej.
Być może dzięki temu nigdy nie miałam covidu, solanka zabiła wirusa. Nigdy w tamtym okresie nawet nie byłam chora.
Witam w poniedziałek
Gorąco od rana.Widać,że zapowiada się upalny dzień. Jak tam wakacje Smakosiu? Pewnie dobrze i tak ma być. Teraz ma nie być (podobno) deszczu ,więc odpoczywaj ile wlezie. Tego zresztą wszystkim życzę ![]()
Pozdrawiam i jak zawsze zapraszam na kawę,która zawsze czeka w Kawiarence
Ja się jutro przeprowadzam do pracy, najprawdopodobniej do piątku rano.
Mam nadzieję, że przeżyję, tylko przestawić się z pojęcia praca na wakacje z wnukami, nawet jak przyszywanymi.
Wyjazd na święto pracy już mamy ustalony.
Nie wiem czy dobrze, że się zgodziłam- spacer pod mostem, po kładce, telefony (aparaty fotograficzne) muszą być na smyczy.
Chciałabym i boję się. Będzie też rejs szybkim statkiem, nie wiem jak szybkim, bo na obrazku wygląda jak water taxi a nie speed boat (ten mieliśmy raz na oceanie).
Jak nie spróbuję, to nie będę wiedziała.
Będą trzy intensywne dni.
Dasz radę,jak jesteś chora? Dzieci jednak jakie by nie były to są absorbujące,a jak się człowiek źle czuje to sama wiesz. Mam nadzieję,że Ci przejdzie.
Zawsze daję radę.
Jak mi źle, wtedy więcej czasu przed telewizorem.
A na wyjścia tabletki na szczekanie i smarkanie, jak potrzebne.
Najgorsze już za mną, tak myślę, bo czuję się nie najgorzej.
Nie pamiętam kiedy przeziębienie powaliło mnie bez siły, zazwyczaj jest łagodnie.
Znaczy pamiętam- jedyna grypa w życiu.
Nigdy przed i po tak się nie czułam, prawie 2 tygodnie z życiorysu. A to już będzie koło 20 lat temu.
No to super,że masz taką odporność. U mnie też nie najgorzej,ale jak już złapie grypa to dosłownie zwala z nóg,dlatego robię co mogę,żeby do niej nie dopuścić.
Witam wtorkowo
Ranek a już upalnie. Zazdraszczam tym osobom którzy uwielbiają taką pogodę. Ledwo co robię,a jeszcze akumulator mi w aucie wysiadł. Chyba,bo może być coś z elektroniką. Jedziemy z Tatem do sklepu z akumulatorami i on sprawdzi co faktycznie jest nie tak. A to tym bardziej dziwne,bo był zakupiony 2 lata temu i nie pierwszy odmówił posłuszeństwa i trzeba ładować.
Tymczasem idę do kuchni co nieco przekąsić i napić się wody z sokiem.
Pozdrawiam i zapraszam do kawiarenki
To od dzisiaj zaczynam calodobowa służbę, do piątku, wtedy mam odwieźć dzieci do babci.
Pierwotnie nawet był plan do czwartku, ale późnym popołudniem Mała ma pierwsze spotkanie drużyny piłkarskiej, wypada być.
Mam nadzieję, że przeżyję.
Co do upałów to nie lubię, choć ciało się przyzwyczaiło do wyższych temperatur. Teraz 30 stopni to normalna letnia temperatura.
To nie są skoki, z upału do zimna, to stała temperatura, codziennie, rzadko jest niżej, czasami wyżej.
Rano jak idę do pracy i jest jakieś 19, to zimnem ciągnie po nogach.
Dużo bardziej nie lubię zimna, to akurat wynika z neuropatii, całe ciało wtedy boli, ciężko mi ze schylaniem, obracaniem.
W Polsce buty emu uratowały mnie trochę. Tutaj mam uggs, które noszę przy dużo wyższej temperaturze w zimie - gdy czuję, że stopy marzną.
Witam w środku tygodnia
Ależ ten czas ucieka,jeszcze trochę i koniec lata. Póki co upału ciąg dalszy. Już nie wiadomo gdzie się chować ,jak nawet w domu temperatura na 29 stopni.
Dobrze,że lato nie trwa zbyt długo,bo autentycznie nie dałabym rady tak żyć. Zdecydowanie jesieniara jestem i urodzeniowo i mentalnie
Właśnie zrobiłam w thermomixie kawę mrożoną,aż mi lepiej. Reflektujecie czy może wolicie schłodzoną herbatę hibiskusową z miętą,bo też mam.
Czas pomyśleć co na obiad.Do wyboru zupa z młodej kapusty albo pomidorowa ze świeżych pomidorów. Osobiście wolę tą drugą,do tego ryż i dużo pietruszki zielonej albo koperku. A na drugie cóż,jedynie jakieś naleśniki albo racuchy.
A u Was co dobrego?
Pozdrawiam
Hej, hej. Noc przespana w pracy. Nie było źle, żadnych rozpaczy za rodzicami.
Pół nocy spałam sama, potem Mały przydreptal, spaliśmy razem, do 7.
Mała wstała i czytała sobie książki w bibliotece.
Dzisiaj w planach zakupy. Bo choć lodówka i spiżarnia niby pełne, to kompletnie nie ma czym dzieci karmić.
W weekend upiekłam takie przekąski z sera marchwi i brokułów, na funkcji airfryer piekarnika. Z myślą o nich, bo sama to bym długo męczyła.
Zjedliśmy całą wielką blachę, pytali czy nie ma więcej. Oni na zimno, ja sobie podgrzałam.
Dzisiaj pulpety, może uda mi się zjeść ostatni słoik zupy, bo już dwa razy pulpety mi wyjedli.
Myślę, że zrobię im w jakimś sosie. O może pomidorowy. I do tego makaron, będzie też jedzenie na jutro.
Na sobotę, do niedzieli umówiłam się z koleżanką. Na dorosłą noc alkoholową.
Wyszło tak niespodziewanie. To Lisa z gimnastyki. Już się cieszę.
Witam środowo ![]()
Na początek uściski dla naszej sierpniowej Gospodyni ![]()
Wybaczycie, że nie zaglądałam, ale już dawno nie miałam tak mało czasu. Tak, jak wcześniej wspominałam wyjechaliśmy do rodziny zaraz po powrocie z naszego domku na łące. Wszędzie spędziliśmy tak piękny czas, że aż brak słów.
Rodzinne spotkanie obfitowało w tańce, ogniskowe biesiadowanie i radosne rozmowy. Wyjeżdżałam z łezką w oku.
Dziś dzień od rana organizacyjny, bo Połówek szykował się do wyjazdu czyli trzeba było zrobić zakupy. Oprócz tego stwierdziliśmy, że zapalimy na cmentarzu lampki naszym bliskim więc goniliśmy własny ogon.
Teraz Połówek jest w autobusie a ja czuję, że jest pusto i smutno. Jutro już wracam do pracy więc trzeba się ogarnąć. Ech, jak żal, że to już po ...
Dobrej nocy
Witaj Smakosiu
Superowo,że tak fajnie spędziłaś ten beztroski czas.Szkoda,że dobiegł końca,ale znowu nadejdzie i będziesz odpoczywać
Cieszę się Smakosiu ma tak wspaniałe wakacje. Będzie co wspominać, a to najważniejsze.
Druga noc minęła, spokojnie, choć wieczorem nie było już tak prosto.
Mała nakręciła Małego, że on nie powinien iść do mnie spać w nocy, bo wtedy ona jest sama, biedak bał się zasnąć, sprawdzał czy siedzę.
Przespał do trzeciej, Mała śpi sama, znaczy z psem, ja wstałam już, bo na 9 na gimnastykę. Ktoś musi być gotowy przed czasem.
Te dzieci nie śpią same.
Malutką trzeba bujać na kolanach, ale ona przesypia całą noc.
Mała piekielnie się boi.
A Mały wykorzystuje sytuację. Ale też nie zaśnie sam, trzeba siedzieć w pokoju.
Ja ich rozumiem, rano muszą wstać do pracy, wypoczęci, walka o samodzielne spanie zabiera czas i energię.
Witam czwartkowo ![]()
No i już wystartowałam z pracą. Nie ma zmiłuj. Wstawało się słabo, bo w nocy byłam niespokojna i budziłam się co rusz. Kiedy Połówek jest w drodze, to tak już jest, że "włącza mi się" czuwanie. Pewnie też trochę przeżywałam ten pierwszy dzień, bo to nigdy nie wiadomo co człowiek zastanie po powrocie. Ale ostatecznie jest OK i weszłam we wszystko płynnie. Fajnie, że dziś jest czwartek i jeszcze tylko jutro do pracy. Łatwiej będzie wciągnąć się w obowiązki ![]()
Rano było dość ciepło, ale niebo zachmurzone. Teraz też.
Goplano, Ty nie lubisz upałów i myślę, że te moje regiony, to coś w sam raz dla Ciebie
Połówek dojechał szczęśliwie i tez zaczął pracę. A ja po powrocie do domu muszę się zabrać za ogarnianie mieszkania. W lodówce czeka kalafior więc obiad mam.
Zakupy weekendowe zrobię jutro, bo sama nie wiem co potrzebuję. Muszę przemyśleć co się kończy a co trzeba wyjadać. Hm...dostałam dwie spore cukinie. Może zrobię jakieś placki...? A może usmażę w tempurze...?
Dobrego dnia
Z cukinią można wyczarować różne dobroci. Leczo,zupa,placki o których wspomniałaś a nawet ciasto. Doskonałe też są smażone jako kotlety w jajku i bułce tartej. Kilka lat temu miałam nadmiar to zrobiłam dżem z przepisu na WŻ oczywiście
Cukinia w jajku i bułce też mi bardzo smakuje. Chociaż kabaczek chyba jest lepszy (ma mniej wody?). Kupiłam kiedyś w Biedronce, przy okazji tygodnia azjatyckiego tempurę. Zawsze, jak jestem na wakacjach (w rejonach śródziemnomorskich), to szukam w menu czy mają warzywa w tempurze, bo je uwielbiam. Sama jednak nie robiłam tej mieszanki tak, jak to powinno być prawidłowo. Tak więc kiedy zobaczyłam w ofercie, to oczywiście kupiłam i myślę, że teraz spróbuję usmażyć cukinię. Muszę tylko kupić oliwę do smażenia. Mam swoją ulubioną w Lidlu.
Zrobię zdjęcie, jak będę w domu. To jest oliwa z oliwek składająca się z rafinowanej oliwy i oliwy z pierwszego tłoczenia. Nie ma tam mieszanki oleju. Nadaje się do smażenia. Mi bardzo odpowiada, ale nie jest to tanie. Chyba (jeśli dobrze pamiętam) kosztuje 30 zł.
Ja bardzo lubię warzywa z patelni, z cukinią w roli głównej, do tego pierś z kurczaka, podlane łykiem śmietany.
Albo dodatek do kotletów czy pulpetow mielonych.
Kiedyś piekłam ciasto cukiniowe, bardzo dobre. Choć pierwszy kawałek, jaki dostałam, traktowałam jak jeża. Po pierwszym gryzie poprosiłam o przepis.
Robiłam zapiekankę cukiniową, mocno serową.
Wczorajsze pulpety dla dzieci miały być z cukinią, ale nie znalazłam tarki u nich w domu.
A swoją drogą pulpety wyszły super.
Zużyłam 1.3 kg mielonego mięsa, trochę potartego sera. Wyszła mi ogromna blacha (gdzieś musiałam odkładać), gotowałam na dwie tury.
Dzisiaj zostały 3 sztuki...
Ależ dzieciaki mają farta - dzięki Tobie nigdy się nie nudzą a do tego mają okazję poznać wiele, nowych smaków.
Tutaj przepis. Mam nadzieję, że będzie działać.
https://wielkiezarcie.com/przepisy/zapiekanka-cukiniowa-mocno-serowa-10827989354571404978
DZiękuję. Przepis brzmi przednio. Jak tylko brat mi dowiezie cukinie,z pewnością zrobię. Ta zapiekanka to coś na styl włoski? Już czuję ten smak,mniam
Piątek, piąteczek, piąteluniek ![]()
14 stopni na termometrze, chmury i chłodny wiaterek. Zrobiłam spacer, ale chwilami czułam, że sama muszę się objąć. Tak, czy siak szłam z radością, bo myślałam o tym, że już koniec tygodnia i nie odczułam tak bardzo, że to koniec urlopu - jeszcze humor dopisuje ![]()
Wczoraj po powrocie do domu zabrałam się za sprzątanie, zmianę pościeli i załadowałam dwie pralki. Potem rozdzwonił się telefon i tak mi zleciał czas do 21-ej. Odkryłam w lodówce samotne parówki (dobre, bo z ekologicznego sklepiku) więc trzeba było szybko zjeść. Kalafior musiał poczekać. Cukinia również. Fajne te Wasze pomysły cukiniowe. Będę miała "pole do popisu"
Coś czuję, że będą placki albo może w tempurze...? Za dużo możliwości i zaczęło się kombinowanie
Zrobiłam herbatę. Ktoś ma ochotę?
Dobrego dnia
Hej w piątek. Dzisiaj koniec służby. Teraz tylko pies mi zostanie, pewnie do niedzieli, ale z nią nie będzie źle.
24 godziny na dobę, gdy nie jesteś rodziną nie jest łatwe, ciągle czujesz, że jesteś w pracy, chcesz skończyć i iść do domu.
Czyli z niecierpliwością czekasz na wieczorną ciszę.
Dzieci tak nie działają, hehehe.
Podsumowując nie było źle, bez histerii za rodzicami, trochę wieczornych smutków, dni minęły jak z bicza strzelił. Nawet miałam więcej planów, ale pogoda sporo pokrzyżowała. Z tym co było, też dni pełne.
Odwiozę dzieci do dziadków, to 1.5 godziny jazdy w jedną stronę, wrócę, ogarnę resztę domu, zabiorę swoje rzeczy i psa. No chyba, że dam radę wszystko zrobić teraz rano, to tylko psa zabiorę.
Witam sobotnio ![]()
Poranek i to nawet ze słońcem. Uwielbiam to. Ileż w tym dobrej energii
Pewnie za dwie godziny zacznie się chmurzyć, bo tak pokazuje prognoza, ale póki co niebo błękitne.
Dziwny sen miałam. Muszę go zapomnieć, bo mnie trochę męczy.
Patrzę teraz na ogórki w słoiku. Wstawiłam na małosolne. Bardzo lubię ten widok zatopionego kopru , czosnku i wody. Głupie to trochę, ale tak mam ![]()
Zaparzyłam kawę. Częstujcie się.
Dobrego dnia
Kawka wygląda bardzo smakowicie,chętnie się napiję ![]()
Pogoda u nas 24 stopnie,wreszcie ciepło,ale bez gorąca. Tak to lubię. Jak tam u Was z przetworami. Robicie coś? ja w tym roku zdołałam zrobić tylko małosolne i w dodatku 1x Zamierzam w tym tygodniu zrobić kiszone,bo co jak co,ale one być muszą. Najwięcej schodzą u nas. Potem buraki i papryka. Kiedyś robiłam sałatki z ogórków i cukinii,przeciery z pomidorów,kompoty. Teraz już mniej.
Gotowe do jedzonka. Mogłabym jeść na okrągło i by mi się nie znudziły
Dzięki bardzo. Jak tylko będę w Lidlu na pewno kupię.
Hej hej w sobotę. Noc we własnym łóżku, z niewlasnym psem.
Biedna Phoebe, jak ona się boi.
Muszę jechać na zakupy, chyba odwiozę ja do domu, będzie na własnych śmieciach.
Po południu przyjeżdża koleżanka. Ladies night, do jutra rana. Ale się nagadamy.
Muszę wymienić olej w samochodzie, to za tydzień, bo do domu to nie dojadę, za duże zużycie na przejazd przez góry. Muszę iść do innego warsztatu, bo tego do którego zawsze chodzimy nie mają tutaj.
Co do przetworów to generalnie nie robię. Kupowanie za drogie. To co się nadaje to ewentualnie mrożę. A własne owoce zjadamy na bieżąco, w sałatkach, luzem, robię ciasta, lody.
Czasami jakieś dżemy czy chutney, ale to po kilka słoiczków, które i tak długo stoją, bo bardzo mało takich rzeczy zjadamy. Już pokupowalam malutkie słoiczki, żeby były na raz czy dwa razy.
Bo jedno co z przetworów lubię tak naprawdę to żurawina teoretycznie do mięsa, choć to najlepszy dżem dla mnie.
Mało,ale robisz.Po co dużo jak nie ma komu jeść. Moi kiedyś bardzo chętnie podjadali i zjadali wszystko co w zaprawach było,a teraz tak jak wspomniałam kiszone,konserwowe,buraczki i papryka konserwowa.
Witam niedzielnie
O jak fajnie na podwórku,jak rześko.Wreszcie można swobodnie usiąść i napić się porannej kawy. Dziś u nas będzie tylko rosół który oczywiście się gotuje od rana.
Po południu jedziemy do Teściowej ,która zaprosiła nas na odpust i upomniała-rosół ugotuj,ale nic więcej nie rób,u mnie zjecie
No to drugie danie mi odpadło. Fajnie czasem zjeść u kogoś,lepiej smakuje ![]()
A tymczasem życzę Wszystkim pogodnej i smacznej niedzieli
Hej hej niedzielnie.
U mnie na obiad będzie cajun bake, pieczone na blasze ziemniaki, kolby kukurydzy, krewetki i kiełbasa andouille, jedyne połączenie mięsa z owocami morza, które mi pasuje. Choć nie jem razem na jednym widelcu nigdy.
Ale fajny wieczór i noc, wczoraj czy w zasadzie już dzisiaj gadałyśmy do 1 w nocy.
A teraz się zebrała i pojechała, bez śniadania, do swoich obowiązków (koty do ogarnięcia u syna). Ale ona nie jest śniadaniowa.
Przywiozła kruche rogaliki i szarlotkę, zrobione po polsku. Nie pamiętam kiedy ostatni raz jadłam prawdziwe kruche ciasto, przeważnie półkruche. Wyszło jej wyśmienicie, cale ona robi ciasta dla znajomych.
Mam teraz całą całą blachę ciasta i pełne pudełko rogalikow. Trzeba pomrozic będzie, rogaliki jutro do pracy wezmę.
Albo przywiozę dzieci po zajęciach muzycznych, będą mogli się pobawić i pojeść coś tam.
Witam poniedziałkowo ![]()
Zaczynamy nowy tydzień. Wczoraj słońce dziś zachmurzenie i przelotne deszcze.
Weekend zleciał bardzo przyjemnie.
U Was zawsze konkretne a czasem też wymyślne obiady a u mnie było bardzo prosto. Wczoraj zrobiłam rano sałatkę z buraków, fety, rukoli, cebuli i prażonych migdałów. Było tego tyle, że jadłam ją również na obiad. Tym sposobem sushi zostało na dziś.
Już się cieszę, bo w piątek mam wolne za święto przypadające w sobotę. Tym sposobem tydzień pracy będzie krótszy. Na czwartek zaplanowałam fryzjera. Ale ten czas pędzi. Przecież dopiero co była podcinać włosy.
A jak u Was plany na ten tydzień?
Dobrego startu
Witaj Smakosiu
U mnie plany przetworowe. Do 15 sierpnia muszę się wyrobić z ogórkami,a właściwie do 14-ego,bo nazajutrz jest święto. Poza tym myję na raty okna. Pogoda niby lekki wietrzyk a w powietrzu duchota. Burzy jednak nie zapowiadają. A propo burzy,boicie się? Jako dziecko lękałam się strasznie. Teraz uwielbiam to zjawisko,choć ostatnio jak walnął piorun w pobliskie drzewo był taki huk,że na serio się wystraszyłam
Trochę się boję burzy. Nie szaleję ze strachu, ale wolę jak jej nie ma
35 lat razem z jednym chłopem. Kiedy to zleciało. Dzisiaj rocznica kościelna, którą świętujemy. Cywilna, ta oficjalna była 27 lipca.
Świętować będziemy jak pojadę do domu. Oraz wyjazd na Święto Pracy.
Ja się burzy nie boję, o ile jestem w środku. Uwielbiam patrzeć na dyskotekę.
Raz przeżyliśmy burzę wysoko w Alpach, gdy piorun uderzył w budynek, piorunochron zadziałał. To co było podłączone do gniazdka zostało uszkodzone. Córce padła ładowarka do mp3.
To była ciężka noc wtedy. I trochę strachu.
Regularny tydzień pracy, z regularnymi obowiązkami.
Od Lisy dostałam kolejną porcję zabawek, przyjedziemy po muzyce, będą się cieszyć. Zrobię zdjęcia i wyślę jej.
35 lat? Wow ,to kawał czasu. Miałam wtedy 17 lat. Nam w listopadzie stuknie od cywilnego 30-tka a więc też okrągła rocznica. Wierzyć mi się nie chce,że tyle lat minęło. Kiedy ja się pytam? A jednak.
Wszystkiego najlepszego Ekkore na kolejne 35
Oooo, to dzisiaj ważny dzień dla Was. Będzie co świętować jak zawitasz do domu. Kawał czasu. Goplana młodsza ode mnie, bo ja wtedy kończyłam 23 lata.
Życzę Wam jeszcze wielu pięknych, wspólnych lat
Myśmy już świętowali w styczniu, na rejsie, to był nasz prezent.
Ale każde kolejne świętowanie jest dobre..
Dobre jedzenie i picie. I coś do zobaczenia i przeżycia.
I to się nazywa świętowanie. Nie wiem czy my kiedykolwiek będziemy mogli z wiadomych względów,ale każdy choćby maleńki wyjazd mnie cieszy. Ostatni raz byliśmy w Pradze. Mężowski obiecał,że kiedyś tam wrócimy,ale kiedy? Bóg jeden wie. Tak czy inaczej trzeba się cieszyć z tego co jest. Pozdrawiam i jeszcze raz Wam życzę wszystkiego najlepszego z okazji Koralowych godów
27 lipca 1991 roku bawiłam się na weselu u kuzyna. Pamiętam jak dziś. Cywilny mieli w grudniu 1990 a w czerwcu urodziła im się córka. Była na weselu rodziców i jednocześnie miała chrzest. Wtedy to takie niespotykane było,a dziś właściwie normalne
Witam wtorkowo
Jaka u Was pogoda,bo u mnie fajna.Jest rześko,20 stopni,na razie bez słoneczka.
Niedawno wróciłam z zakupów. Kupiłam ogórki na bazarku i czas się brać za przetwarzanie. Na razie namoczyłam w zimnej wodzie. W międzyczasie będę myć dalej okna i tak cały dzień zleci.
Póki co zapraszam na kawę
Jej, właśnie! Też muszę wymyć okna. Przed wyjazdem na urlop były wymyte a jak wróciłam, to aż mnie zatkało. Jakieś dziwne smugi, zacieki i kto wie co jeszcze. No normalnie trzeba brać się za "robotę"
Uroki miasta,tak mówi żona taty. Co 2 tygodnie podobno okna myje,ale ona uwielbia sprzątać. Szczerze zazdroszczę,bo ja sprzątam bo muszę,a nie ,że lubię
Witam wtorkowo ![]()
Zimny poranek (12 stopni). Pojechałam komunikacją miejską, nie miałam ochoty na spacer. Normalnie było mi zimno. Na szczęście dzisiaj ma nie padać. No i dobrze, bo idę do rodziców i muszę zrobić zakupy.
Cieszę się, bo udało mi się częściowo załatwić ważną rzecz. Zadzwoniłam do Urzędu Miasta w sprawie dowodu osobistego, bo chciałam żeby urzędnik przyszedł do domu rodziców i żeby w ten sposób wyrobić tacie dokument. Jeśli są problemy zdrowotne i nie można osobiście tego załatwić, to faktycznie jest taka możliwość. Uf! Muszę tylko ściągnąć aplikację i zrobić z jej pomocą zdjęcie do dowodu, zamówić wydruk a potem umówię datę wizyty urzędnika.
Wczoraj zjadłam "zaległe" sushi a dziś będzie u rodziców ryba w panierce (czyli jajko i bułka).
jakoś nie mam weny do pracy. Normalnie mi się nie chce - nie mogę się rozkręcić.
Teraz herbata - ktoś chętny? ![]()
Dobrego dnia
Dziękuję bardzo za życzenia.
Wczoraj pogadałam sobie z koleżanką ze studiów, mieszkałyśmy w jednym pokoju w akademiku, na pierwszym roku. Potem zawsze trzymałyśmy się razem. Nasi mężowie przez kilka lat pracowali razem, mamy dzieci w tym samym wieku. Potem oni się wyprowadzili.
Drogi nam się rozeszły, kontakt ograniczył.
Wczoraj złożyła mi życzenia na FB, to korzystając z chwili zadzwoniłam messengerem. Fajnie było odnowić kontakt, może się utrzyma.
Za tydzień zaczyna się szkoła, zostanie mi jedno dziecko na pół dnia. A po południu zajęcia dodatkowe, ciągle w biegu.
Mam węże blisko domu. Widziałam jednego, młodego.
Najprawdopodobniej jadowite - copperhead snake. Znaczy za krótko widziałam, żeby mieć pewność, ale po kolorze tylko to pasuje.
Więcej się nie pokazały, choć zaglądam tam.
On nie jest śmiertelnie jadowity, może dla dziecka, ale po ukąszeniu chorowanie murowane.
O jak miło,że pamiętała
Warto odnowić kontakt,zwłaszcza,że kiedyś byliście tak blisko,tym bardziej teraz ,gdy z zasięgiem nie ma żadnego problemu.
O jeny,węże? brrr. U nas nigdy nie było,ale ostatnio są. To wylinka bodajże zaskrońca. Mężowski cyknął fotkę. Co prawda nie jadowity to gad,ale sama myśl,że krążą gdzieś tutaj mnie stresuje. Ostatnio brat mówił,że mu żmija wpadła do kanału-jest mechanikiem samochodowym. Przerażona pytam-co zrobiłeś,a on a co miałem zrobić..Strach,że coraz więcej tego grasuje,a w lesie nigdy nie spotkał,zresztą ja też.
Tak mniej więcej w kolorach wyglądało to wężowe dziecko. Zrobiłam screena z wiki.
Mnie generalnie nie przeszkadza cała ta natura, pod warunkiem, że nie wchodzi mi w drogę, żyje sobie obok.
Inaczej ostre środki wkraczają do akcji.
Wężowe dziecko?? To jakich rozmiarów jest dorosły osobnik?
To zdjęcie z internetu, dorosły osobnik.
U mnie było dziecko, rozmiarem i grubością to żmija plus minus.
Witam środowo
Dziś na liczniku 15 stopni,ale o dziwo słonecznie. A propos słońca,wiecie,że dziś przypada jego zaćmienie? Po godzinie 19-tej możemy obserwować to niecodzienne zjawisko. Ostatnio miało miejsce 27 lat temu
Dacie wiarę, że zaraz połowa miesiąca, jak to szybko leci.
Mała dostała lalkę. Silikonową. Taką reborn.
Rozpakowywały jak wychodziłam.
Nie wiem jak ktoś może się tym zachwycać, dla mnie to jak z galarety, nijak nie przypominające żywego dziecka, poza twarzą, ewentualnie bardzo chorego, lejącego się przez ręce.
Muszę przetrwać okres fascynacji, potem pójdzie w kąt, jak wszystko.
U mnie nadal tradycyjna temperatura, 30 stopni.
I codzienny deszcz, którego prognoza nie przewiduje.
Ja teoretycznie dalej jestem chora nie chora. Bo czuję się normalnie. Lisa mówiła, że to alergia, normalna dla ludzi nie stąd o tej porze roku.
Nie kaszlę i nie mam kataru (jak płuczę nos to idzie sprawnie, bez zatorów), a schodzi mi wydzielina gardłem i nosem. Kicham jak szalona. Po tabletkach rozrzedzajacych wydzielinę (na kaszel) czuję się źle, blokujące katar nie działają. Więc nie biorę, bo po co.
Pomaga trochę tabletka na alergię, zmieniłam zyrtec na benadryl, ale nie działa długo.
Tak nie miałam nigdy.
Nic to, muszę przetrwać. Zobaczymy czy przejdzie jak pojadę do domu (o ile nie przejdzie do tego czasu).
Witam czwartkowo
I pogodnie. Od rana słonecznie. Właśnie popijam kawę na tarasie. A po południu mam wizytę u lekarza. Wczoraj z lewej strony brzucha zauważyłam dziwne czerwone krostki. Początkowo pomyślałam,że może mnie coś w nocy pogryzło,ale zaraz potem zpromieniowała mnie myśl-a jak to półpasiec? Mój tato to miał i pamiętam jak straszny ból cierpiał. Zadzwoniłam do ośrodka,ale wizyta dopiero na dziś. W międzyczasie opisałam to dziwne uczulenie tacie i powiedział,że niestety może to być to,ale oby nie. Zobaczymy co lekarz powie..Obawiam się nie tyle ze względu na siebie co na synka.On ma problemy z odpornością ,a to dziadostwo jest podobno bardzo zaraźliwe. Ech...zawsze się coś musi przypłętać
Goplano, daj znać co powiedział lekarz. Oby nie to...
Goplana a boli Cię?
Trzymam kciuki aby nie.
Wczoraj w pracy ponad 12 godzin.
Byłam zła po południu, bo rano powiedzieli, że to oni pójdą z Małą, nastawiłam się na powrót do domu. Zobaczymy co dzisiaj będzie, bo kolejny późno popołudniowy termin.
Pieniąchy będą, będzie można poszaleć z mężem.
Pisałam Wam o ogromnym kichaniu. I wiecie wczoraj mnie oświeciło, że może ja mam uczulenie na benadryl.
Wróciłam do zyrtec, zobaczymy czy podejrzenia słuszne.
Boleć nie boli,ale swędzi. Powstrzymuję się jak mogę,by tego nie drapać.
Jeśli chodzi o kichanie to tak może być,że lek nie pasuje. Mężowski tak miał,a to alergik zaawansowany,ma uczulenie niemalże na wszystko. Dostał raz jakiś lek ,po którym tak jak mówisz bardzo kichał.Poszedł z powrotem do lekarza,zmienił mu i teraz ok. Tak czy inaczej inhalator to codzienność,zwłaszcza wieczorem i nieraz w nocy.
U mnie na początku blokował histamine, od ręki chruchle w gardle i nosie znikały. Do rana było dobrze. A potem się nasiliło z godziny na godzinę, coraz więcej kichania. A pod wieczór coraz większe swędzenie skóry, wczoraj już na całym ciele, nasilające się z każdym dniem. A wzięłam aż 3 tabletki.
Zobaczymy dzisiaj, jak będzie.
To swędzenie skóry dało mi do myślenia, że to może uczulenie na składnik.
Generalnie mogę tylko zyrtec, inne nie działały wcale, jak cukierki.
Z racji długiego stosowania, a może nasilenia alergii, działanie zyrtec jest mniejsze. To się ucieszyłam, gdy na próbę wzięłam benadryl i zadziałał momentalnie.
Ja rzadko używam inhalator ostatnimi czasy, ale w te dni zdarzyło mi się. I czekałam do następnej dawki z utęsknieniem, bolesny ucisk w górnych drogach oddechowych (skąd mi wydzielina schodzi od dwóch tygodni, choć idzie nosem to zatoki czyste).
Jestem po wizycie. Półpasiec, orzekł od razu lekarz dokładnie przyjrzawszy się krostom. Następnie delikatnie dotknął wokół miejsca otoczonego czerwonymi wypryskami. Boli? Nie. Nacisnął mocniej.Boli? Nie. Hmm,dziwne,a swędzi? Właściwie już nie,ale wczoraj to bardzo.Czy pani coś brała? Tak,calcium musujące i alertec które poleciła mi pani z apteki. Hmm, pomyślał doktor. Wygląda jak typowy półpasiec,ale objawy mi się nie zgadzają,zwykle pacjenci po lekkim dotknięciu mówią,że ból ich paraliżuje. Ostatecznie dostałam jakiś lek antyalergiczny. O 18 mam wziąć od razu 2 tabletki i w razie jakby pojawił się ból mam się niezwłocznie zgłosić. Także obserwuję i nie czekam na ból. Oby nie wystąpił.
Trzymam kciuki i razem z Tobą mam nadzieję, że to tylko jakaś reakcja alergiczna. Daj rano znać jak się czujesz.
Nie wiem czy to przez leki,ale jestem jakaś taka dziwna. Spałam jak nigdy.Wstałam ,krostki są,ale nic nie boli-całe szczęście. Zjadłam śniadanie a teraz wzięłam leki.Zobaczymy co będzie,ale najwyraźniej na dzień dzisiejszy to jakaś reakcja alergiczna najprawdopodobniej na ukąszenie jakiegoś robala.Śpię przy otwartym oknie,a w nocy wlatują różne stworzonka. Dziś włączyłam do kontaktu Rajd na komary i muchy. A może to mnie tak uśpiło? W każdym razie żadne latające owadzisko nie wpadło nie proszone
Dobre i to. Obserwuj się. Ja też mam nadzieję, że to tylko uczulenie.
Witam czwartkowo ![]()
Dwa dni zleciały z zamiarem porannego wejścia do Kawiarenki i nie udało się. Niby spokojna praca a nie było czasu.
Dziś byłam u fryzjera, potem zakupy , obiad i teraz wreszcie mam chwilę by tu zaglądnąć.
Cieszę się, bo jutro mam wolne więc zaczynam długi weekend. Jupi! ![]()
Do jutra
Hej hej piątkowo.
Jutro wolne, pracowite bardzo.
Muszę jechać olej wymienić.
Goplana ciągle trzymam kciuki, aby to była alergia.
Jestem uczulona na benadryl. Wczoraj nie kichnęłam ani razu, przestało lecieć z nosa i gardła. Skóra już nie swędziała. Żeby lek na uczulenie uczulal bardziej, podczas gdy w pierwszym momencie działał.
Dzisiaj mam ochotę na owsiankę. Będzie z borówkami.
Piątek, piąteczek, piąteluniek ![]()
Jak dobrze mieć dodatkowy, wolny dzień ![]()
Od rana energia mnie rozpiera. Pomyłam okna i zabrałam się za trawnik. Ale jestem zadowolona.
Posiedziałam trochę na słońcu. Jak mi było dobrze
Ale relaks.
Namówiłam Połówka na drugą część urlopu we wrześniu. Tak od 20-go. Zaczyna się planowanie
Czas zrobić coś na obiad.
Dobrego dnia
Tak się składa,że mnie też się trafił wyjazd na 3 dniową wycieczkę od 3-6 września na Podkarpacie,konkretnie do Przemyśla i Łańcuta. Nigdy tam nie byłam ,więc tym bardziej się cieszę
Witam sobotnio i świątecznie
Normalnie dziś jak niedziela,przynajmniej u mnie. Właśnie gotuję rosół,na tyle,żeby do jutra też zostało. A jak nie zostanie,będę gotować drugi,bo mężowski nie wyobraża sobie niedzieli bez tej zupy. A,że dzisiaj będzie,to jeszcze lepiej,jakby mógł jadłby codziennie
ja lubię,ale od czasu do czasu.Ostatecznie mogłabym się obejść całkowicie. A u Waszym domu rodzinnym też mieliście rosół co niedzielę? Czy co region to inaczej. Ciekawa jestem
Dobrej soboty
Ja nigdy nie lubiłam rosołu. Takie dziwadło ze mnie
Na weselach Połówek ma zawsze dwa talerze. Dla mnie to baza do zupy ![]()
A napisz jak się dzisiaj czujesz?
Jak się czuję? Sama nie wiem,nic nie boli ale jakaś taka osłabiona? Dziś 30 stopni,lekki wiaterek ,w sumie pogoda super,a ja najchętniej bym się położyła i spała. Szkoda jednak pięknej pogody. Zaraz sobie zrobię kawę i idę na taras,zwłaszcza ,że my już po obiedzie
To znaczy ,że ja takie samo dziwadło
Witam sobotnio ![]()
Jak cudnie jest mieć dodatkowy dzień wolny. Ciągle myślę, że to niedziela a potem do mnie dociera... Pięknie!
Słońce za oknem i temperatura rośnie. Planuję złapać trochę witaminy D.
Na obiad będzie smażony ser halloumi i do tego sałatka z rukoli, cebuli słodkiej, papryki i ogórka.
Dobrego dnia
Wreszcie sobota. Pospałam do 7.
Choć nie powinnam, ale było mi potrzeba.
Wyrzutów sumienia nie czuję. Teraz poranna kawa na kanapie.
Potem trzeba się zbierać na wymianę oleju. Może poczekam jednak do domu, mam ponad 30 %. Tak nie chce mi się tam siedzieć. Ale kiedyś będę musiała to zrobić.
Myślę co na śniadanie, mam milion pomysłów, a tak jak żadnego.
Co do rosołu. U mnie nigdy nie był regularnie.
Jak wszystko zresztą.
Lubię, czysty drobiowy, bez większej zawartości tłuszczu. Długo gotowałam tylko na korpusach, żeby nie miał za wielu "oczu". Z czasem nauczyłam się akceptować.
Nigdy nie był bazą do zupy (poza pomidorówka dnia następnego, której nie lubię, ale rodzina tak oraz czosneczkowa), zawsze gotowany dla niego samego.
Teraz nachodzi mnie ochota, która walczy z ochotą na ramen. Oraz krupnik się przepycha w kolejce. I może jeszcze ogórkowa.
Najgorsze jest teraz cokolwiek bym nie ugotowała to jest za dużo, potem ląduje w słoikach albo zamrażalniku, nie mam kiedy jeść, bo ciągle bardziej preferuje świeże. A i zielona sałata domaga się swojego talerza.
Koniec siedzenia, trzeba się ogarnąć i jechać.
Połowa miesiąca za nami. Leci ten czas nieubłaganie szybko. U nas pomimo fajnego wietrzyku,jest gorąco. Tak sobie pomyślałam,może to być początek końca upalnych dni. Chociaż wrzesień też bywa bardzo słoneczny,ba nawet październik.
Dziś mam luzik.Rosół z wczoraj,a na drugie kalafior. Młodych nie ma ,to mi odpadło
Posiedzę sobie na tarasie,popatrzę na drzewa,jak potrząsa nimi wiatr. Jak ja to lubię. Najbardziej to rankiem,kiedy wszyscy jeszcze śpią,a ptaki pięknie śpiewają. Jak tu nie kochać przyrody. Po południu postaram się wyciągnąć mężowskiego nad rzekę,choć znając go,nie będzie mu się chciało.Zdecydowanie woli posłuchać muzyki