Pozdrawiam, moje wyroby jak sie zakurzą można smialo przetrzec mokra szmatka
Cudne fotki smakosiu:) Aż sie nie chce oczu oderwac :)
Serdecznie Wam dziękuję za miłe słowa. Co tu dużo gadać - cieszą i już
Człowiek się raduje, że jego fotki jeszcze Komuś sprawiają przyjemność i, że może podzielić się kawałkiem swoich wspomnień. Pewnie każdy z nas ma w kraju takie miejsca, do których by wrócił z wielką przyjemnością więc życzę tego z całych sił - niech się ziści
robiłam w zeszłym roku. Sałatka dobra w smaku.
Łał, spotkałam tu znajomych, bo żubry to niejako mój znak rozpoznawczy ![]()
Podzielam Twój zachwyt Podlasiem, nie da się tego opisać...
Przede mną wrześniowy urlop, może więc w Bieszczady?!
Przepięknie zachęcasz, dzięki, smakosiu ![]()
Niesamowite ujęcia...piękna galeria...
Oczywiście, można poeksperymentować z z innym kremem. Masa krówkowa jest słodka, galaretki dodatkowo nadadzą słodki smak. Daj znać jak wypróbujesz swoją wersję.
Dobrze ze chociaż fotki są :)
No i tyle mojej radości było, co udało się częściowo do galerii wstawić - dziś poszłam do lasu i wróciłam, owszem, z kilkunastoma dorodnymi pępkami - wszystkie okazały się robaczywe jak sita. Susza, susza paskudna :( Za to jagody jak byki i wciąż dużo!
Cudności na tych fotkach! Ale obawiam się, że w tym roku z grzybkami krucho będzie, dobrze że zeszłoroczne zapasy jeszcze po szafkach poutykane to chociaż na Wigilijne pierożki i uszka starczy. W moim mieście grzybki drogie, w tym roku raz kurki po 50 zł widziałam, nie na moją kieszeń takie rarytasy a do lasu (takiego prawdziwego z grzybkami) daleko ....
W musie: czy zamiast robienia karmelu można użyć gotowej masy krówkowej i utwardzić galaretkami zamiast budyniu i żelatyny
Przepiękne zdjęcia Smakosiu:) Bieszczady to również moje marzenie, jeszcze nie spełnione.... Dzięki takim pięknym zdjęciom mój "apetyt" na wędrówki bieszczadzkimi szlakami jeszcze bardziej wzrasta:)
Dziękuję za przepis. Mężowi bardzo smakowało, córcia-niejadek zjadła ze smakiem. Delikatne, zdrowe danie. Polecam!
Pychotka :) Ja dodałam jeszcze świeże pomidory i zagotowałam razem z tymi z puszki. Na następny raz robię już bez tych puszkowych .
Smakosiu, miło że zabrałaś mnie w tę podróż poprzez cudne zdjęcia:)) Widać Twoją duszę artystyczną w kilku piękniastych ujęciach:)) Przytulone konie śliczności i moje faworyty, kwiat czosnku i konik polny...:)