Po długim czasie, kolejny raz skorzystałam z Twojego przepisu. Ryż wyszedł zawodowo....pięknie się kroił zachowując warstwy, po chwilowym ostudzeniu i oczywiście powalał smakiem:)) Polecam:)
megi - obłędny!
A to nie jest tak, że wkładasz pod skosem nożyk, tak jakby "wdziabując się" do połowy głębokości kiwi, a potem rozczłonkowujesz na 2 części?
To tylko ja taka masochistka, że akupunkturę uprawiam do upadłego na styropianowych jajkach
inni, bardziej rozsądni, robią bardzo szybko
Wstazkami owijam pisanki styropianowe a pozniej dekorace dowolna, robi sie je bardzo szybko.
Bardzo ładne i wesołe dzięki żywym kolorom te jajka. Czy Ty po prostu obklejasz wąskimi tasiemkami pasmanteryjnymi formy styropianowe?
Nie martw się, pieczenie chlebów do najłatwiejszych nie należy. Niektórym nie wychodzi od razu, trzeba albo mieć sporo szczęścia albo nauczyć się "wyczuwać ciasto". Może następnym razem będzie lepiej, może z zakwasem coś było nie halo.
Już powinna wyjść - od popołudnia "lukam" w oczekiwaniu na komentarz...
Niestety klapa.
powodzenia, mam nadzieję że wyjdzie smaczna
A jak 'wyrzeźbić" kiwi, żeby tak ślicznie wyglądało jak u Was?
Jadwigo - nadziewaj śmiało dzień a nawet dwa przed imprezką, potem w chłodne miejsce i niech 'przegryzają się'. Kiedyś piekłam często rurki z podobnym kremem (bez octu), nie traciły nic ze smaku, ni wyglądu przez parę dni (jak się uchowały).
Ich trwałość chyba zależy od rodzaju kremu, im bardziej 'mokry' czy tłusty, tym krócej trzyma formę. Ten krem białkowy jest wyjątkowo trwały. Polecam, sama bardzo go lubię.
Pychotka! Zrobiłam kremik karpatkowy - paczkowy i tylko 250g masła wykorzystałam. Masa kajmakowa z puszeczki lekko podgrzana bez problemu rozprowadza się na orzeszkach. Zamiast biszkopcików położyłam herbatniki pełnoziarniste maczane w espresso i rumie. Smak ze względu na chrupki spód przypomina mi twix ale orzeszki nie dają zapomnieć o snikersie. Suuperaśnie
U mnie była premiera rurkowa parę dni temu, ha i już mogę coś w tym temacie powiedzieć : rureczki można parę dni wcześniej upiec ale nadzienie 1-2 dni wcześniej nałożyć przed podaniem. Trzymałam w pojemniku zamkniętym w lodówie - były najlepsze, mięciutkie cudownie połączone z kremem. Kremik zrobiłam budyniowo-ajerkoniakowy. Te które stały w chłodnym miejscu bez przykrycia były chrupkie.