Nielubie maslanych kremow, ale gdyby tak dac bita smietane z mielonymi orzechami hy............ moglo by byc niezle, sprobuje
pozdrawiam Kiewa
zrobiłam babkę , ale nie wiem ile cukru więc dałam szklankę nie wyrosła mi tak pięknie jak Twoja i wyszedł mały zakalec, ale w smaku dobra.Czy wszystko rozcierasz ręcznie w makutrze ?
Zrobiłem prawie wszystko według przepisu, ale jak zawsze muszę choć troche zmienić![]()
Dodałem trochę więcej mleka i nie dodawałem oleju i smażyłem bez tłuszczu.
Tylko za pierwszym razem posmarowałem patelnie plasterkiem margaryny.
No co tu dużo opowiadać, pycha:)
dzieki wielkie, rodzicom też smakowalo
Jola,,ja naprawde nie wiem czemu do tej pory sama na to nie wpadlam! Czosnek uwielbiam, a tu taka porazka!!! Nie przezyje chyba,bo pomidorow juz nie mam ,zaraza sie za nie wziela, i musze czekac do nastepnego roku .
Marciocha .........spokojnie
nie potrujesz ..........jak tylko dasz borowiki hihi
.......
ja dusze borowiki tak ok 20 min ......muszą być poprostu usmnażone ...ale nie takie na wiór .
aloiram---dziękuję za miły komentarz smacznego
Nie mam wyboru - muszę przyłączyć się do tego grona piejącego z zachwytu:)) Racuszkin są cudowne, dodałam 2 starte jabłka (sok odlałam) i łyzkę wódki (może być ocet albo spirytus) - nie wchłaniają tyle tłuszczu, co zwykle. Przecudne. Dziękuję za przepis Do tego robię świeże powidła śliwkowe - myslę, że mój mężczyzna też będzie piał z zachwytu:) Pozdrawiam!
Pierwsze zdjecie tuz przed wlozeniem do piekarnika, ziemniaki posypalam ziolami prowansalskimi a miesko vegeta i przyprawa do mies.
Drugie zdjecie to juz konsumpcja mojego meza, ledwie co zdazylam zrobic bo zaraz by nic nie bylo ;)
Zrobilam wczoraj na obiad i rodzinka zachwycona, faktycznie miesko extra i czosnek,ale ziemniaki na moj gust troche za suche, moze je trzeba na wierzchu przed pieczeniem troche posypac wiorkami z masla?
moim zdaniem obrzydliwe są te kluski, mdłe i totalnie pozbawione smaku. Zdecydowanie nie polecam.
jeśli chodzi o zapach piwa to wogóle nie czuć piwo dodaje tylko pewnego smaku wyjątkowego:) a jeśli ktoś obawia się że potrawa z alkocholem to oświadczam że alkochol podczas gotowania wyparowuje:)
Nie, to usztywniacz to bitej śmietany
Słonina znaczy smalec :) ląduje w ulubionych:)
U mnie parówki na zewnątrz lodówki przebywają przez pierwsze trzy dni. Po tym czasie teoretycznie są gotowe do spożycia (ja im jeszcze dadaję ze 2 dni, tyle, że już w lodówce, wtedy są bardziej zamarynowane). Wtedy lądują w lodówce i do zjedzenia - najdłużej tydzień - juz tam mieszkaja. Dłuższych terminów nie udało się wypraktykować z braku utopenców. Jeżeli idzie o przechowywanie w piwnicy - ja nigdy nie traktowałam tego jako "przetwór" i zawsze przygotowywałam do bieżącego spożycia - także musiałabys mieć naprawdę chłodną piwnicę. albo ewentualnie zapasteryzować - jakby nie było to mięso (jeżeli parówkę można nazwać mięsem), które sie psuje - a nie masz w tym środków konserwujących.