Droga DF: 1.8 szkl = 306 gramów (wg internetowego przelicznika).
No tak 3 łyżeczki proszku na 300 g to troszkę dużo, ale jogurt/maślanka chyba tyle potrzebują do wyrastania. Przepraszam Autorkę za moje wścibstwo.
Dzisiaj upiekłam :) Wyszły przepyszne :) Myślę żeby zrobić jeszcze jedną porcję z dżemem :)
Za dekorowanie zabieramy się z całą rodzinką :) Dziękujemy za przepis :)
A z jakiego przepisu robiłaś Krystyna 911 marlenkę? Dużo się różnił od tego?
Ja nigdy nie lubiłam selera - poza paroma wyjątkami, gdzie komponował się z całością. Po przeprowadzce, może z braku bulwiastego nagle odkryłam naciowy (wcześniej używałam go do może dwóch sałatek, nigdy do gotowania, no chyba, że miał wyjść i trzeba było zużyć). I polubiłam bardzo. Uwielbiam smak cebuli zalanej oliwą i uduszonej razem z selerem - to podstawa większości wszystkiego co trzeba dusić.
W wyobraźni chodzi mi pasztet z selera, soczewicy i cebuli cukrowej, może z dodatkiem marchwi dla koloru, wszystko zaprawione papryką jalapenio albo serano (jedna sztuka na całość)
Ile to jest 1.8 szklanki mąki?
A ja tam mam ochotę spróbować. Lepiej grzeszyć i potem żałować...
Proste a genialne. Dzięki.
Pycha sosik, zajadam go wraz z kluskami śląskimi. I zamiast śmietany dodałam serek topiony pieczarkowy. POLECAM
Tak, bardzo często odwiedzam giełdę. Najbliższą mam w Krakowie na ulicy Balickiej.Nasza nazywa się kwiatowa. Uwielbiam buszować po niej, polując na "perełki" cenowe, czyli coś co kosztuje grosze, nie powala na pierwszy rzut oka na kolana, a moja wyobraźnia widzi cudeńka, które można z tego wyczarować. Szczególnie lubię kupować susz egzotyczny i wstążki. Mam zaprzyjaźnionych sprzedawców, z którymi można pożartować, dostać upuścik, gratisik, ale są też tacy których omijam szerokim łukiem i nigdy już u nich nie kupię, ponieważ sprzedali mi kiepski towar. U nas jest jeden mankament, nie we wszystkich pawilonach może kupić zwykły detalista. W niektórych jest limit kwotowy np. trzeba kupić towaru za min. 200 zł. lub trzeba mieć zarejestrowaną firmę. Wiele osób lubi galerie, ja mogłabym przesiadywać całymi dniami na giełdzie kwiatowej. No przesadziłam z całymi dniami, nasza czynna jest do dziesiątej, niektóre pawilony handlują do dwunastej.
Bardzo dobre,ale nie mogłam zagnieść ciasta,dołożyłam trochę smalcu, a do smaku skórkę z cytryny.Właśnie zagryzam ciastko i popijam kawką.
Nie przepadam za pieczeniem ciastek,ale córka miała przynieść na Andrzejki.Zrobiłyśmy z tego przepisu w formie piegusek,z czekoladą,orzechami,rodzynkami.Młodzież już pyta kiedy znowu będą ciastka....więc na pewno smakowały.
Piękne te Twoje rogaliki ale coś nie mogę załapać z ich zwijaniem. Na ostatniej fot. widać jakby podstawa rogala była pośrodku przecięta a końcówki jakoś poprzeciągane, To chyba nie jest normalnie rolowany rogal. Możesz coś podpowiedzieć bo wyglądają obłędnie!
Bardzo miło mi Tefii, że kaczucha wam smakuje, dziękuję za miły komentarz, pozdrawiam i życzę wesołych i smacznych świąt.
Możesz przyblizyć ile dajesz grzybów - kilka sztuk w przypadku suszonych jest dla mnie niezbyt czytelne (mam grzyby krojone).
Wyjdzie coś trochę innego. Pamiętam krupnik, który jadłam u znajomych w Luxemburgu, ugotowany z braku możliwości zakupienia selera bulwiastego na selerze naciowym. Wyszło słodkawe i nieco mdłe - smak na innym biegunie. Ale próbować można, może przyprawienie poprawi charakterek pasztetu. Z drugiej strony jest to pasztet mieszany, a nie oparty w 100% na selerze, więc... do dzieła! Może ta soczewica, cebula i por będą grały pierwsze smyczki. I napisz, co wyszło.