Czytając przepis,a zwłaszcza opis,koniecznie chciałam zjeść te ''carskie'' kotlety.No to do dzieła,a że dziś na tłusto,więc nie skąpiłam masła.Mięsa użyłam z indyka,konkretnie filet.Kotleciki wyszły chrupiące i delikatne.W smaku po prostu zwykły mielony się chowa,choć w gruncie rzeczy nim jest:) Majoliko,ślicznie dziękuję za przepis i jego historię.
To wspaniale, że się udały! Smacznego :)
Zastanawiałam się nad smakiem faworków z ziemniakami i postanowiłam zrobić.Muszę przyznać,że wyszły pulchniutkie i mimo sporej ilości tych ziemniaków,w ogóle ich nie czuć.Jednym słowem-pyszne.:) Tłusty Czwartek triumfuje dzięki Twoim faworkom,a pączki może później..;)
Wkn tak zrobiłam, tylko jednak z gorzołką bo nie przeczytałam wcześniej. Wychodzą super ! ach a te bąble
Nic się nie stanie - mieszaj oba rodzaje śmietany, a zamiast alkoholu, wlej do ciasta ocet - nie będzie wyczuwalny w smaku, ale swoją funkcję spełni :) Udanego smażenia!
Nie ma czasu czekać... robię ze słodką, najwyżej pójdą do odpadów zmieszanych
Nie mam 18% śmietany
Mam trochę 12 i 36%, co się stanie jak dam, tej i tej po 2 łyżki ?
Jaka była by najlepsza mąka do tych faworków (jaki typ a może tortowa, krupczatka)? Jeśli nie mam alkoholu to ile dać octu? Też 1,5 łyżki?
Wydaje mi się, że pieczone są zdrowsze, też robiłam oraz mniej kosztowne. Planta niestety jest dość droga. Wszystkim smakowały, dziękuję za przepis. Pozdrawiam w Tłusty czwartek
Bardzo się cieszę :) Ja dziś też zabieram się za smażenie, tylko jeszcze nie wiem, czy faworków, czy pączków, czy mini pączusiów, czy donatów, ojej trudny wybór - wszystko pyszne :)
Zrobione na próbę z połowy porcji, są pyszne.
Jutro poprawka i smażenie pełną parą. Punkca na próbę oleju proponuje zostawić kawałeczki ciasta wyrośniętego i wrzucając zobaczysz, jeśli po wrzuceniu wypływa i puszcza bąbelki to olej powinien mieć odpowiednią temperaturę. Pozdrawiam i "TŁUSTEGO CZWARTKU" życzę![]()
Zrobilam te faworki. Prawdziwa uczta dla podniebienia, kruche, rozplywajcae sie w ustach. Super przepis, od dzisiaj moj NAJ
Możesz śmiało robić we frytkownicy. Ja piekę w niej pączki i oponki serowe. Zagrzewam tak na 170-175 stopni i wrzucam na ok 3-4 min z każdej strony.
Cieszę się, że wyszły. Jak się zachowa proporcje, to właściwie nie mogą się nie udać.
A w sumie za dużo roboty z nimi nie ma. To co mnie w nich niezmiennie urzeka, to ich delikatna konsystencja. Jutro będę robić pieczone, bo nie mam planty (do sklepu za daleko), a smażone w innym tłuszczu tak mi nie smakują, bo nabierają jednak posmaku oleju lub smalcu.