Wałkiem mocno nie męczyłam:) Raczej nożem,ot stary sposób wyniesiony z domu,ale cała reszta zgodnie z przepisem.Musiałam je zaraz schować,bo rodzina skonsumowała by je wszystkie jeszcze przed obiadem:)
Cieszę się, że pomysł z wałkowaniem na jeszcze cieńsze tego, co już było rozwałkowane przypadł do gustu :) U nas sprawdza się od kilku lat - jeśli robię dla domowników, wałkuję podwójnie. Gdy wiozę chrust do stałych znajomych, których dzieci nieodmiennie i niewyuczanie chwytają faworki za sam koniuszek, powodując natychmiastową katastrofę i rozpad faworka na tysiąc bąbelków, wałkuję raz i mogą chwytać, za co chcą :)
Tylko takie mam pytanko, czy wystarczająco wymęczyłaś swoje ciasto, bębniąc w nie wałkiem? Albo czy olej był wystarczająco rozgrzany? Bo coś bąbelków mało mają - ale może to tylko złudzenie i kąt patrzenia :)
Ale zdjęcie śliczne - dziękuję!
Sezon ''chruścikowy'' rozpoczęty:) Pomysł z wałkowaniem rozwałkowanego bardzo dobry.Dzięki temu chruściki są jeszcze bardziej kruche,a dzięki wanilii zapach po prostu niebiański.
Ciekawa ta stroganina, filmik tez fajny :)
Bardzo dobry chlebek, im dłużej leżał tym lepszy. Polecam:)
Polecam - ciasto przepięknie pachnie miodem a w połączeniu z masą z kaszy i kwaśną konfiturą smak niepowtarzalny, smak natury. Ciasto najlepiej smakuje 2-3 dnia po połączeniu z masami.
O, też znam, co prawda rzadko robię, ale to fajna alternatywa dla mających mniej czasu na lepienie pierogów. Ja dodaję więcej twarogu, a mniej ziemniaków do farszu :)
Ba!!! Szalom!
Bułki smaczne. Nic tylko robić i jeść
Dzięki za przepis.
Dziękuję już poprawiłam, pozdrawiam
Moje smaczki mniammm
kayuniu ! brawo. że nie straciłaś zimnej krwi pomimo pęknięć sernika
.. i kunsztownie zrobiłaś polewę. Może następnym razem o 10 C skręć piekarnik. Ja tak miałam za pierwszym razem ..dosłownie płyty tektoniczne hihihi ale czekoladowe picasski zrobiły piękny ...abażur.
Zrobiłam na dużej blaszce z większej ilości sera "ulubionego", bo, moim zdaniem, jest najlepszy do serników. Na spód dałam cieniutka warstewkę kruchego ciasta i wszystko, krok po kroku, czyniłam zgodnie ze wskazówkami megi. Serniczek urósł wysoki i opadł troszkę, ale nie więcej niż inne znane mi i kiedykolwiek wykonane:) Za to popękał koncertowo i jak go wyjęłam po nocnym studzeniu z piekarnika, to aż się za głowę złapałam, bo wcale się nie scaliły te spękania
Oblałam polewą z mlecznej czekolady, a pokrojony na porcje wyglądem nie zdradzał owego popękania. Za to był kremowy, wilgotny, puszysty i... pyszny! Na dowód nie wkleję fotki, bo już pozostał tylko w sferze wspomnień.
Dzięki za przepis - sernik do wielu, wielu powtórek:)
kayuniu ! Bardzo apetyczny kąsek a jakie ładne wiórki czekoladowe ..zdolna dziewczynka z Ciebie
. Pozdrawiam ))
Witam
Bogdziu,ten tort to tez tradycja świąteczna w moim domu i domu rodzinnym mojej mamy,przepis jest prawie identyczny z tym ,że u mnie jest 25 dkg maku,od ciebie w tym roku zapożyczyłam nasączenie tortu,bo wczesniej tego nie robiłam i dodanie kakao do masy,ja dodawałam tylko zaparzoną kawę do masy,a wierzch tortu robiłam tą samą masą tylko z sokiem cytrynowym-bez kawy.Twoja wersja z kakao jest fajniejsza
tort jest przepyszny i nie wyobrazam sobie Świąt bez niego.Pozdrawiam