Elaf dziękuję za miły komentarz i cieszę się że rogaliki smakują.Pozdrawiam.
Beata, musisz częściej przyrządzać takiego arbuza, zacznij od małego potem większy i większy, potem już sama stwierdzisz, że nieboli główka.
masa jest tak samo jak mleko w puszcze , ja nie kupowałam w markecie tylko u nas na mieście w sklepie spożywczym , ale myslę , ze w markecie też można będzie ją dostać a ciacho super!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Cieszę się że smakowało. Ja też robię czasem z innymi owocami, co prawda ze śliwkami jeszcze nie próbowałam ale po obejżeniu tych zdjęć mam wielką ochotę spróbować. Pozdrawiam.
Tak, faktycznie, to nie było solenie po wierzchu lecz tak jak napisałaś - cebula była posolona przed położeniem, żeby zmiękła.
Pozdrawiam Ciebie i Lublin, mój ukochany /tu studiowałam/.
Super, że zamieściłaś przepis. Dużo słyszałam na temat tego octu /podpytam jeszcze, moja przyjaciółka wie więcej, bo ja nie przywiązywałam wagi zbyt, bo nie wiedziałam gdzie można nabyć taki ocet/. Jutro się z nią będę widzidzieć to zasięgnę języka i napiszę, ale podobno rewelacja.
Muszę sprawdzić swoje, bo nie zaglądałam do piwnicy. Ale prawdę mówiąc miałam co do nich trochę obiekcji, a to z powodu tego, że trochę krótki okres pasteryzacji jak na surowe składniki /jedynie ogórkom taki czas pasteryzacji wystarczy ale marchewce to już z pewnością/, a poza tym też skąpo było tej części płynne.Ja w przyszłym roku - jeśli będę je robić - zagotuję wszystkie składniki płynne razem z przecierem /nie całą sałatkę tylko sam "zalew". I zadbam, aby płynu było odpowiednio, bo inaczej pozostałe składniki nie mają nawet w czym się ugotować skoro nie są zanurzone, więc później fermentują.
Bardzo się cieszę,że przywołałam miłe wspomnienia
,ja również piekłam kiedyś cebularze z surową cebulą,wcześniej ją soliłam,aby nieco zmiękła,ale wersja z podsmażoną wydaje mi się smaczniejsza.Pozdrawiam serdecznie z Lublina!
Przepis super! Obiad smakował mężowi,mnie i 2-letniemu synkowi. Więcej takich przepisów prosimy
!!!!!
Ojejku... ale narobiłaś mi apetytu a jednocześnie przypomniałaś dzieciństwo /pochodzę z woj. lubelskiego, mieszkałam tam do 25 r. życia/. Takie piekła moja Mama. Smarowała je jajkiem, ale cebulę na wierzch kładła surową, lekko soliła, aha i jeszcze palcem robiła płytkie wgłębienia /taki wzorek?/. I były też posypane tylko makiem /wtedy już bez cebuli, te były takie pyszne z masełkiem i mleczkiem.... dostałam ślinotoku/. Dzięki serdeczne za przepis no i przywołanie wspomnień.
Dziękuję a grzybów zazdroszczę!!!