Myslę, że największą gwiazdkę dajemy na spód , na środek trochę marmolady, która spełni rolę spoiwa i następnie kolejno coraz mniejsze gwiazdki - pomiędzy każdą marmolada. Najmniejsza gwiazdka - to czubek choinki.W każdym razie moja wyobrażnia dyktuje mi takie rozwiązanie....:)))
Dzięki - tak prostego sposobu nie wymyśliłam. Na święta może być naprawdę super
ekkore, a może jedno na drugie, skoro one są w różnej wielkości? mi tylko to przychodzi na myśl.
Układa się gwiazdki od największej do najmniejszej.
Mniam, mniam! Będzie trzeba wypróbować...
pycha! Już powędrowało do ulubionych a niedługo wypróbuje na sobie:)
A jak złożyć z gwiazdek różnej wielkości choinki? Jakiś schemat, bo moja wyobraźnia nie podpowiada żadnego rozwiązania
Robie podobne ciasto od lat. Jest pyszne. Kruche ciasto ( ja nie dodaje proszku) rozplywa sie w ustach.
do Karolcia172 - jak ciasto kruche jest rzadkie, to sie je wklada do lodowki, a nie dosypuje maki, bo wyjdzie zbite i niesmaczne.
Ja robie je tak, ze najpierw podpiekam kruche ciasto na zloty kolor w temp. ok 220 st. , a nastepnie nakladam piane z orzechami i pieke w ok. 160 st. az piana zrobi sie jasnobrazowa.Robie tak , poniewaz mam piekarnik z termoobiegiem ktory skutecznie wszystko pali z wierzchu.Mysle, ze czas pieczenia jest sprawa bardzo indywidualna i zalezy od piekarnika. Pozdrawiam
muszkatałowa ?
mmm... to może być pyszne! Ale czy konieczna jest gałka
Mari, mażesz mi powiedzieć czy do tego arbuza na 1 słoik mam użyć całego strąka ostrej papryki takiej czerwonej długiej uprawioanej u nas ? Mam ususzone całe strąki jeszcze z ubiegłego roku i zastanawiam się czy mogłabym je wykorzystać ale czy cały strąk to nie za dużo. Mam jeszcze maleńkie papryczki też ususzone przywiezione z Grecji ale to są peperoni - czy one do tego się nadają? Mam w domu pół dużego arbuza i powinnam go jakoś zagospodarować...:)))
Zdaje się bardzo łatwy,no zobaczę..Jak zrobię to napiszę jak wyszło no i dodam zdjęcie..Nigdy nie pomyślałabym,że w wieku 16 lat będę interesować się kuchnią..=):)
Marylko...:))) Widzę, że epidemia przetwarzania nie ominęła również Ciebie i to jest magia wspólnego "kuchcenia". Żeby tylko Twój Charlie nie chciał popracować nad jakąś skuteczną szczepionką...:))))))
Siostra przyjechała dzisiaj do mnie z tym ciastem. PYCHA!!! Przy najbliższej okazji sama upiekę.
Zdjęcia dodaję w dwóch komentarzach w jednym jedno nakłada mi się na drugie....chyba komputer wariuje....