bez komentarza - jak znajde czas, to go napisze
to może i ja pomilczę ? Przesłanie do przyjaciela- ale widzę, że pasuje nie tylko do niego - dzięki za przesłanie.....
racja Elek- nie mozesz Basiu odkładać do szuflady Twoich wierszy - niech wzruszaja nie tylko Ciebie , niech pomoga i nam-pozdrawia irenka
Basiu- piękny wiersz - zapomniałaś jak każdy czasem - zawsze się odnajdzie - właśnie się sama odnalazłam.......Pozdrawiam ! irenka
...... no cóż ....... pozwolisz ,że pomilczę ?.......
Super przesłanie !!
zupki z amino mają grubszy makaron dlatego je wybieram, zupek z vifonu jeszcze nie stosowałam muszę spróbować
Ciasto robiłam na niedzielkę, wszystkim bardzo smakowało,
znikło w mgnieniu oka...do tego wiekszość strucli mąż zabrał dla kolegów w pracy,
którzy poprosili o jeszcze
Chciałaś krytykę? Ok . Wolę Twoje wiersze liryczne, tragiczne,sentymentalne, miłosne. Jesteś w nich mistrzynią. Na twarzy widziałem , że masz stale uśmiech, że jesteś radosna, jednak w głębi jesteś inną osobą. Romantyczną, głęboko przeżywającą troski innych.
............piękne, z dreszczem...i szczere....
Widziałem Cię, rozmawiałem, dałem cmoka. Jesteś prawdziwą czarodziejką, rzeką słońca.
Serniczek suuuper wspaniały,ja go trochę zmodyfikowałam bo nie dodałam migdałów do ciasta i zamiast śmietany kremówki dałam zwykła 18%,ale i tak jest wspaniały!!!!
Myslę,że na spód zamiast rabarbaru mozna dać np agrest też by było nieźle:))
Pozdrawiam:))
Bombowy !!!!!!!!!!!!!!!!! wyszedł śliczny i smakuje pysznie !!! Naprawde fajny przepis !! Nic nie było czuć jakichś tam grudek może tak powinno być bardzo ładne gładkie masy tylko tężały u mnie z 15 minut każda .. ważne że wyswzło SUPER !!! Dzięki ilko za przepis !!!
nie mogę się doczekać żeby dorobić zapasów na ten rok - te co zrobiłam zeszłego lata daaawno się skończyły, pychotka!!!
Na razie kupiłam zupki, ale u nas nie ma rosołu pikantnego z "Amnio" więc kupiłam z "Vifonu" myślę że też może być?
Hej! Hej! Drożdżówka się udała! Wczoraj późnym wieczorem z zapartym tchem wrzuciłem składniki do misy, obserwując z zafascynowaniem, jak oczka oleju wędrują z dna na powierzchnię. Następnie pod "ścierę" ;) i - spać. Rano po wejściu do kuchni dało się wyczuć silny drożdżowy aromat :) Po odkryciu misy oczom mym ukazała się spieniona powierzchnia, trochę psycząca - widać, że drożdżom było dobrze wśród tylu pożywnych smakołyków i rozmnożyły się, jak - króliki ;). To i fru pół kilo mąki do mieszaniny, wyrobienie, kilka rodzynek i siup do dużej keksówki. W międzyczasie kruszonka i opłukanie truskawek... Po jakiejś półgodzinie truskawki na wierzch ciasta plus kruszonka i do zimnego pieca (ciasto zwiększyło objętość o około 40%) Nastawiłem temperaturę Xenki - 170 stopni. W trakcie pieczenia eksperymentowałem nieco z grzaniem góra/dól - sam dół, bo ciasto w zadziwiającym tempie nabrało brązowego koloru. No i urosło jeszcze z 1 cm powyżej kantów formy. Efekt końcowy (godzina pieczenia) to wysokie pulchne ciasto, o zapachu jakby było nasączane spirytusem :D ale niestety zbyt mocno przypieczone tak z góry jak i z dołu i po bokach. Dodam, że stało w piekarniku nisko, nie pośrodku. No ale to nic, pomyśłałem, można zamaskować ciemny brąz posypując cukrem-pudrem (w Szwecji cukier waniliowy jest w postaci pudru, więc można zarazem jeszcze wzbogacić aromat wypieku). Jeszcze nie kosztowałem, bo zabieram ciasto na obchody Św. Jana, ale jestem przekonany, że smakuje bosko! Xenko, dziękuję za cudny przepis!!! POZDRAWIAM!