Ja powiedziałam, tak zrobiłam. Voila, paluchy wiedźmy do kompletu :) http://wielkiezarcie.com/recipes/3182747027184464525
Paluchy już upieczone - przykleiłam im paznokcie na lukier, bo niektóre upiornie odpadały po upieczeniu. Dziś zdjęcie i wrzucę przepis, który dopracowałam po swojemu.
A dziś na obiad próba mumii, czyli parówek w paskach francuskiego ciasta z oczyskami z czarnego pieprzu - pomysł stary jak świat, ale wart uwagi, bo łatwe i efektowne :)
Uuuu, paluchy smaczne som!
super przepis, napewno wykorzystam - robię 11.11 urodziny córki a'la hallowyn i każdy pomysł na wagę złota co do menu urodzinowego. Zaczynam przeglądać piwnicę w poszukiwaniu słoiczków :)
Bardzo Ci dziękuję :) Mówię Ci, widzieć dzieciaka siorbiącego kisielową "formalinę" prosto ze słoika - bezcenne :D
Z Halloween, jak z większością świąt, po prostu nie należy przesadzać i świadomie do niego podchodzić. A zabranianie wszystkiego dzieciom też chyba nie jest najlepszym środkiem na budowanie dobrych rodzinnych relacji. Wychodzę z założenia, że z głową i umiarem, to może potem dzieci nie będą straszyły sąsiadów starymi będąc :D
Ja zaraz przykleję na lukier paznokcie paluchom wiedźmy, które poodpadały i wstawię przepis na WuŻet, bo chyba nie ma, a tak być nie może, paluchy są fajne i bardzo pyszne :D
Bardzo nie lubię halloweenowej otoczki.... ale Twój pomysł mnie rozwalił! Bardzo żałuję, że moje dziecię wyrosło z takich rzeczy. Przepis wrzucam w ulubione i pomysł wykorzystam, jak wnusio dojrzeje do tego. :D Genialne!
kreatywność bez granic. Cudne prace
Też go uwielbiam :) Nawet nie widać, że ma sklejoną rączkę. I nie uwierzenia jest, że ktoś chciał go wyrzucić - przygarnęłam natychmiast :)
A mi się bardzo ale to bardzo podoba koszyczek w którym podano surówkę :)
Jeszcze zdążysz go zrobić - tegoroczna jesień taka dziwna, że ostatnie kasztany dopiero spadają na ziemię :) Będzie w sam raz na halloween :)
Taki pajączek na pewno spodobałby się Agnieszce. :)
Jeju, dzięki :) Bardzo się cieszę, że jeszcze ktoś do mojego przepisu zajrzał, wykorzystał i jest zadowolony. To bardzo delikatne ciasteczka, u nas też bardzo szybko znikają :)
Przepyszne ciacha, mają tylko jedną wadę - bardzo szybko znikają ;)
Z całą pewnością będę do nich wracać.
Bardzo się cieszę :) Teraz zimna jesień w pełni - czas, żebym do dobrego przepisu wróciła - może doczeka się w końcu nowego zdjęcia :)
Zrobiłam tę zupkę ( a robi się szybciutko) i niestety jeszcze szybciej znikła, nie dość że domownicy zajadali się na obiad to jeszcze mało się nie pobili o to kto i ile zje na kolację
Polecam, świetna na jesienne wieczory.