jest czerwiec a ja mam smaka
czy te listki muszą być majowe
w tym roku pierwsze listki zebrałem dokładnie 30 kwietnia, ale jak sądzę i te z 1 czerwca się zmacerują jak należy
Śledzie przepyszne, jednym słowem niebo w gębie!!!
marinik mam pytanko-czy jeszcze mozna zrobic tą naleweczke?czy liscie musza byc koniecznie majowe?
Też taką robię, jest pyszna. Tylko zamiast białego sera daję kostkę pokawałkowanej fety. Jak doda się do niej jajko i śmietanę, to można tą masą zalać ciasto na tartę i zapiec. Rewelacja, zwłaszcza na razowym cieście. Super również do naleśników.
. sporo lat temu moja mama zrobiła podobne jabłka, potem zgubiła przepis, a żal.
Jaka tam profanacja ?????? - eksperymenty w kuchni są jak najbardziej wskazane
:))))))))
Witam, wczoraj częściowo wykorzystałam Twój przepis. A dokładnie masę pomarańczowo-cytrynową ( była bardzo soczysta więc dodałam galaretkę pomarańczową ), pomarańcze miały dużo soku a nie miałam za dużo czasu na smażenie. Efekt i tak wyszedł super. Większa część masy poszła do przełożenia biszkoptów, a trochę dodałam do kremu. Ciacho wyszło pyszne, dzięki za fajny przepis na masę. Mam nadzieję że sposobu jego wykorzystania nie uznasz za profanację ;)Pozdrawiam
ha - widząc na fotce "skrzenie się" masy mogę domniemywac, ze rzeczywiście pomarańcze muialy być bardzo soczyste. Miałem podobnie w tym roku i też dłużej smażyłem.
I jeszcze zapomniałam : następnym razem na pewno do masy pomarańczowej dodam pokrojone orzechy .
Mariniku , od razu przyznaję się bez bicia , ze z Twojego mazurka jest góra i 2 łyzki kawy w cieście . Spód do mazurków mam własny i nie do zamiany na żaden inny ...Pomarańcze i cytryny przekręciłam przez maszynkę , a nie miksowałam . Gotowało się na patelni 45 minut - chyba pomarańcze miałam nadmiernie soczyste . Pozdrawiam
Bardzo czesto robie te sledzie i za kazdym razem wszystkim bardzo smakuja! Polecam wszystkim bo smakuja pysznie!
popieram dfenza dzieki za przepis.
Zrobiłam, wszystkim bardzo smakowały. Będę robiła częściej chocież sama śledzi nie lubię. Dziękuję za przepis.