kroiłam ostrym nożem jak tort - próbowałam też odrywać poszczególne różyczki, ale nie wychodziło to ładnie więc jednak polecam krojenie nożem
Asiu, żadne cuda! chociaż rożki są rzeczywiście cudowne i mam już zamówienie na większą ilość na Święta. A z zawodowym gotowaniem nie mam nic wspólnego - gotuję w domu, dla rodziny i przyjaciół, nic więcej...
Rany ! Kolejne cuda Izeczki ! Dopiero co odkryłam jej przepisy - co jeden , to lepszy ! Izeczka chyba robi to zawodowo ! Nie mogę zdecydować , co z tych cudów zrobić na święta !
A jak później to odkrajać , żeby się nie rozpadło ? Przyznam , że potrawa wygląda rewelacyjnie , kusi mnie, żeby ją zrobić na święta...
Są przepiękne! Spróbuję zrobić na święta , mam nadzieję , że wyjdą mi też tak cudnie !
bułek wcale nie wyciskam - moczę je w sosie z duszenia mięsa a że nie wlewam abyt dużo wody to wchłaniają go właściwie całkowicie i takie mokre mielę :-)
zbyt suchy pasztet zrobiłam raz gdy dodałam zbyt mało tłustego - niestety, pasztet lubi tłuszczyk...
Bułki wyciskasz mocno ? Ostatnio pasztet który zrobiłam był suchy .
Zrobiłem:) Z połowy ilości (z drugiej połowy robilem pasztet podlaski). Dodałem śliwek suszonych i grubo mielonego zielonego pieprzu. Wyszedł bardzo dobry. Cały tłuszcz, który się wytopił w czasie gotowania, zebrałem pieczołowicie po schłodzeniu wywaru i dodałem do pasztetu. Odpowiednio wilgotny mi sie udal tym razem :)
smaczna :) polecam - mojej rodzince smakowała :)
A to moja dynia troszeczke z innego przepisu :
3szk wody
3szk cukru
1/2 szk octu
olejek brzoskwiniowy
nie, nie ma pomyłki - ponieważ bardzo lubię grzyby dodaję ich dużo :-)
grzyby najczęściej suszę pokrojone w grube plastry (krajanka) a potem przechowuję w litrowych słojach stąd ta "miarka" 1 litra - możesz dodać ich mniej jeśli chcesz albo nie masz wystarczającej ilości
przymierzam się do tych pierogów, ale intryguje mnie ilość grzybów suszonych - 1-1,5 l ?
czy nie ma tu pomyłki?
hahaha! A ja pomyślała, że ten łosoś w jakimś sosie na bazie wina, lub czegos innego, ale koniecznie z akoholem
Słyszałam, że na kogoś podpitego mówi się, że jest "na bani".
doskonale zgadłaś! w wielu regionach na dynię mówi się właśnie bania :-)
Ja pomyślałam :) Ale po przeczytania Twojego wstępu od razu skojarzyłam z dynią - babcia mówiła na dynię bania. A teraz odmeldowuję się sprawdzić, czy dobrze zgadłam, bo najpierw pospieszyłam zrobić wpis w komentarzach :)