Należałoby podać źródło przepisu, zwłaszcza, że skopiowałaś także zdjęcie. Gdzie są moderatorzy tej strony?
A i owszem, pisałaś... tylko po przeczytaniu komentarza edytowałam i poprawiłam - możesz zobaczyć w historii edycji, hihi. Kłania się krasnoludek cichorobek :P
Dziękuję ! uściśliłam przepis ale nigdzie nie pisałam o szklane mąki ..tylko mleka w jednej rozpuszczamy w garnku cukier w drugiej mąki czyli (budyń , pszenną i ziemniaczaną ). Chyba teraz lepiej się czyta i rozumie.
Ależ wskoczyło, wskoczyło! W dodatku bardzo ładne :)
Pyszna, lekka pianka jogurtowa. Do środka poupychałam cząstki brzoskwiń z zalewy, zamiast biszkoptów zrobiłam kruche ciasto. Dzięki za udostępnienie przepisu i pozdrawiam :)
W opisie wykonania masy budyniowej wkradł się zapewne błąd -pewnie chodzi o szklankę mleka którą trzeba wlać z cukrem a nie szklankę mąki. Pewnie tak "z rozpędu".A przepis bardzo fajny wart wypróbowania.
Cudne są takie opowieści :)
A ja mam nadzieję, że ten przepis (znany pewnie niejednej babci) stanie się kolejnym piernikowym hiciorem WuŻetu :)
Taka opcja nie wchodziła w rachubę .. (babcia chyba nie znała masy solnej ) a co najważniejsze kuchnia , stół kuchenny to było centrum życia rodziny. A dwie wnusie podczepione pod spódnice i fartuch babciny. Siedzenie w pokoju nie wchodziło w rachubę, neta nie było ..
Aj bo babcia jakaś niezaradna i mało pomysłowa - powinna raz upiec pierniczki z masy solnej z przyprawami korzennymi i podłożyć je zamiast tych prawdziwych - więcej byście nie podkradały :D
Oj dziękuje Wam kochane nie skojarzyłam tego skrótu :):) Taki sobie kiedyś jadłam dobry robiony domowo pamiętam tylko tyle, że miał wędzoną śliwkę.
Poszewka była od ''jaśka'' najprzedniejsza wykrochmalona i wyprasowana na blaszkę (onegdaj nie było mowy nie wrzucać w krochmal pościeli )pamiętasz ?. Babcia co roku wkładała do innej poszewki raz biała , raz kolorowa i ... do bieliźniarki .
Pierniczki pięknie kruszały i były super mięciutkie ale babcia musiała piec dwukrotnie pierniczki, bo z pierwszego wypieku były tylko .. okruszki a my z Zosią w zaparte
.
Dziewoja podmalowana do parady tak samo jak ogórek - tu i tu nowy lakier hihihi - niepodległość na młodo i bogato :D
Zdradź więcej szczegółów... o tej poszewce pierwsze słyszę. U nas trzymało się suszone jabłka w specjalnych woreczkach z materiału, a pierników w ogóle się (o zgrozo!) nie piekło, bo przecież niedobre, niejadalne, trujące, komu one w ogóle potrzebne (podobnie jak mazurki, smutny losie...).
Aguś BBQ to sos barbecue. Dla mnie ... może nie istnieć , nie mój smak ))