Daję do ulubionych bo widze ze bedą super,jak przyjdzie wnuczek to od razu zrobię.
acha, u mnie jest bardzo modny - wszystkie sąsiadki go robią hahaha, ale teraz już chyba za późno, bo już są dmuchawce....
robiłam pierwszy raz w życiu w tym roku i wyszedł bardzo dobry, tylko nie przecierałam, a wycisnęłam przez gazę, bo tak miałam w przepisie, syrop pije się rozcieńczony z wodą, działa oczyszczająco między innymi....
Jamajko, Twój motyl był piękny i zapewne pyszny, a że ktoś nie potrafi docenić czyjejś pracy i dobrego gestu to inna sprawa. Nie przejmuj sie tą osobą , bo jest poprostu nie wychowana. Nigdy bym darczyńcy nie powiedziała, że wyrzuciłam do kosza jego podarunek. Jest to podstawowa zasada dobrego zachowania. Nie martw się i więcej już nic nie wykonuj dla tej persony, bo szkoda Twego czasu, zaangażowania i sił.
Pierwsze w życiu widzę taki przepis. A gotowy już syrop jak ( do czego ? ) używasz ?
Sporo ostatnio Twoich smacznych przepisów - Różyczko ! Kilka z nich czeka na swoją kolej w ulubionych. I te placuszki napewno zrobię. Pozdrawiam !
Dziękuję Malibu za tak wyczerpującą odpowiedź!!!!! na pewno na swoje imieniny zrobię to ciasto, bo nigdy jeszcze takiego nie piekłam, a chałwę uwielbiam!!!!
Pozdrawiam!
Jestem uzależniona od tego ciasta. Pozdrawiam
Ja też nie uważam, żeby było niepozorne, tylko Awonli tak napisała w przepisie;-) Ale na wyjątkową okazję tort jest bardziej akuratny, więc za którymś razem po prostu poeksperymentowałam;-)
bosssski ;**************
Wojasia,
budynie czekoladowe bez cukru oczywiście (zapomniało mi się napisać)
A budyń do masy ja gotuję podobnie jak zwykły z torebki. Czyli w tym akurat przypadku z 3/4 szkl.mleka odlewamy ok. połowę i gotujemy, a do drugiej połowy (zimnego mleka) dodajemy jajka i mąkę ziemniaczaną i trzepaczką rozmącamy na jednolitą masę. Kiedy pierwsza połowa już się zagotuje, wlewamy tą drugą połowę i cały czas mieszamy na malutkim ogniu. Kiedy zaczną "gadać" bąbelki powietrza wyłączamy gaz i studzimy powstały budyń.
Powodzenia, to na prawdę nic trudnego !!! :o)
no więc spód różyczek smarowałam malutką ilością wody i tak sie przyklejały, ale trzeba uważać żeby nie polać wodą masy w miejscu które nie zostanie zakryte, bo zostają plamy. Masa rzeczywiście sie klei ale im więcej pudru i im dłużej się ją wyrabia, jest coraz bardziej elstyczna. Wycinałam wszystko zwykłym kuchennym nożem:)