Pychaaaaaaa!!! Dynia super słodziutka wszystkim bardzo smakuje:) Rzeczywiście wygląda jak brzoskwinia:) Dzięki za przepis!!!
marzenulka, spód blaszki ma rozmiary: 21cm na 37cm, to chyba taka standardowa blaszka:))))
ja do masy dodaje jeszcze kolorowa galaretke pokrojona w kostke
Jak dla mnie zdecydowanie za słodki, ale każdy ma inny smak, wiec...
Wyprobuj ja przed chwila taka wypilam .
ciekawe :P
Co będę komentował - niech fotki przemówią za mnie ;) Dodam tylko, że robiłem bez ziół i bez sera, za to dodałem niecałe pół butelki zakwasu żytniego (ok. 200 ml) i dwie solidne garście pokruszonych orzechów. Efekt przeszedł WSZELKIE WYOBRAŻENIA :)))
nadchodzi jesień i biorę się za gotowanie bigosu
Oczywiście dwie margaryny w standardowych opakowaniach, czyli po 250 g. Poza tym jeśli dasz nawet mniejsze, to po prostu krem będzie mniej maślany, a bardziej budyniowy.
domino29 ja nie nasączałam, bo wyszedł mi wilgotny, ale jeśli wychodzi suchy to wskazane jest nasączenie, ciesze się że smakowało. pozdrawiam
Dziękuje za odpowiedź. A czy tego ciasta można też używać jako spodu do "kołocza" ? Bo jak robię zwykłe drożdżowe to mi więcej ciasta wychodzi niż nadzienia, mimo że cienko wałkuję.
Pewnie można, pół szklanki rozpuszczonej margaryny (masła, gdyby zapach tej też Ci przeszkadzał) - tyle, że ja sama tego nie wykonywałam i nie wiem jaki będzie efekt końcowy. Do kremu zamiast żelatyny możesz dać cytrynową galaretkę (często tak robię) - na tą ilość potrzeba 2 galaretki, które należy rozpuścić w niecałej szklance gorącej wody
Po prostu przepyszne!!! I tak mało przy tym pracy!!! Aż dziw bierze, że wystawiam pierwszy komentarz, bo ludzie do tego przepisu powinni walić drzwiami i oknami! Zrobiłam tylko jedną maleńką zmianę - zamiast solą posypałam wszystko vegetą a podałam z makaronem orkiszowym świderki bo my pszennego nie jemy. Tak niepozorne a tak dobre - sosik już w ogóle absolutny! Gorąco polecam wszystkim!!!!!
Długi czas liczyłam, że to Ty ze Smakosią napiszecie część ostatnią - jako bardziej doświadczone.
Jak tylko udał mi się pierwszy zakwas (a to nie tak całkiem dawno) chleb robiłam co drugi, trzeci dzień, upychałam w zamrażalnik, rozdawałam rodzinie - nie mogłam się nacieszyć. Pierwsze wykonanie chleba było prawie jak modlitwa - dawno nie czułam tak podniosłego nastroju, przy czynności tak prostej i tak codziennej...Chleb przestał być pustym słowem. Widzę kolosalną różnicę w smaku (przy czym moje kubki smakowe nie są wysublimowane), zjedzenie sklepowego chleba jakoś nie pasuje, lepiej nie jeść wcale. Co więcej chleb bezdrożdżowy się nie kruszy, nawet po kilku dniach.
Wiem, że do drożdżowego chleba nie wrócę - co najwyżej wszystkie przepisy z biegiem czasu przerobię na bezdrożdżowe. Wyhoduje biały zakwas (w ostatecznym rozrachunku pszenny), spróbuję zrobić z tego bułki a nawet ciasto (też można).