Ojejku... ale narobiłaś mi apetytu a jednocześnie przypomniałaś dzieciństwo /pochodzę z woj. lubelskiego, mieszkałam tam do 25 r. życia/. Takie piekła moja Mama. Smarowała je jajkiem, ale cebulę na wierzch kładła surową, lekko soliła, aha i jeszcze palcem robiła płytkie wgłębienia /taki wzorek?/. I były też posypane tylko makiem /wtedy już bez cebuli, te były takie pyszne z masełkiem i mleczkiem.... dostałam ślinotoku/. Dzięki serdeczne za przepis no i przywołanie wspomnień.
Dziękuję a grzybów zazdroszczę!!!
U mnie tez "powidlenie" trwalo krocej. Po 2,5 godz. odparowaly juz sporo i balam sie, ze sie przypala dlatego rozpoczelam mieszanie i po ok. 20 min. byly juz dosyc geste, ale gdzieniegdzie znajdowaly sie nierozgotowane skorki, ktore potraktowalam mikserem i otrzymalam pysznie lsniaca, jednolita i slodka mase sliwkowa. Super przepis, dzieki.
Mam nadzieję, że będzie smakowało :).
Ja zazwyczaj mam około 80dkg bananów- przed obraniem. Ale nie podchodzę do sprawy z aptekarską precyzją, bywało i więcej...natomiast nigdy nie dawałam proszku do pieczenia.
Trzymam kciuki i pozdrawiam
Mam pytanie czy może ktoś mi napisać ile mają ważyć banany po obraniu to jest bardzo istotne bo sztuka sztuce jest nierówna.I może w związku z tym u niektórych osób wychodzi zakalec
BeaMaj - dziekuje za podpowiedz, ale przeczytalam dopiero jak ciasto stalo juz gotowe w lodowce. Dodalam zelatyny. Orzechy z biszkoptami sie nie utopily, wiec chyba bedzie dobrze - jutro premiera ;)
to znowu japrzyszłam z pracy i niespodzianka!! pomidorki się zżelowały! po konsumpcji dam znać jak smakują
No chyba jednak na piątkowy wieczór nie bardzo skoro w środku jest salami :> Ale przepis OK
Muszę spróbować z teściową;-)
Ewo, jeśli te wiśnie są bez pestek (szkoda zębów...:)) i trochę je "odalkoholisz" to myślę, że tak...:))) Ja czasem dodaję takie wiśnie ale dosłownie parę "na smaczka"- poza sezonem wiśniowym najlepiej wykorzystać mrożone lub wiśnie z syropu. Moim zdaniem w tym cieście nie muszą być same wiśnie - można pokombinować z owocami. Pozdrawiam i życzę udanych eksperymentów...:)))
Dopiero wróciłam i mogę potwierdzić wypowiedzi poprzedniczek - drożdży jest w zupełności wystarczająca ilość. W orginalnym przepisie (patrz link) jest ich jeszcze mniej - ale ja miałam problem z odważeniem - waga załapała mi dopiero przy 3 g (mimo dokładności do 1g) -nie chciało mi się odejmować, więc postanowiłam zaryzykować z taką ilością (przecież to i tak mało). Wyszło rewelacyjnie. ten chleb zdecydowanie bardziej mi smakował niż "bliźniak z piekarnika" nie zakwaszany, robiony na większej ilości drożdży
Wczoraj zrobiłam ciasto i niestety wyszedł piękny zakalec!!!wszystko robiłam wg. przepisu tylko zamiast sodki dodałam proszek do pieczenia,ale czytałam w komentarzach i już też tak ktoś robił i ciasto wyszło mu rewelacyjne,a u mnie klapa :(( w piekarniku piekło sie godzine. nie wiem co zrobiłam nie tak?