Małpiatka,poczekaj grzecznie jeden dzień i po cichutku próbuj :)))
Śledziki obłędnie pyszne! Wyszły mi trzy takie słoiki jak na poniższym zdjęciu. Polecam!
Zaintersował mnie ten żurek ,więc nie teraz ale w przyszłości chętnie go spróbuję:)
Pyszny murzynek:) mój ulubiony
Ok.
Dobrze się i tak składa,bo miód mi wybył - do wczorajszych placków miodownika - więc przepis mi pasuje, tylko może użyję brązowy cukier..Piernik w takim razie zrobię około niedzieli.
Cieszę się MATIDORA... u mnie jest tak samo, dlatego od razu podwójną porcję... i tak od lat :)
ulla*, nie dodawałam miodu bo lubię mnie słodkie wypieki a ten i tak jest dla mnie bardzo słodki. szczerze mówiąc nie wiem jak jest z przechowywaniem. piekłam go pierwszy raz, póki co stoi trzeci dzień ale dziś już go pewnie dokończymy ;) powidłami przekładałam od razu po ostudzeniu a masę tez użyłam z lidla :)
Faktycznie prosty w składnikach,a miodu nie dodaje się? Jak z przechowywaniem- czy mogę już teraz upiec i czy od razu przekładać powidłami? masę marcepanową mam gotową z Lidla, z przeznaczeniem na "stollen",ale chyba dam ją do piernika...
Również uwielbiam groch z kapustą i mogę go jeść całe Święta!
Niestety, nam nie podszedł ten smak i w sumie jestem zdziwiona skąd tyle zachwytów. Nie wiem, czy go ponownie zrobię. Piekłam okolo godziny i musiałabym piec kolejne 40 min chyba, żeby był miękki. Właścicielka podaje 150-170 stopni około 40min. U mnie po tym czasie mięso było surowe.
Przepis na żur sięga co najmniej połowy XIX wieku, ponieważ gotowała go już moja Prababka, która nauczyła się tej potrawy od swojej Matki. Mieszkam w Zachodniej Małopolsce, dawna Galicja. Potrawa kiedyś popularna w naszej okolicy, niestety wyparta przez bardziej elegancki barszcz czerwony. Żur wygląda siermiężnie, ale w mojej rodzinie jego smak to coś wyjątkowego i niepospolitego. Ach, nie dopisałam jeszcze, że żurek nie powinien być cedzony, tylko zamieszany i wlany razem z całą zawartością butelki.
Miałam kiedyś za sasiada takiego pana, co był jednym z dowódców akcji Ostra Brama(powstanie w Wilnie, nieudane, jak Warszawskie) Cudem ocalał.Zaliczył Kołymę. Przeżył. Znał cudowne przepisy.Opowiadał, że na Litwie onegdaj na miesiąc przed ubojem karmiło się tuczniki samą najlepszą pszenicą- dla smaku mięsa i sała. Jadł tłusto i ostro. Czasem pił mocną, karaimską.Dożył prawie setki w dobrym zdrowiu. Bardzo tego pana lubiłam.Ciekawy i mądry człowiek był z niego. I był kopalnią przepisów kulinarnych litewskich. Sporo mnie nauczył)))Czasem warto podglądać przepisy sąsiadów))
Bajeczny keks piekę już 5 lat. Zawsze ale to zawsze piekę na blasze, optycznie patrząc mam dużo pysznego ciasta z bakaliami i polewą cytrynową gorąco polecam.