Kurczę, fajne to wyszło - wcale nie wygląda, jak by się nie chciało stać w kuchni i gotować. A jeść to na pewno by się chciało. Gdyby nie to, że właśnie kończę gotować całkiem przyzwoity obiad, to porządnie bym pozazdrościła, szczególnie że bardzo lubię gołąbki w różnych wersjach.
Pięknie dziękuję za korektę i... polecam się na ''zaś ''
Ekstrakt już leży od kilku miesięcy w szafce i nie wiem do czego i w jakiej ilości go wykorzystać.
Czekamy na reakcję samiry, w przypadku jej braku, przepis zostanie usunięty.
Należałoby podać źródło przepisu, zwłaszcza, że skopiowałaś także zdjęcie. Gdzie są moderatorzy tej strony?
A i owszem, pisałaś... tylko po przeczytaniu komentarza edytowałam i poprawiłam - możesz zobaczyć w historii edycji, hihi. Kłania się krasnoludek cichorobek :P
Dziękuję ! uściśliłam przepis ale nigdzie nie pisałam o szklane mąki ..tylko mleka w jednej rozpuszczamy w garnku cukier w drugiej mąki czyli (budyń , pszenną i ziemniaczaną ). Chyba teraz lepiej się czyta i rozumie.
Ależ wskoczyło, wskoczyło! W dodatku bardzo ładne :)
Pyszna, lekka pianka jogurtowa. Do środka poupychałam cząstki brzoskwiń z zalewy, zamiast biszkoptów zrobiłam kruche ciasto. Dzięki za udostępnienie przepisu i pozdrawiam :)
W opisie wykonania masy budyniowej wkradł się zapewne błąd -pewnie chodzi o szklankę mleka którą trzeba wlać z cukrem a nie szklankę mąki. Pewnie tak "z rozpędu".A przepis bardzo fajny wart wypróbowania.
Cudne są takie opowieści :)
A ja mam nadzieję, że ten przepis (znany pewnie niejednej babci) stanie się kolejnym piernikowym hiciorem WuŻetu :)
Taka opcja nie wchodziła w rachubę .. (babcia chyba nie znała masy solnej ) a co najważniejsze kuchnia , stół kuchenny to było centrum życia rodziny. A dwie wnusie podczepione pod spódnice i fartuch babciny. Siedzenie w pokoju nie wchodziło w rachubę, neta nie było ..
Aj bo babcia jakaś niezaradna i mało pomysłowa - powinna raz upiec pierniczki z masy solnej z przyprawami korzennymi i podłożyć je zamiast tych prawdziwych - więcej byście nie podkradały :D
Oj dziękuje Wam kochane nie skojarzyłam tego skrótu :):) Taki sobie kiedyś jadłam dobry robiony domowo pamiętam tylko tyle, że miał wędzoną śliwkę.