a gdzie jest opis/
Aj, prawdę piszesz. Nie miałam co prawda możliwości w dzieciństwie rozsmakować się w babcinych kuchniach (jedna mieszkała na wsi na drugim końcu Polski i zwyczajnie się u niej nie bywało, a druga mieszkała już w mieście), ale pamiętam czasy pustych sklepowych półek. Aż zadziwiające, że wszystko wtedy jakoś lepiej smakowało, i ser żółty w jednym jedyniutkim gatunku, jaki w miastach można było dostać i sery żółtopomarańczowe w podłużnych kartonach, po które stało się pod kościołem, żeby z darów dostać. I banany oraz pomarańcze, które czasem zbierało się z ulicy, gdy spadły z ciężarówki, na którą trafiały prosto ze statku, a potem jechały nie wiadomo gdzie, a na pewno nie do sklepów, w których kupowali je zwykli zjadacze chleba. I nawet powidła z małych żółtych śliwek, których teraz nikt nie zauważa i rozdeptuje z obrzydzeniem. Słonina też jakby lepsze skwarki dawała niż teraz. Wszystko się zmieniło jakoś...
Myślę że każdy daje tyle ogórka ile lubi i czosnku też, nam akurat pasuje taka ilość, jak jest podana w składnikach.Zapomniała tylko różyczka dopisać wielkośc jogurtu, powinien byc duży, przeszło 400 gram.
Ano racja, przaśna, słowiańska, typowa, utuczona na polskich guścikach. Wcale nie egzotyczna, niestety, bo to by oznaczało, że rzadko spotykana. A to, co czym piszesz widzimy na każdym kroku. Smutne to widoki, gdy turyści są żarci”, bo zapłacili, to się należy. Więc nie szkodzi, że im zwisa z talerza (choć tak naprawdę zwisa im, czy inni się najedzą). Albo gdy mlaszczą ze smakiem, choć w sosie czosnkowym czosnek ma postać proszku tak wiekowego jak stuletnie jaja, które sobie z nas robią spryciarze prowadzący punkty małej i dużej gastronomii. Bywa, że w Sopocie dbającym o kondycję mieszkańców i budującym tory dla rowerzystów i rolkarzy, jedni i drudzy wędzą się na ślicznych asfaltowych ścieżkach (równoległych do morza) w kłębach knajpianego dymu wykańczającego i tak ledwo żywego odmrożonego dorszyka. Ku chwale żołądka i małpiego rozumu :)
Tak się tylko zastanawiam, czy w dzisiejszych głupiokonsumpcyjnych czasach wyżej wymienione zjawiska zauważa coraz więcej czy mniej osób...
Właśnie dzisiaj je robiłam i ładnie rosło ale niestety nawalił mi piekarnik i ciasto wyjęłam surowe po ponad godzinie
Nie wiem co to jest ale na pewno nie souvlaki.
też tak jadłam w dzieciństwie , tylko zupa była z wiśniami a ziemniaczki okraszone skwarkami boczku pycha!
Może być smaczne ale to nie tzatziki......
Jadlam tzatziki w Greckiej i ogórek był ze skórka pokrojony w cienkie paseczki - sos był pyszny - myślę, że w smaku podobny do tego ale zastanawiam się właśnie nad ogórkiem jaki w końcu powinien być?
Danie bardzo smaczne, polecam jednak zrobienie większej ilości sosu. :)
próbowałam z tego i podobnego przepisu - niestety mi nie wychodzi - ciasto kamień!, smak owszem ok ale nie wiem czemu takie twarde?
To też mój smak z dzieciństwa, choć tereny na których się wychowałam nic wspólnego z kulturą żydowską nie miały. Miałam nawet mały dzieciecy walek do ciasta którym wałkowałam ciasto na macę, a potem na blachę pieca. Mace jadło się z gęstą śmietaną albo masłem i solą, czasami samą.
Zupa wiśniowa z ziemniakami? myślałam że to barszcz czerwony zabielany:)
Ja kupiłam w Pepco. Jedna taka foremka kosztowała niecałe 3 zł. :)
Babka siedzi w piecu, zaciekawił mnie przepis i opinie.