Jeżeli ktoś lubi poprzerastane tłuszczem mięso, pieczeń będzie ok. Bo tluszcz jest bardziej widoczny, rzuca się w oczy bardziej niż w tradycyjnej karkowce. Może to efekt peklowania mięsa, jest pięknie czerwone. W smaku nie czuć tłuszczu oddzielnie, nie jest też tłustym glutem, jak np w przypadku gotowanego boczku. Mnie nie przeszkadza, mięso jest bardziej soczyste, ale Ślubny odmawia jedzenia i już.
To ja czekam na wrażenia z indyka. Bardzo mnie nęci - tyle, że mięso delikatne, więc nie wiem co z czasem
Dżani dziękuję za miły komentarz. Ciasto niepozorne ale z owocem (z morelą jeszcze nie próbowałam) smakuje świetnie.
Ostatnio zaniosłam foremkę ciasta z borówkami do pracy. Tiaaa wszyscy orzekli ,ze taka porcja na dwa dni i... za parę godzin została tylko foremka
.
Bardzo dziękuję za komentarz ekkore i przy okazji rozwiałaś moje przypuszczenia. Zastanawiałam się kiedyś nad pieczenią karkową, która ma już inną strukturę mięsa - obawiałam, czy dobrze przepiecze się .
Teraz pora na mnie pobawię się z piersią indyczą ))).
Pozdrawiam ))
Mała uwaga. W związku z niską temperaturą pieczenia, tłuszcz z karkówki nie wytapia się tak dobrze, jak w pieczeniu tradycyjnym. Dla kogoś komu to przeszkadza (nitki tłuszczu) może być problem, którego smak nie wynagrodzi (mój Ślubny do takowych osób należy).
Pyszne! O wiele smaczniejsze niż to, co robiłam do tej pory. :)
W sobotę z morelami - pojechało na występy gościnne. W niedzielę rano z morelami i śliwkami dla domowników. Dzięki, megi.
Dzisiaj była wersja wariacyjna. Zamiast schabu karkówka i wydłużony czas pieczenia o 20 minut (w stosunku do 1.45). Dałam 30 g soli peklującej - bo albo tutejsza sól jest bardziej słona, albo moje potrzeby mniejsze. Wyszło idealnie. Chyba najlepsza karkówka jaką jadłam. Będzie i na zimno, i na ciepło - w sosie pieczarkowym.
Smosiu ! Dziękuję za miłe słowa, jeszcze raz powtarzam nie znam się na fotografii a tego lata miałam wybitnego lenia, fotki takie sobie )).
Boćki faktycznie arystokracja w pełnym wydaniu z pałacu Bucholtzów i nawet miały ''focha''...kiedy poszliśmy do pałacu wypieli się na nas
. No cóż myślę sobie kiedyś się ''hrabia'' odwróci szlachetną częścią ciała. Oj kosztowało mnie to - wszyscy poszli na lody a ja nadal z aparatem jak paprazzi pod płotem stałam. Ale co tam lody ... oglądacie pałacowe boćki
Ładnie tam, prawie jak u mnie na wsi : D)).
Boćki na dachu pałacu są świetne - pewnie ichnia arystokracja :D.
I śliczne niebiesko-'niebiańskie pole' (fot. 26), z rajskim ptasim koncertem. Zazdraszczam i gratuluję talentu Autorce - wielkie brawa dla Ciebie Meguś, niedoścignionej Matki Natury i jej dziatwy.
Megi to jest wlasnie to! Tez uwielbiam spiew ptakow o poranku, wygladajace niesmialo slonce, oraz podgladanie przyrody, dlatego codziennie rano chodze do ogrodu i pobieram codzienna dawke pozytywnej energii :)
Czego jednak nie lubie, to gdy moj kot pojawia sie w ogrodzie a juz szczegolnie jak usiadzie sobie na plotowym murku, wtedy ptaki jakby sie wsciekly, jeden wielki jazgot nie idzie tego sluchac a jak kota sciagniesz to kot obrazony a ptaki przez jakis czas jeszcze krzycza, dopoki nie zniknie z ich pola widzenia ;) Pewnie bronia gniazda, ktore jest po drugiej stronie sasiada i wysoko, wysoko, no ale pokrzyczec trzeba ;)))
Megi65 cuuuudownie :)
Nadiu ! O nocy nie ma mowy - słońce wschodziło o 3.59 a jeszcze chcieliśmy zdążyć na ''przedświt''. I tak sobie myślę ludzie na wakacjach próbują różnych sportów ekstremalnych (skoki na bungge , nurkowanie ) a ja (my bo znalazłam z jeszcze jedną wariaciunię
) bladym świtem wymykałyśmy się na spacery polnymi drogami ku laskom.
Ludziska czasem jadą daleko, płaca grubą kasę za koncert, bo gra fajna kapela , występuję w teatrze gościnnie wybitny aktor a my ... za darmo mieliśmy cudowny spektakl :światło, dźwięk i zapach. Role główne obsadzone od stuleci :słońce , księżyc statyści zmienni :rodzina jeży, skowronek, stado kawek czy kogut w zagrodzie. No i tak fajnie o porannej rosie znaleźć polanę poziomek. Prawda ?![]()
A poranna kawa czy śniadanie po takiej wyprawie smakuje wybornie ))
Wow! 4 nad ranem to praktycznie jeszcze noc ;) Ale warto było :)
Mam nadzieje, ze pozdrowiłaś boćki od nas :)
Cudowne fotki ! Podlasie pięknie opisywała w swoich książkach zielarskich Stefania Korżawska, przyznam się szczerze że wcześniej nic nie wiedziałam o tym cudownym zakątku Polski.