W tym roku również popełniony......skorzystałam z przepisu jako inspiracji, że w ogóle można taki syrop wykonać i mieć do dyspozycji w upalne dni do tworzenia orzeźwiających napojów:))
Robię troszkę inaczej, bo myślę bardziej tradycyjnie, znaczy upycham dużo gałęzi miętowych do gara, zalewam wodą, nieco ponad poziom roślin i gotuję kilkanaście minut. Przecedzam i na 1 litr daję ok. kilograma cukru, zagotowuję, dosmaczam kwaskiem, gorący przelewam.
Oooo, to faktycznie wygląda na mega prościuch;)) Do ulubionych:))
Wkn Ty same najlepsze ciasta pieczesz
Dziewczyny, dzięki za rady. Strzeżonego Pan Bóg strzeże, więc chyba w tym roku spróbuję z tym wyparzaniem butelek.
No dobra, a co z mieszaniem? Bo skoro przyprawy dodaje się po kilku minutach, to chyba trzeba zamieszać a ryżu się ponoć nie miesza...
Ekkore, racja, wszystko jest wzbogacane różnymi niepożądanymi dodatkami i na efekty nie trzeba długo czekać. Dawniej zdrowiej się jadało i zdrowiej się żyło, bo nie było tyle tej wszechobecnej chemii. I nie nadużywało się cukru, a mąka była z pełnego ziarna, a nie oczyszczona i wybielona, która dostarcza jedynie pustych kalorii. Nawet mówi się tak, że "Bezcennymi otrębami karmi się świnie, a dla ludzi pozostają jedynie odpadki". Coś w tym musi być...
Zrobiłam dzisiaj na obiad. Ryż basmati.
Co prawda trochę przekocykowałam - i mocno się rozkleił. Nawet miałam wyrzucić - ale syn mówi, że jest Ok. No to poszedł na talerze.
Pyszny, lekko ostry - potem podjadałam jeszcze z garnka.
Następnym razem zrobię z ryżu brązowego albo dzikiego - zobaczymy co wyjdzie.
A mnie się wydaje, że to nie cukier i mąka są głównym problemem. Kiedyś ciasto było na stałe w domu, dzieci jadły cukierki, landrynki, irysy, tofi - i z całą pewnością miały zdrowsze zęby niż teraz. A nie raz się i cukier łyżeczką z cukiernicy jadło (o kostkach nie wspomnę)
Ale brak ruchu - bo zamiast wybiegać nadmiar kalorii - zasiadamy na kanapie, przed telewizorem, komputerem czy w fotelu samochodu. To raz.
A dwa - dzisiaj cukier nie jest cukrem, a mąka mąką - zawierają inne składniki - żeby było tanio. i to one są problemem.
Zuzanno ja trafiłam na ten przepis przypadkowo,po prostu miałam ochotę dzisiaj zrobić racuszki i ten przepis wydał mi się ciekawy.Właśnie przez tę prostotę wykonania .
Mam nadzieję, że będziecie zadowolone z takiego prostego jedzonka :)
Zobaczyłam komentarz i pomyślałam, ot jeszcze jedna wersja racuszków... jednak spojrzałam na składniki i... zupełnie bez jaj? I to właśnie ta prostota wykonania i brak jaj spowodowały, że od razu pomaszerowałam do kuchni i już zajadam się... i co tu powiedzieć... pychota, tanizna i ekspres w wykonaniu.
Jolu, dzięki, że podzieliłaś się przepisem. Agusiu, dzięki za wstawiony komentarz, który spowodował "odkrycie" przepisu. Dziękuję i pozdrawiam.
Nadiu, niestety to prawda i jeszcze wiele zbędnych chemicznych dodatków.
Iwciu, przepisik napisany specjalnie dla Ciebie.
Korzystaj do woli,
Mam nadzieję, że będą Ci smakowały :)
Pyszne racuszki,dziękuję za przepis