Wkn .. szukaj i kombinuj Kobieto, bo ja nadal szukam fasolki po bretońsku bez ... fasoli.
Trzeba się przyzwyczaić do jedzenia fasoli:) W początkach u nas były głośne noce ,po jej zjedzeniu:) ale jak wprowadziłam gotowanie obowiązkowe raz w tygodniu, to nasze żołądki się szybko przyzwyczaiły.
Tak jak napisała Wkn, fasolę czy groch, nie trzeba gotować w wodzie w której się moczyła, a będzie ok.
WKN odpowiedz proszę dagusi_29 - też mnie to nurtuje...
Biorąc pod uwagę wkład pracy, to szarlotka świetna. Miałam niestety mało kwaśne jabłka, więc wyszła odrobinę za słodka.
A ja mam pytanie czy różne rodzaje fasoli można gotować jednocześnie?? Chodzi mi o to czy w jednym czasie będą miękkie?? Czy lepej osobno??
Wkn - masz rację, poza tym dobrze jest do potraw z fasoli czy grochu dodać troszkę cząbru - to łagodzi wiatropędność
Hej, pytanie od całkowicie początkującej (żadnego doświadczenia z pierniczkami, z ciasteczkami): jak długo są one dobre? Chciałabym dorzucić je w prezencie tym, do których wybieram się na święta, ale musiałabym zrobić je przynajmniej 4 dni wcześniej przed Wigilią. Wybaczcie jeśli to oczywiste, dla mnie nie :))
A patrząc na poprzednie pytanie - 25 g drożdży świeżych to 7 g suchych. Także powinno być jakieś 10-12 g suchych. Ale na 7 g też wyjdzie - i to nawet podwójna porcja chałki- tylko tyle drożdży mi zostało w słoiczku - a miałam musika na tą chałkę, więc zaryzykowałam.
Twoja chałka zrobiła międzynarodową karierę u mnie w szkole. Ile krajów "przewędrowała" w ludzkich żołądkach trudno policzyć - jakby nie było bardzo międzynarodowe grono z nas. Wyszła mi naprawdę świetna - wielka, pulchna. I bardzo smakowała - zostały tylko okruszki do posprzątania.
Partnerem był konfitura z żurawiny.
A przepis poszedł w świat (i to szeroki).
No nie przesadzajcie, jeśli się nie zje gara fasoli na raz, to nic strasznego się nie dzieje, szczególnie, jeśli gotujemy fasolę nie w tej samej wodzie, w której się moczyła :)
Uuuuu.... to lepiej jej nie jedz, bo cię z domu wygonią. :)
Ale smakowita :) Uwielbiam fasolę, jako jedyna w domu niestety...
Dzięki za miłe słowo, to taka tam zwykła byle jaka opowieść :)
Ale to danie, musiało smakować:)