Się nie wytnie, bo się pogodzicie - jakoś Was obu nie widzę drących włochy z głów adwersarek
Zgadnijcie, co miałam przed chwilą na obiad
Wkn ! Ciśnienie książkowe.. podziękować ![]()
Lea poczytaj swoje ostanie komentarze, odbieram je(i mam do tego prawo) ,ze pisze jakaś wygłodniała, spragniona jagód, kurek czy malin kobieta. Przecież jesteś świetną kucharką , wszystko dla Ciebie jest wykonalne. Nie wzdychaj, nie liż monitora, nie płaszcz się przed klinikiem tortu, tylko do ... dzieła ![]()
Ironia i drwina z moich przepisów jest bardzo niestosowna i nietaktowna .
Kuchnia to szeroka dziedzina i każdy znajdzie to co lubi ... jedni lukrowane ciasta inni placuszki z pokrzywami..![]()
Zostawiam Tobie jeszcze pole do napisania ''czegoś'' zdrowego i mądrego aby ośmieszyć moje przepisy
.
Kończę dyskusję,bo staje się mało merytoryczna (to się wytnie jakby co prawda Wkn
) i zmykam po maliny .. bo ma już w głowie ''niezdrowy sernik bez pieczenia z malinami''
Pozdrawiam Wszystkich Czytających .. ))
Niestety mój piesio nie jest bokserem, a amstaffem. :)
Interesuję się trochę tematem wystawiania psów, aczkolwiek jestem raczej obserwatorem z niewielką znajomością. Wiem tyle, że boksery, tak jak i inne rasy należące do grupy FCI prezentuje się w sposób "naturalny". O ile więc np. setery i wiele innych ras psów specjalnie się ustawia, przytrzymując im ogon lub unosząc głowę, o tyle boksery, tak jak np. rotweillery, powinny przyjąć oczekiwaną pozycję same, pozornie bez jakiegokolwiek wpływu wystawiającego. Właściciel boksera stosuje różne metody jego ustawienia. Zdarza się to dość często, że wystawiany pies ma swoje liczne grono kibiców, którzy właśnie zza ogradzającej ring taśmy, pokazują psu zabawki, wołają go, gwiżdżą, albo też w inny sposób próbują zwrócić na siebie jego uwagę. Jest to tzw. "double handling", czyli prezentowanie psa przy pomocy osoby trzeciej, ale w wielu krajach takie postępowanie jest zakazane, i może skończyć się dyskwalifikacją psa. Niektórzy sędziowie nie zwracają na to uwagi, bywają jednak tacy, którzy są na tym punkcie wyczuleni, dlatego warto wiedzieć zawczasu, na co można sobie pozwolić u danego sędziego. Wiesz, bo często zdarza się tak, że to co pies świetnie opanował w warunkach domowych nie sprawdza się na wystawie, dlatego doświadczony wystawca przygotowuje sobie plan awaryjny. :)
Wierszyk dla Pańci i Morelka z gratulacjami :)
WIWAT MORELEK !
Gratulacje i nieustające owacje
dla Wspaniałego Pana Morelka !
Pokazał swoją klasę
i jaka drzemie w nim Moc Wielka.
Morelek na Międzynarodowej Wystawie Championem był
Złoty Medal jako najwyższe trofeum i tytuł w pięknym stylu zdobył.
Z wdziękiem zaprezentował swoje atuty,
zdobył splendor i sławę bez żadnej buty.
A Pańcia Zdolnego Pieseczka też jest Wielka,
bo pięknie wszystkiego nauczyła Morelka.
Duma Pańcię rozpiera z osiągnięć Morelka,
bo to zaiste rzecz całkiem niebywała.
Chociaż Pańcia bardzo cierpiała,
bo sobie mięśnie na spacerze mocno naderwała.
To jednak mimo wszystko Kobietą na schwał się okazała
i radę sobie świetnie ze wszystkim dała.
Wreszcie nastał czas radości
dla Wać Pana Morelka Jegomości.
Teraz może do woli wyprawiać harce i swawole,
bo to jest jego natura i do wolności pole.
A Wy Dziewczyny co? Ciśnienie wariuje a wraz z nim humory?
Megi, nie oczekuję niczego od innych i jak będę chciała, to sobie kupię... A te wszelkie dogłębne analizy zatrzymaj dla siebie i lepiej zajmij się pieczeniem swoich wspaniałych, świeżutkich, cieplutkich lukrowanych ciast i częstuj nimi innych niech im wyjdzie na zdrowie...
Lea.. Wiem, że jesteś szczodra dla innych, to tym bardziej zakup dla siebie pudełeczko świeżych prosto z lasu super ekologicznych kurek i ... uścisk w żołądku minie jak odjął ręką
.
Wkn, nie masz litości, ja już od tych pięknie zaprezentowanych różniastych wspaniałości z kurkami dostaję aż ścisku w żołądku.
Co jest o tyle dobre, że mogę się chociaż oczami nasycić do woli.
Zazdroszczę Ci tych kurek, a pyzy muszą być pyszne. :)
Jak mam dużo kurek to taki farsz zamrażam i potem wykorzystuję do różnych potraw, ale to nie w tym roku.
U nas jeszcze jakieś niedobitki jagód sprzedają i nawet dosyć ładne. Grzyby też już zaczynają się pokazywać. :)
Stwierdzam tylko fakt, że za takie leśne rarytasy przy drodze sporo sobie cenią, a jak mam ochotę to kupuję, a jak nie chcę, to sobie daruję. A sknerą nigdy nie byłam i nikomu niczego nie poskąpiłam, wręcz przeciwnie.
Wkn ...eee takim ''Wokulskim'' dziękujemy..
Fajnie, jeśli te dzieciaczki sprzedają jagody trzymane w słoiczkach lub grzyby ułożone na tackach lub w koszu. Ale zdarza się, że biegnie za Tobą kilku mini chłoptasiów, a o ich brudne nożyny obija się reklamówa "Obi" - no i weź kup takie zakiszone kozaczki za trzy dyszki
O Wy Sknery, przecież jagoda czy kurka leśna to rarytas, bez którego można żyć a jeśli masz ochotę to zapłać i nie płacz
.Kupuję często od leśnych zbieraczy i nawet oko mi nie drgnie. Wybieram zawsze kogoś na uboczu często dziecko , które jest przeganiane z ''lepszych miejsc''..Radość obopólna :ja mam jagodzianki lub kurki w śmietanie a dziecię.. zeszyty lub buty do szkoły
Ceny jagód przy drogach rzeczywiście wysokie, a w warzywniakach często owocki nie dość, że zanieczyszczone leśnymi śmietkami, to jeszcze umęczone podróżami. Ja nie narzekam, bo sama zbierałam. Ale chyba te, z których upiekłam jagodzianki były ostatnimi w tym sezonie. I tak długo w tym roku były jagody w lasach :)
A jagodzianki - przepyszna rzecz!
To jeszcze bardziej się cieszę!!