Taka opcja nie wchodziła w rachubę .. (babcia chyba nie znała masy solnej ) a co najważniejsze kuchnia , stół kuchenny to było centrum życia rodziny. A dwie wnusie podczepione pod spódnice i fartuch babciny. Siedzenie w pokoju nie wchodziło w rachubę, neta nie było ..
Aj bo babcia jakaś niezaradna i mało pomysłowa - powinna raz upiec pierniczki z masy solnej z przyprawami korzennymi i podłożyć je zamiast tych prawdziwych - więcej byście nie podkradały :D
Poszewka była od ''jaśka'' najprzedniejsza wykrochmalona i wyprasowana na blaszkę (onegdaj nie było mowy nie wrzucać w krochmal pościeli )pamiętasz ?. Babcia co roku wkładała do innej poszewki raz biała , raz kolorowa i ... do bieliźniarki .
Pierniczki pięknie kruszały i były super mięciutkie ale babcia musiała piec dwukrotnie pierniczki, bo z pierwszego wypieku były tylko .. okruszki a my z Zosią w zaparte
.
Dziewoja podmalowana do parady tak samo jak ogórek - tu i tu nowy lakier hihihi - niepodległość na młodo i bogato :D
Zdradź więcej szczegółów... o tej poszewce pierwsze słyszę. U nas trzymało się suszone jabłka w specjalnych woreczkach z materiału, a pierników w ogóle się (o zgrozo!) nie piekło, bo przecież niedobre, niejadalne, trujące, komu one w ogóle potrzebne (podobnie jak mazurki, smutny losie...).
Czerwony ogórek i kasownik .. fajne wspomnienia ( zawsze miałam stres aby bilet prawidłowo na miesięcznej karcie odbić.. ech ) a Polska taka jakaś wybujała dziewoja )))
Łooo Cię .. wypisz wymaluj pierniczki babci Władzi (ona nie bała się smalcu i wzorowy HDL miała ) , nawet tak charakterystycznie mąką oprószone. A poszewkę na pierniczki masz ? Zawsze z siostra szukaliśmy w szafie ''tej''poszewki
.
Hihi, pewnie jeszcze niejeden podobny zagości na naszych talerzach ;P
Wygląda jak latający potwór spagetti :) Super
fajny sposób na panierkę; na pewno wypróbuję
Dziękuję :) Już kilka tygodni minęło, a moje dyńki wciąż stoją i tylko trochę podeschły - wymienię je pewnie dopiero 1 grudnia na zimowe ozdoby :)
Dziękuję, ale tak jak pisałam, sam pomysł na chomisia młoda zobaczyła w jakiejś książce - więc tak naprawdę nazwa i przepis są nasze własne, domowe, a chomisio już inspirowany :) Ale pyszny niezmiernie - polecam robienie - dzieciakom buzie się śmieją na jego widok. No i sos chyba z tych lubianych przez nieletnich :)
...super pomysł i nazwa, gratuluję weny twórczej :)
Bardzo fajne i zabawne danie dla małych niejadków. :)
cudny. Muszę takiego Agnieszce zafundować :)