A jeszcze trzymając się placków - myślę, że nasze naleśniki doskonale nadawałyby się (chyba nawet bardziej niż tortillas, wyobraźnia mi podpowiada) do fajitas. Ot taka mieszanka kuchni i kultur kulinarnych.
Mieszkając w krainie Meksykanów i kuchni meksykańskiej (najliczniejsza grupa emigrantów tutaj) ja kupuję gotowe placki - mając do wyboru kilka rodzajów. Ale myślę, że nawet na zwykłych naleśnikach by Ci wyszło. Choć głowy nie daję za chrupkość po upieczeniu (usmażeniu)
Dzięki, Iwciu. :)
Dzięki wielkie.
Tak Dżani, marchew surowa, ma chupontać delikatnie pod zębami :))
Dziękuję Wkn, jest naprawdę pyszniasta, znaczy moja już....była :) Do następnego, szybkiego razu
Sezon kapuściany się zaczął i myślę,że warto będzie skorzystać z tego przepisu :)
Pewnie dla was pytanie będzie głupie ale.... czy do tego używa się takich już usmażonych placków tortilli? Mysśę o plackach własnej roboty.
Zrobione. Bardziej jako inspiracja, bo z oryginałem to ma wspólną nazwę i tortillę. Ale to takie biedne, meksykańskie danie (w pierwotnej wersji), sprzątanie resztek - żeby się nie zmarnowało. Więc do środka można wszystko.
Moje quesadillas były z dodatkiem papryki kolorowej oraz jalapenio, z fasolą i kukurydzą. Oraz z kurczakiem. I mieszanką serów meksykańskich. Czyli najczęściej spotykana wersja w dzisiejszej kuchni meksykańskiej.
Zamiast na patelni zapiekłam w piekarniku (w formach do tarty, moje placki były małe) - żeby wszyscy razem mogli jeść.
bez względu na wersję - polecam bardzo wszystkim
Powyższy przepis bierze udział w konkursie na beerlovers.pl
Bardzo apetyczne.
Właśnie wskoczyło do marynaty 3 kg udek:) Dodałam dwie łyżki octu jabłkowego dla równowagi słodko-kwaśnej i niech pływają do soboty:) Mam nadzieję, że wyjdą równie pyszne jak ostatnim razem.
Bardzo apetycznie wygląda, muszę wypróbować przepis.:-)
Dobrze, że zrobiłam dużo :D
Po prostu smaczna :) Może jeszcze uda mi się sfocić, to jutro wrzucę foty...