Zrobiłam tydzień temu, wczoraj odbyła sie degustacja. Są pycha! W następnym tygodniu zrobię jeszcze z podwójnej porcji. Siostra i teściowa też były zachwycone, więc "sprzedałam" przepis. Gratulacje i pozdrowienia dla autorki.
Zrobiłam kilkanaście słoiczków 2 tygodnie temu - wczoraj otworzyłam 1 na próbę. Sałatka niezła, ale jak dla mnie troszkę kwaśna. Może jeszcze się "przegryzie" i złagodnieje. Brakuje mi w niej pieprzu. Następnym razem dodam go trochę.
Już poprawiłam, dzięki:)
Zachęcona fotoreportażem alidab dzisiaj zrobiłam śmietanowego galaretkowca. Bardzo smaczny i leciutki - akurat na letnie upały
zastanawiałam się czy w formie tortu miskowego czy też na normalnej blaszce. lenistwo wybrało blaszkę. Schody zaczęły się na początku. Okazało się, że nie mam żelatyny - wobec tego zastosowałam żółtą galaretkę. Jako, że jedna była za mało, a dwie za dużo na podane proporcje zwiększyłam ilość mleka - aby uzyskać litr płynów. I uwaga - żelatyna rozpuszczana w gorącym mleku serowacieje - aby się pozbyć tego należy wszystko rozmiksować na wysokich obrotach w jakimś naczyniu miksującym (u mnie termomix). Dalej już poszło dobrze. Dałam 4 kolorowe galaretki (trzy wystarczą jednak w zupełności) do środka. I na duzej blaszce w mojej wersji wychodzi ponad 3-cm wysokości galaretkowiec. Na przyszły raz na spód dam jeszcze biszkopty. Nie dawałam wcale dodatkowego cukru - wystarczył ten z galaretek
Przeczytaj jeszcze raz komentarze Etnawo, w tym przepisie nie robi się zalewy lecz wszystko miesza sie razem.
wspanialy, od dzisiaj pije go codziennie
czy polewy sie nie zapieka?
robiłam takie leczo ijest naprawde bardzo dobre mąż zajada się nim polecam przepis ekstra
wendy - moja teściowa też lubi zrobionego przeze mnie Orfeusza ;)
Bujka - może być pyszne - dodać czekoladę do środka na przykład - wypróbuję :)
Dorota - pewnie jest tak jak piszesz - trzeba trochę doświadczenia w kuchni - ja wiele przepisów modyfikuję, składniki daję "na oko" - i tak z tymi chruścikami też jest - trudno mi było dostać od babci dokładny przepis - ona zawsze wszystko mierzyła garściami ;)
U nas jagody wciąż są, my jesteśmy uzależnieni od tych naleśników ;)