Poczytałam trochę w necie o nalewce z aroni.Ponieważ bardziej zależy mi na niej w celach leczniczych,zrobię jednak w inny sposób.Owoce zaleje wódką i spirytusem 1:1,bo z tego co piszą alkohol wydobywa z owoców cenne związki.Kompot a raczej sok robię podobnie tyle że na oko i daję jeszcze cytrynę lub kwasek.
Lubię ciasta na maśle,mają zupełnie inny smak niż na margarynie,też upiekłam ze śliwkami,proste i smaczne.
Ile powinno być ziela angielskiego, liści laurowych, pieprzu i gałki?
Mi też te placki wyszły miękkie,po prostu nie będę dodawać żółtego sera bo bez niego też są dobre.
Nie wiem dlaczego, ale moja czekolada, mimo, że stoi dobę w lodówce jest gumowata i nie da się pokroić:( w smaku jest pyszna, ale muszę ją po kawałku zdrapywać z papieru;/ użyłam innego mleka niż sugerowane (400g) i masło osełkowe (250g).
Przyzwyczajona jestem do wątróbki z jabłkami, ale ta wersja też nie jest zła. Potrzebowaliśmy trochę czasu, by przełamały się smaki, ale chętnie wypróbuję to danie jeszcze raz.
Piekłam te bułeczki już 3 razy,z jagodami,twarożkiem i dziś znów się za nie biorę,dziękuję za przepis jest super,pozdrawiam
Dobra.... to mało powiedziane. Przepyszna - oczywiście skrzętnie omijałam krewetki. :) Reszta rodziny trzęsła uszami i wcinała za koleją.
Potwierdza pyszny
cieszę się że smakowały ;) dziękuję za komentarz
Krysiu 0101 - mam pomysła na 'schrupczenie' placuszków (cukiniowych, nie tych z wpisu Wkn): upiecz je w piekarniku, na papierze do pieczenia wysmarowanym olejem lub innym ulubionym tłuszczem.
Smaczne te Twoje jagodzianki.Wyszlo mi az 20 sztuk( ciasto podzielilam na 20 czesci, bo Twoje byly"ogromne") i zastanawiam sie kto to zje?
Jarka, Lidka, Bardzo mi miło:) Dziękuję za komentarze:)
Lucylla, Agapis, Smosia, niezmiernie się cieszę, że placuszki smakowały Wam i dziękuję za miłe komentarze:))
Krysia, nigdy nie miałam z tymi plackami takiego problemu jak opisujesz, więc trudno mi się odnieść, czy za soczysta cukinia, czy ser ciągliwy....ja używałam już przeróżnych niedrogich gatunków i zawsze było OK. Poszukuj dalej, Pozdrawiam:)
Nigdy wcześniej nie robiłam chłodników, ale przy tych upałach stwierdziłam - spróbuję. Zamiast soku pomidorowego, którego akurat nie miałam, dodałam pomidory, sparzone, obrane ze skórki i zmiksowane. Rewelacja. Moje dzieci zdziwiły się, że zupę można jeść "na zimno". Dziś mam "proszony obiad" i zamierzam podać właśnie ten chłodnik. Będzie już na stałe w moich "zasobach kulinarnych".