Upiekłam udka i skrzydełka, dodałam 3 ząbki czosnku i upiekłam w szkle żaroodpornym, wyszło PYSZNE!!!!!!!Dziękuję za przepis
Bardzo dobre,u mnie ze świderkami.
Cześć, ja do karkówki dodaję pieprz albo zwykły albo kolorowy - oba najchętniej świeżo mielone, dzięki temu drobinki mają grubszą konsystencję i są fajnie wyczuwalne. W przypadku pieprzu mielonego torebkowego czujesz tylko pierność ogólną, a chodzi o to, by była tu i ówdzie mocniej zaakcentowana.
Pieprzu ziołowego do karkówki raczej nie używam - jest to nie sam pieprz, a mieszanka przypraw, która nie zawsze dobrze komponuje się z pozostałymi składnikami, a często zbyt mocno czuć ją w smaku.
Na koniec ilość - niestety musisz sama zdecydować. Jedni lubią szczyptę, inni mówią, że szczypty nie czują. Po pierwszym pieczeniu będziesz wiedzieć, ile lubisz. Ja bym oprószyła. Doprószyć pieprzem na talerzu zawsze możesz :)
Mam pytanko. A ile dodajecie pieprzu, i czy zwykły czy ziołowy?
Chmurko, strasznie mi miło, że podzieliłaś się wrażeniami po upieczeniu rogalików :) Dziękuję za komentarz!
Muszę ściągnąć zdjęcie muffinków z lawą i wstawić przepis, może znów ktoś skorzysta i zostanie wessany przez manię pieczenia w domku :)
Buziole!
Witam rogaliki godne polecenia ,kruche i pyszne.
Pięknie, ech ta wiosna )))
Generalnie temat przechowywania chleba to osoba bajka. I bardzo długo. Ścierkę (samą) też testowałam - z mizernym skutkiem. Miałam chlebak drewniany - ale jak znalazłam inne formy życia, chyba bardziej zainteresowane drewnem niż chlebem - zastąpiłam go stalowym. W zasadzie jest to pojemnik do przechowywania, żeby się chleb nie pętał luzem.
Worek foliowy relatywnie się sprawdza - chleb rzadko dotrwa do innego stanu świadomości.
Wiesz co? Ta ścierka u mnie, jest obowiązkowa właśnie odkąd próbowałam przechowywać chleb w worku - niestety był bardziej podatny na pleśnienie. Z kolei sama ściereczka lniana bez worka sprawiała, że zsychał się. Chlebaka nie mam, więc trudno mi coś o nim powiedzieć. Więc metodą prób i błędów na razie stanęło na ścierce w lekko otwartym worku - co przyniesie przyszłość, zobaczymy :)
Też najpierw studze na kratce. Potem przechowuje w worku i chlebaku. Tylko jeden chleb jest całkowicie bezworkowy, chleb najprostszy, on sobie leży tydzień w chlebaku i nic. No chyba, że trafi się jakieś burzowe powietrze, no to wtedy potrafi szybciej. U mnie normalna wilgotność jest wysoka, a w upalne, burzowe dni czasami nawet sięga 100.
A jak przechowywałaś? Ja mam taki zwyczaj, że bochenek najpierw całkowicie studzę na kratce, potem zostawiam jeszcze dodatkowe kilka godzin na kratce bez przykrycia, następnie zawijam w czystą lnianą ściereczkę i wsuwam do reklamówki, ale tę już zostawiam rozchyloną, nigdy nie zawijam szczelnie folii :) Mam jeszcze dwie kromki na jutrzejsze śniadanie i mogę się założyć, że nic im nie będzie. Ale fakt, raczej suchy czas mieliśmy ostatnio.
Mój wytrzymał niecały tydzień. Ostatni kawałek zaplesnial. Ale przy tej upalnej, deszczowej
wilgotności to i tak długo. Ale w ten weekend kolejne pieczenie. Tym razem z ziarenkami.
Dziś dojadamy ostatnie kromki z chleba upieczonego 31 marca. Wypiek ma szósty dzień, a wciąż smakuje rewelacyjnie.
Kormag miło czytać, że skorzystałeś i smakowały:)) Polecam się na przyszłość;)
bardzo smaczna sałatka. Dziękuję za przepis