Zrobione. Co prawda z oryginałem ma niewiele wspólnego - ale inspiracja jest najważniejsza.
Moja soczewica była z wołowiną i pieczarkami w pomidorach. Pyszne. Dzięki wszystkim za pobudzenie wyobraźni. Pozwolę sobie wstawić moją wersję (bo za miesiąc nie będę pamiętała co dodawałam)- może komuś się przydać. A może powstanie znowu inna wersja.
To ciasto robiłam dawno, z wersją brzoskwiniową i pomarańczową,pychota....teraz chcę użyć ananasów z puszki i galaretek cytrynowych, bez delicji, a na wierzchu krążki ananasów i galaretka cytrynowa lub agrestowa hmm jakoś tak,mam nadzieję,że ta wersja mi wyjdzie, taka na upały
...pozdrawiam
Witam,
jakiego wymiaru blachę Pani używa??
u nas zawsze robimy taki sam tylko bez śmietany jest pycha.
czy nie potrzeba tu ani trochę wody,zeby wytworzyła się galaretka i mięso nie było suche?ostatnio robiłam konserwę z innego przepisu i tam była woda,dodatkowo zastanawiam się czy zamiast zwykłej soli można użyć peklosól,ma może ktos jakies doświadczenie w tym względzie,proszę o odpowiedż
Jeszcze nie wiem - podobno trzeba wkładać na minimum kilka dni - to zależy od składu środka wybielającego oraz grubości szyszek. Dopiero będę testować. Domyślam się też, że najlepiej trzymać pojemnik z zawartością albo zamknięty albo w pomieszczeniu, w którym się na co dzień nie przebywa - ten zapach... i pewnie za zdrowe to też nie jest. Zastanawiam się również, czy te szyszki później nie będą pachnieć wybielaczem, ale ponoć nie :)
Dzięki. Szyszki też zbieram, jak gdzieś w lesie jesteśmy bo mi się klupie coś po głowie na wykorzystanie ich. Ciekawy pomysł z tym Domestosem. Na długo je do niego wkładasz?
A wiesz, że czytasz w myślach? U mnie może produkcja nie idzie pełną parą, ale już mam dwa kosze szyszek na kolejną choinkę :) Wybieram się na początku września na zbieranie szyszek modrzewiowych, które chcę wybielić w domestosie i też zrobić z nich niewielką delikatną choinkę.
Bałwanki są super pomysłowe - takie z odzysku - rewelacyjne ozdoby na prawdziwą żywą choinkę. Dzieciaki na pewno mają mnóstwo zabawy podczas przygotowania :D
Zmotywowałaś mnie - muszę odkopać zdjęcia do bożonarodzeniowego tutorialu, które gdzieś w czeluściach katalogów czekają na wybranie i opisanie, i też wrzucić je, żeby były gotowe na początek grudnia do opublikowania :)
Dzięki!
przepyszna konserwa,nic dodać nic ująć.Zabrakło mi słoiczkow i resztę upiekłam na blaszce,wyszło super,dziękuję i pozdrawiam
Gdyby dostała "na chałupkach" taki makaron okraszony zielonymi drobinkami, nie obraziłabym się, tylko zjadła ze smakiem, doceniając, że ktoś dla mnie cokowiek ugotował, poświęcając swój czas i uwagę :) W domu mogę sobie powybrzydzać i ponarzekać na natkę, że do tego pasuje, a do śmego nie za bardzo :D
Kolejne 3 kilogramy się "małosolnią"..;) Polecam!
Z samymi skwarkami, mówisz :) Ja czasem, bardzo rzadko popełniam grzech napchania brzucha makaronem z dnia poprzedniego, który odgrzewa z wcześniej wysmażonym boczkiem i uprażoną cebulą. Przaśne, byle jak wyglądające, ale trzeba przyznać smaczne. Znam osoby, którym przez gardło nie przejdzie, hihi
Dla mnie ilosc sosu sojowego jest idealna.
Procz sosu sa jeszcze inne skladniki i wszystko sie wyrownuje.
Prosze sprobowac na swoj smak. Jesli bedzie za slone to zawsze mozna dodac wina ;)))
Pyszne i łatwe, czyli idealne. U nas zamiast ziemniaków/surówki do kurczaka. Miałam ostrą papryczkę suszoną (płatki), dodałam paprykę czerwoną świeżą i dwa razy więcej czosnku. Dziękuję i polecam.