Świetny barszcz,bardzo smakował mojej rodzinie.Dodałam mniej cebuli.
Dzięki. Teraz biorę do mojej kolekcji chlebków. :)
Niom, moje też ładnie wyglądają ale co z tego. :)
Nic to - pójdą na zupkę.
Ten, który piecze tak, ale miejmy na uwadze, ze zaglądają tu również zupełni laicy kulinarni i dobrze by było żeby nie zniechęcali się od razu :) Dopisanie ważnego składnika dla nas to "pikuś" a dla nich udane danie.A ja oczywiście wciąż się mobilizuję do wypieku tego chleba...może na Nowy Rok...
To chyba z konia bylo te golonko....ja robie i jest ok....masz racje moglo byc ze statego wiepszka....bo tyle gotowac to powinna sie rozpasc na kawaleczki...
Może autorka doprecyzuje. Ja dałam 2 x 200ml, ale wydaje mi się, że 500 ml będzie ok.
Żądam zdjęć tego małego toto z lamusa :D
Wprawdzie już poświątecznie,ale za rok...znowu się zacznie.
Nie będę zbyt oryginalna.Preferuję żywą,świeżą,pachnąca choinkę prosto z lasu czy hodowli,chociaż skazana byłam nieraz na sztuczną.Taka świeżutka,ubrana od stóp do głów w ozdoby,niektóre sięgające lat mojego dzieciństwa,niektóre 'nóweczki",to sam urok i wdzięk.Do tego najlepiej jakieś jabłuszka,orzechy,ciasteczka,cukierki...kraj lat dziecinnych.Nie modom i nie stroję pod jakiś styl.Ma być kolorowa i cieszyć oko.
Co tam bajać...sztuczna niby praktyczna,ale to nie ten urok.No i wcale z ekologią nie za pan brat.Mam dobrze,bo kilkaset metrów ode mnie jest leśnictwo,gdzie niedrogo można kupić świeżą.Przez kilka lat mieliśmy i swoje,bo mąż posadził kilka.Mieliśmy dosadzać co roku,żeby nadrabiać stan posiadania,ale jakoś miejsce poszło pod inny cel.
W tym roku mam taki 'wypas",ze byście się za boki trzymali ze śmiechu.Mąż ją wydobył z :lamusa',a myślałam już,że wylądowała na śmietniku.Małe toto,stoi na komódce i straszy.Jedyny plus,ze jak koty zrzucają,to bez żadnego uszczerbku dla jej wątpliwej urody stawiam ją z powrotem.
Chyba czuje już wiosnę,bo...gubi igły,naprawdę.Obiecałam i jej,i chłopu,że naprawdę skończy w kontenerze.Rozstanę się z nią bez bólu.Ze świeżymi nie było mi tak łatwo.Nie mamy zbyt ciepło,to świeże drzewko stało i stało....bywało,że do Matki Boskiej Gromnicznej,tak było szkoda się z nią rozstać.Z igłami nie było problemu.czasem prawie nie gubiły.Ja już się zdarzało,to ..miałam taki gruby wełniany,równiutko przystrzyżony dywan,z którego w kilka sekund można było igły odkurzyć.teraz są tylko panele,to też żaden problem.
Aaaa,zapomniałabym.Jednego roku za choinkę przystroił się...fikus beniamin i nikt nie narzekał.No to..do następnego "choinkowania".![]()
![]()
Masa i ciasto pyyyycha. Ale proszę o radę co zrobić aby masa była bardziej 'klejąca' a ciasto nie pękało w czasie krojenia? Normalnie wszystko osobno- mak, ciasto
Ni jak podac to gościom:(((
Rewelacyjne, pyszne , cudownie pachnące ciasto. Wizualnie mistrzostwo cukiernicze a w smaku niebiosa. Jeżeli chcecie się popisać dla gości ,to zróbcie to ciacho.
Witam. Ile ma być śmietany? Myślałam o litrowej.
Będzie bez zdjęcia, bo mój "przyjaciel" zdechł. Miałam dwie golonki... duże golonki. Na raz do szynkowaru zmieściła się tylko jedna. Po dwóch godzinach gotowania, urządzenie powędrowało do lodówki. Na drugi dzień... golonka taka, że można sobie zęby połamać. Wzięłam się na sposób (albo tak tylko mi się wydawało) i drugą gotowałam trzy razy po godzinie, z przerwami na stygnięcie. Potem do lodówki. Na drugi dzień ... zęby można sobie połamać. Według mnie golonki musiały być ze starego bydlęcia, które odeszło z tego świata w baaardzo sędziwym wieku. Wniosek - trzeba kupić naprawdę fajne młode goloneczki. Przykro mi za ten komentarz, nie jestem w stanie właściwie ocenić przepisu. :/