Zrobiłam sałatkę-bardzo dobra, ale niezbyt ładnie wygląda -śliwki wszystko zabarwiły na podejrzanie brunatny kolor....Till, jest na to jakas rada?;-)
Dodaję do ulubionych, dzisiaj wypróbuję!
Dzięki, ekkore.
Moje "wyroby" nie rosną i są zakalcowate (oprócz trzeciego, który urósł, a potem - w trakcie pieczenia - się zapadł, ale dał się zjeść).
Drożdże są chyba dobre - Dr.Oetkera, z datą przydatności do lutego 2009. Używam wody w temperaturze pokojowej.
Do następnego eksperymentu użyję wody mineralnej, a nie tej ze swojej studni, mocno zażelazionej; bardzo uważnie będę wsypywać drożdże - żeby nie za blisko cukru i nie na wodę; oraz, wg. Twojej rady, ciasto wyrobię w maszynie upiekę w piekarniku. Ufff, mam nadzieję, że kiedyś mi wyjdzie coś na kształt chleba...
zawilczak - a może spróbujesz tylko wyrobić ciasto w maszynie z jakiegoś przepisu nie maszynowego i potem upiec tradycyjnie w piekarniku. Piszesz, że nie urosło. Generalnie ciasto drożdżowe nie ma prawa nie urosnąć, może wyjść zakalec, może rozłazić sie po upieczeniu (to efekt złego wyrobienia), ale urosnać powinno - no chyba, że masz jakieś zwietrzałe drożdże. Albo wlewasz za gorący płyn - drożdże proszkowe bardzo łatwo zaparzyć (woda musi być tylko letnia) - wtedy nawet milimetr nie urośnie w górę, a wyjdzie plaskaty malowniczy zakalec, który w rekordowym tempie pleśnieje - chciałam kiedyś takiego zakalca ususzyć i zrobić z niego bułkę tartą. zamiast tego musiałam wywalić całą gromadzoną bułkę - bo wszystko pokryło się zieloną brodą.
Nire, to pięknie!
Jeśli chodzi o wysokość moich klęsk, to przy wersji przepisu na 750 g, to, co wychodzi (nie śmiem nazwac tego chlebem) ma ok. 4 cm wysokości. Mocno trzymam kciuki, żeby wyszło.
Pozdrawiam.
W przepisie nie ma 1,5 kg. Jest podane 1-1,2 kg. Co znaczy - też jest napisane - że jeżeli korzystamy z mielonego twarogu ze sklepu (np. taki w kubełku) dajemy kilogram, jeżeli sami mielimy wtedy 1,2 kg (dotyczy to jednokrotnego mielenia) - zawsze trochę na ściankach maszynki zostanie. Jeżeli wolisz więcej razy zmielony wtedy możesz dojść do 1,5 kg.
Moje Panie i po co tyle sie męczy !!! poprostu nerki nalezy przeciąc na połwe (wzdłóż) pomoczyc w wodzie około godzinki po tym opłukac pod bierzaca woda wycisnac pozostałosci krwi i moczu i gotowe !! No i co najwazniejsze wystarczy zmienic podczas gotowania tylko raz wodę. Gotuje tak nerki od 30 lat i ręczę za to głową Pozdrawiam
kiiri dziekuje za odpowiedz .....jest juz w ulubionych i napewno go w niedlugim czasie wybrobuje :)) Pozdrawiam
Spróbowałam, zrobiłam i muszę przyznać że bardzo dobra sałatka :) POLECAM!
Dzieki za komentarz, cieszę się, że Ci smakowały. Ja nigdy nie zamrażałam, bo nic nie zostawało, zawsze było wielu chętnych, by je zjeść...
Właśnie wypróbowałam, gratuluję przepisu, prosty, szybki i niedrogi, a przy tym cisteczka znikają w kilka chwil
. Dla mnie rewelka, z pewnością często będę je robić. Polecam i dziękuję za świetny przepis!
Bardzo ciekawy pomysl... juz dodalam do ulubionych ... i chyba zmienie menu na nastepne dni aby to zaraz wyprobowac! :) Napisalas mi na temat moich klusek na parze.. a znasz ich wersje czekoladowa??? z sosem waniliowym ?
zrobilam twoje buleczki ale ja mam dwie lewe do takich rzeczy ... jak byly swieze tegos amego dnia byly dobre tylko nie takie puchate ... a nastepnego juz nie do zjedzenia ... ja jakos nie umiem drozdzowego robic ....
Pierniczki wyszly naprawde pyszne, nadzialam je moimi powidlami sliwkowymi, ladnie wyrosly i tak jak radzilas dalam lyzke przypraw do piernika, smakowo bardzo dobre. Jedyne do czego bym sie przyczepila to ten lukier. Zrobilam go scisle wg przepisu, wizualnie wyszedl smakowicie i zachecajaco, ale po zastygnieciu zrobil sie troche gumowaty i kleil sie do zebow. Mimo wszystko na pewno bedzie powtorka, ale juz ze zwyklym lukrem lub bez. Dziekuje za przepis i pozdrawiam przedswiatecznie.
Danusiu wszystko opisałaś tak pieknie. Twoje kluski to po poznańsku pyzy. Robiąc pyzy nigdy nie zastanawiałam się sie dokładnie nad proporcjami i czasem, to jest wynik nauk naszych mam i tesciowych. My (poznańskie pyry) jemy pyzy przedewszystkim z zrazami (rolady wołowe) i modrą kaustą.
Szkoda że te przepisy zanikaja. Przyznam sie że ostatni raz sama robiłam pyzy jakieś 7 lat temu. Dla mojej 3 osbowej rodzinki kupuje gotowe pyzy.
Wiem powiecie ze jestem leniuch no trudno ale po prostu nie chce misię wole ten czas poswięcic na jakis inny przepis. W Poznaniu są do kupienia
" Pyzy babci Tereni" to najlepszy odpowiednik domowych pyz. Pozdrawiam Małgosia